Jak cię widzą, tak cię piszą

RZ KG
opublikowano: 1999-04-09 00:00

Jak cię widzą, tak cię piszą

Naszym rozmówcom trudno było odpowiedzieć na pytanie, jakie luksusowe przedmioty są niezbędne w pracy, a które służą jedynie zaspokajaniu własnej próżności. Dostrzegli jednak konieczność dbania o własny wizerunek. To bowiem warunkuje niekiedy powodzenie w interesach. Jedno jest pewne — nikomu nie zaimponuje ani nadmiar błyskotek, ani białe skarpetki.

Andrzej Ziaja,

prezes Metronexu

Markowy garnitur, krawat, dobry zegarek są, moim zdaniem, wybierane przede wszystkim przez snobizm, ale w jego pozytywnym sensie. Snobizm bowiem często jest bodźcem do osiągnięć, nośnikiem postępu. Zjawiska, o których mówimy, nie zasługują na potępienie tak, jak np. białe skarpetki. Nie bardzo mamy zresztą szansę uniknięcia tego pędu za modą. Musielibyśmy demonstracyjnie nosić wymięte ubranie, plastikowy zegarek, ogromną komórkę, a to nie jest ani eleganckie, ani funkcjonalne. Mój sprzeciw budzi natomiast ostentacyjne obwieszanie się biżuterią.

Nie sposób uznać, że dla Polaków otaczanie się luksusowymi przedmiotami jest symbolem statusu. Przeczy temu fakt, że nawet ci najzamożniejsi w ogóle nie przywiązują do tego wagi. Nie ma to też wielkiego znaczenia w kontaktach z cudzoziemcami. Ci wprawdzie zwracają baczną uwagę na poprawność stroju, ale bez przesady, nikt nie oczekuje nadmiernej elegancji od potencjalnego kontrahenta. Tu się liczy raczej jego profesjonalizm i atrakcyjność oferty.

Kazimierz Chendyński,

współwłaściciel Akademii Ruchu, Tańca i Mody ARTiM

Symbole statusu, tworzące image biznesmena, pomagają w osiągnięciu określonych celów. Krzysztof Penderecki na pytanie „ile pan zarabia?” odpowiedział niegdyś coś niezwykle znamiennego: Za pierwszą nagrodę uzyskaną w konkursie kompozytorskim kupiłem luksusowy model Mercedesa i od tej pory zarabiam coraz lepiej” .

Z moim wspólnikiem, Krzysztofem Jankowskim, doświadczyliśmy tego na własnej skórze. Uzyskaliśmy atrakcyjny zagraniczny kontrakt, bo naszego klienta przekonał wygląd biura, sali baletowej iÉ styl, w jakim sami się ubieramy.

Warto jednak pamiętać, że diabeł tkwi w szczegółach. Nawet znakomity garnitur od Lagerfelda, za 5 tys. zł, na który notabene mnie nie stać, nie zatuszuje braku smaku w doborze dodatków, koszuli, krawata czy butów. Wyelegantowanego „kmiotka” po tym poznać najłatwiej. Nie razi mnie jednak sygnet, byle naprawdę rodowy, czy też elegancka męska biżuteria. Ostatnio marzy mi się np. złoty zegarek w naprawdę dobrym stylu. Wygląda bardzo skromnie, choć kosztuje 45 tys. zł. Ale tu już nie o image chodzi, a o pasję, z jaką zbieram markowe zegarki i pióra. Mam kilka cennych okazów z limitowanych seri

Maciej Bukowski,

właściciel firmy MANGO

Telezakupy

Otaczanie się wymyślnymi gadżetami, np. coraz mniejszymi telefonami komórkowymi, to kwestia indywidualnych upodobań i... stopnia zamożności. Osobiście nie lubię złota, ale nie przeszkadza mi to u innych, pod warunkiem, że nie występuje w połączeniu z dresami, adidasami itd. Bardzo trudno jest odpowiedzieć na pytanie, które z luksusowych przedmiotów kojarzących się niekiedy z wizerunkiem biznesmena są naprawdę niezbędne w pracy, a które służą jedynie zaspokojeniu własnej próżności. Ostatnio kupiłem sobie malutką, bardzo ładną komórkę. Wielu znajomych uważa, że wybrałem kolorowy, plastikowy telefon pod wpływem chwilowego kaprysu. Ja jednak zdecydowałem się na ten model ze względu na jego funkcjonalność. Nie ulega jednak wątpliwości, że drobiazgi, takie jak dobry zegarek, pomagają w interesach. Na pierwszy rzut oka człowiek z Rolexem na przegubie sprawia wrażenie poważniejszego klienta, niż osoba nosząca zegarek z plastiku. Czasami jednak sprawdza się powiedzenie „pozory mylą”.

Teresa Pugh,

wiceprezes Rady Reklamy

Wszędzie na świecie ludzie cenią rzeczy ładne i trwałe, a więc najczęściej drogie. Także polscy biznesmeni, którzy stają się coraz zamożniejsi i dzięki zagranicznym podróżom nabierają nowych przyzwyczajeń, ulegają modzie na kupowanie przedmiotów w jak najlepszym gatunku. Chociaż miło jest z nich korzystać uważam, że drogi zegarek lub najnowszy model telefonu komórkowego absolutnie nie mają wpływu na sukcesy odnoszone w pracy. Myślę też, że cechująca niektórych biznesmenów ostentacja stroju jest raczej kwestią złego gustu niż tzw. szpanerstwa. Pokazać się chcą przede wszystkim osoby, które niedawno awansowały. Jest to zjawisko przejściowe, bo po odniesieniu pierwszych sukcesów zdają sobie sprawę, że symbolem osiągniętego statusu nie są gadżety.