ITI pożycza po kiepskim roku

Karol Jedliński
opublikowano: 2010-11-15 06:54

W 2009 r. ITI straciło ponad połowę EBITDA. Strata zwiększyła się 7-krotnie. Prezes uspokaja, że wszystko jest OK.

"Rekordowe wyniki Grupy ITI za rok 2008" — tak w sierpniu zeszłego roku zachwalał się na swojej stronie internetowej główny akcjonariusz TVN i Multikina. W tym roku wyników za 2009 r. ani widu, ani słychu. Po tym, jak z niezależnego źródła trafiły one do dziennikarzy, można ocenić, że nie do końca jest czym się chwalić. Wyniki holdingu finansowego zarejestrowanego w Luksemburgu za zeszły rok okazują się równie słabe, jak rynek telewizji i reklamy.

Jest więc spadek EBITDA rok do roku o 55 proc. — z 176,4 mln EUR do 80,4 mln EUR. Zaciążyła na tym m.in. mocno nierentowna platforma "n" i spadające przychody oraz zyski TVN.

— Swoje dołożyło przejęcie kontroli nad "n" przez TVN, co spowodowało dużą korektę niektórych pozycji księgowych na niekorzyść ITI — przekonuje Wojciech Kostrzewa, prezes ITI.

ITI ma też nieco lepsze wieści. Holdingowi udało się zdobyć nowe finansowanie, którym spłaci resztę z kredytu wielkości 320 mln EUR zaciągniętego w 2007 r.

— Uwalniamy się od kredytu na rzecz obligacji. No i mamy czas do połowy 2017 r., na spłatę wyemitowanych obligacji. Jesteśmy w dobrej formie — twierdzi Wojciech Kostrzewa.

Więcej w poniedziałkowym Pulsie Biznesu.