Kiedy pięć lat temu Asseco Poland decydowało się na zakup izraelskiej grupy IT Formula System, nie wszyscy pozytywnie oceniali tę transakcję. Zakup powoli jawi się jako koło zamachowe rzeszowskiej grupy. Polski gigant dobrze rozpoczął ten rok, co jest przede wszystkim zasługą jego izraelskich spółek. Świadczą o tym cyfry: w pierwszym kwartale biznes w Izraelu urósł aż o 28 proc. i przyniósł 877 mln zł przychodów. To 55 proc. sprzedaży całej grupy. Dla porównania Asseco w Polsce skurczyło się o 7 proc. i wypracowało 357 mln zł przychodów. W efekcie cała grupa zwiększyła sprzedaż o 13 proc., do 1,6 mld zł. Podobnie sytuacja wygląda, jeśli spojrzeć na zysk operacyjny. W Izraelu zwiększył się on o 44 proc., do 87 mln zł, a w Polsce spadł o 16 proc., do 70 mln zł. Marek Panek, wiceprezes Asseco, tłumaczy, że spory wpływ na wyniki izraelskich spółek, wyrażone w złotych, miało umocnienie się dolara. Nie należy jednak deprecjonowaćrozwoju Matriksa, Magica i Sapiensa — firm wchodzących w skład grupy Formula. Rosną, poprawiają rentowność i coraz lepiej radzą sobie na rynku amerykańskim. Przykładowo Sapiens awansował na nim do grona głównych dostawców rozwiązań IT dla branży ubezpieczeniowej. Słabsze wyniki w Polsce przedstawiciele Asseco tłumaczą wysoką bazą i zastojem na rynku publicznym. Nie da się jednak ukryć, że poza granicamikraju Asseco rozwija się szybciej. Zagranica przynosi już prawie 80 proc. przychodów, a początek roku to nie tylko dobre wyniki grupy Formula, ale także wzrost sprzedaży w Europie Zachodniej (głównie w Niemczech), Środkowej i Rosji.

— Wysoki udział zagranicy w strukturze naszych przychodów powinien utrzymać się do końca tego roku. W przyszłym roku zacznie maleć. Liczymy, że wystartuje nowa fala projektówIT, finansowanych z dotacji unijnych, co przełoży się na wzrost przychodów nie tylko Asseco Poland, ale także innych polskich firm IT — mówi Marek Panek. Mimo dobrego początku roku rzeszowski gigant nie może pochwalić się wzrostem zysku netto. W porównaniu z pierwszym kwartałem 2014 r. spadł on o 20 proc., do 78 mln zł. Według Rafała Kozłowskiego, wiceprezesa Asseco ds. finansowych, to efekt rozliczenia w marcu ubiegłego roku należności od Prokomu. — Bez nich tegoroczny wynik byłby lepszy od wypracowanego rok temu — mówi Rafał Kozłowski.
W najbliższych miesiącach oczkiem w głowie rzeszowskiego giganta na własnym podwórku będzie restrukturyzacja kupionego niedawno Unizeto. Nowy nabytek Asseco walczy o przetrwanie.
— Zajęliśmy się już jego należnościami. Część została spłacona, a spłata pozostałych rozłożona w czasie. Teraz pracujemy nad budżetem Unizeto na kolejny rok obrachunkowy, który rozpoczyna się w maju — mówi Rafał Kozłowski. Dotychczas Asseco wyłożyło 15 mln zł na ratowanie Unizeto. Jego zakup kosztował 19 mln zł.