Izb u nas dostatek, ale i tę przyjmiemy

opublikowano: 04-04-2018, 22:00

Na poziomie regionalnym i stanowym od dawna funkcjonuje w USA przynajmniej tuzin polskich izb i rad handlowych.

Gdy służby prasowe premiera zapraszają na wspólne wystąpienie Mateusza Morawieckiego oraz amerykańskiego ambasadora Paula W. Jonesa — można spodziewać się wszystkiego. Wczoraj z dużej chmury na szczęście spadł deszczyk nie militarny, lecz biznesowy — dobra nowina o utworzeniu Polskiej Izby Handlowej w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Bezwzględnie jest to inicjatywa potrzebna, o szczegółach wypowiada się na sąsiedniej stronie organizujący jej działalność pierwszy prezes. Brakowało takiej struktury o zasięgu ogólnoamerykańskim. Nie wolno jednak zapomnieć, że na poziomie regionalnym i stanowym podobnych instytucji funkcjonuje od dawna przynajmniej tuzin. Mają w nazwie „Polish American Chamber…”, większość to rzeczywiście izby handlowe, niektóre są radami czy klubami biznesowymi. Powstawały od roku 1960 do 2013, w nazwach mają wpisane regiony, stany lub nawet miasta, ale niektóre utrzymują nawet przedstawicielstwa w Polsce. Dlatego zapożyczenie do tytułu przetworzonej frazy króla Władysława II Jagiełły spod Grunwaldu jest bardzo zasadne.

Zobacz więcej

28-letnia AmCham podaje rękę nowej PolCham – ambasador Paul W. Jones i premier Mateusz Morawiecki.

Fot. W. Kompała

Nowy twór różni się od już istniejących przede wszystkim siedzibą — w federalnym Waszyngtonie. Poza tym powstał z nadania rządowego, gdy wszystkie izby regionalne czy stanowe były naturalnymi inicjatywami miejscowych środowisk biznesowych. Ich powstawanie polskie władze, zarówno slużby dyplomatyczne w USA, jak i resorty gospodarcze w kraju jedynie odnotowywały. Notabene tak oddolnie powstała w 1990 r. Amerykańska Izba Handlowa w Polsce (AmCham — wypowiedź szefowej poniżej). Ambasada USA jedynie udostępniła salę na spotkanie przedstawicieli firm inwestujących w Polsce, których część podpisała akt założycielski.

Podczas ogłaszania przez premiera powstania izby za Atlantykiem charakterystyczne było podwójne przemilczenie. Po pierwsze — że od ponad pół wieku już funkcjonują w USA takie izby, lepiej czy gorzej, bardziej czy mniej rozproszone, ale mają doświadczenia i dorobek. Po drugie — że jest to symetryczne odbicie przez ocean AmCham działającej od 28 lat u nas. O jej wizerunek naturalnie zadbał w swoim wystąpieniu ambasador. O wieloletnim dorobku tuzina polskich izb handlowych w USA nie padło choćby jedno kurtuazyjne słowo.

 

Witamy po partnersku

Dorota Dąbrowska-Winterscheid, dyrektor zarządzająca Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (AmCham)

Bardzo się cieszymy z powstania nowej izby, namawialiśmy do tego polską stronę. AmCham nie jest izbą bilateralną i dobrze, że będziemy mieli odpowiednik w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Dzisiaj polskie firmy, które chcą wejść na rynek amerykański, nie mają się do kogo zwrócić. Same muszą wybierać, czy zacząć np. najbliżej od Nowego Jorku, czy może jednak Atlanty lub Kalifornii. Często to nas prosiły o informacje i kontakty. Teraz będą mieć po tamtej stronie Atlantyku izbę, która im pomoże, a jej członkowie — firmy już działające w USA — będą dzieliły się doświadczeniami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Izb u nas dostatek, ale i tę przyjmiemy