Prezes PiS Jarosław Kaczyński zapewnił w poniedziałek na konferencji prasowej w Katowicach, że nie ma żadnego konfliktu między nim a premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem.
"Podoba mi się premier Marcinkiewicz. Jestem wręcz pozytywnie zaskoczony jego sukcesami" - zapewnił Kaczyński.
Jak ocenił, "to co w tej chwili wyprawiają media, to jest po prostu wynik złości i chęci zaszkodzenia nam". Według niego, "część mediów bardzo by chciała, aby ten rząd nie mógł funkcjonować dobrze, żeby ten program przemian nie był realizowany, bo z jakichś względów nie jest tym zainteresowana".
Według Kaczyńskiego, z tego powodu "cztery ważne tytuły" poinformowały w poniedziałek, że "istnieje jakiś konflikt między mną, moim bratem i premierem Marcinkiewiczem". Jak zapewnił, "niczego takiego nie ma, wszystko układa się jak najlepiej".
Kaczyński zaprzeczył też, by były prowadzone rozmowy na temat zmiany na stanowisku premiera. Rozmawiano o różnych kandydaturach, ale miało to miejsce, jeszcze zanim Kazimierz Marcinkiewicz został szefem rządu - zapewnił.
Dziennikarze pytali Kaczyńskiego o listę z nazwiskami kandydatów do spółek Skarbu Państwa. Szef PiS poinformował, że taka lista została przekazana premierowi.
"Jeden z profesorów SGH taką listę przygotował i mi dał, ja ją dałem premierowi. To jest cała sprawa" - powiedział. "Co premier z nią zrobi i co obecny minister skarbu (Wojciech Jasiński - PAP) z nią zrobi, to ja tego nie wiem. Skoro taka lista została gdzieś napisana, to moim obowiązkiem było ją przekazać" - tłumaczył szef PiS.
"Żadnego planu, o którym pisała kłamliwie prasa, w ramach którego to planu ja miałem mieć jakąś kontrolę nad spółkami, nie było, to jest wymysł wyssany z brudnego palca" - oświadczył Kaczyński.
Jak wyjaśnił, lista powstała, ponieważ "był taki pomysł i on jest aktualny, aby wprowadzić pewną grupę naukowców, ekonomistów do spółek, aby je po prostu w sensie merytorycznym umocnić".
Podkreślił, że zamieszanie medialne wokół listy, "to jest tylko bardzo nieładny aspekt działania naszych mediów, które zamiast być obiektywnymi, to prowadzą z nami wojnę". Dziennikarze pytali też Kaczyńskiego o konflikt pomiędzy korporacjami prawniczymi a Przemysławem Gosiewskim i Zbigniewem Ziobro. Pytany, czy zamierza "temperować zapędy" obu polityków PiS, Kaczyński odpowiedział: "Dlaczego miałbym temperować ich zapędy? My chcemy zmienić Polskę i tego nie da się zrobić, nie mówiąc prawdy o naszej rzeczywistości".
"My będziemy to polskie życie opisywać w zgodzie z realiami, choć to na pewno będzie bardzo drażnić różnego rodzaju korporacje zawodowe, bo one są przyzwyczajone do tego, że są poza krytyką" - oświadczył prezes PiS. Jak ocenił, źle się dzieje w polskim sądownictwie, adwokaturze i innych dziedzinach życia, na czym tracą zwykli obywatele.
Na konferencji padło pytanie o wpisany do paktu stabilizacyjnego ośrodek monitorowania mediów. Jak mówił Kaczyński, autorami tego pomysłu są socjologowie. Ów instytut - mówił Kaczyński - miałby opisywać to, co dzieje się w mediach, "by ludzie byli zorientowani".
"Polski obywatel ma prawo do tego, żeby wiedzieć, co sobą reprezentują media, nawet żeby wiedzieć, jakie jest ich zaplecze finansowe, jakie są powiązania, jakie były życiorysy dziennikarzy, skąd się wywodzą. To jest taka sama wiedza, jak wiedza o politykach. Dziennikarze są bardzo ważną częścią życia publicznego i powinni być opinii publicznej znani" - dowodził Kaczyński.
Lider PiS powtórzył, że jego ugrupowanie "dąży do tego, aby rozbić różnego rodzaju patologiczne układy, które niszczą życie gospodarcze i społeczne". Zdaniem Kaczyńskiego, "na Śląsku tych układów jest dużo".
Prezes PiS zapowiada, że odwiedzi wszystkie okręgi wyborcze w kraju. Główny cel jego podróży to rozmowa z działaczami partii na temat zbliżających się wyborów samorządowych. Powinny one - zaznaczył Kaczyński - potwierdzić mandat PiS i prowadzić "do znacznie mocniejszego zakorzenienia" tej partii w strukturach regionalnych i lokalnych. Śląsk jest jednym z tych miejsc, gdzie zwykle rozgrywa się walka o zwycięstwo wyborcze - podkreślił.
Z działaczami w poszczególnych regionach szef PiS-u chce też rozmawiać o innych sprawach, m.in. o pakcie stabilizacyjnym i "związanych z tym napięciach, niepokojach i szansach, które to porozumienie daje".
Działaczom partii - jak mówił - zaleca aktywność, analizowanie sytuacji, udział w wyborach, ale i ostrożność, by - jak powiedział - nie stwarzać sytuacji, w których z powodu ambicji PiS-u władzę miała by przejmować lewica. "To jest w tych konkretnych polskich warunkach naprawdę nieszczęście" - uważa.