Jak długo trzeba czekać na płatność

opublikowano: 18-01-2023, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Dwa miesiące to średnie opóźnienie zapłaty w branżach: chemicznej, papierowo-drzewnej i rolno-spożywczej. Ogólna kondycja płynności płatniczej firm jest dobra, ale są też powody do niepokoju.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Jak wygląda ogólna kondycja płynności płatniczej w kraju?
  • Ile wynosi średni poziom opóźnień w regulowaniu zobowiązań?
  • Ilu przedsiębiorców doświadczyło opóźnionych płatności?
  • W których branżach występują największe problemy z nieterminowym regulowaniem zobowiązań?

Prowadzenie biznesu w Polsce jest coraz trudniejsze. Inflacja i rosnące stopy procentowe wpływają negatywnie na finanse przedsiębiorstw, które mogą mieć problem z terminowym regulowaniem należności. Jednak, jak wynika z raportu firmy Coface „Jak płaciły polskie firmy w 2022 roku”, kondycja płynności płatniczej jest dobra. Średni poziom opóźnień w regulowaniu zobowiązań wynosi 51,8 dnia, co jest wynikiem o 5 dni lepszym niż rok temu.

Terminy tylko na fakturze

Przedsiębiorstwa nie chcą czekać na płatności od kontrahentów – preferują krótkie terminy regulowania zobowiązań. Jak wynika z raportu, 41 proc. firm woli spłaty do 30 dni - zwłaszcza branże tekstylno-odzieżowa (60 proc. wskazań), handlowa (53 proc.) oraz papierniczo-drzewna (50 proc.). Nieco większą elastycznością wykazały się przedsiębiorstwa chemiczne (27 proc.), transportowe (18 proc.), budowlane i motoryzacyjne (po 15 proc.), które stosują ponad 90-dniowe terminy.

– Opóźnienia płatności są obecnie niemal standardową praktyką w polskim biznesie. Z tegorocznego badania wynika, że 62,1 proc. badanych przedsiębiorstw doświadczyło zaległości w spłacie należności od kontrahentów w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. To duży wzrost, jeszcze rok temu 53,2 proc. firm deklarowało bowiem, że doświadczyło opóźnień opłat – wskazuje Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista firmy Coface.

Aż 65 proc. przedsiębiorstw biorących udział w badaniu odnotowało w minionym roku zaległości płatnicze nieprzekraczające 60 dni. Natomiast 33 proc. firm spotkało się ze znacznie większymi opóźnieniami, wynoszącymi do 150 dni, a 2 proc. – ponad 150 dni. Przeterminowane zobowiązania stanowią największy problem w branży chemicznej, gdzie wynoszą średnio 68,6 dnia, i metalurgicznej – 65 dni.

Firmy starają się walczyć z dłużnikami. Jak wynika z raportu, 37 proc. badanych przedsiębiorstw uważa, że najskuteczniejszą metodą odzyskiwania należności jest monitoring i własna windykacja, 35 proc. stawia na działania arbitrażowe i mediacyjne, z kolei 28 proc. korzysta z usług podmiotów zewnętrznych.

Jak będzie w 2023 r.

66 proc. firm nie spodziewa się w ciągu najbliższych sześciu miesięcy zmian w poziomie nieterminowych płatności. Pozostałe badane przedsiębiorstwa obawiają się negatywnych konsekwencji dla ich płynności finansowej – 27 proc. z nich spodziewa się opóźnienia płatności.

Firmy wiedzą, że wiele zależy od czynników, na które nie mają większego wpływu. Wśród tych, na które patrzą z największą obawą, są podatki i opłaty fiskalne (42 proc. wskazań), wyższe ceny komponentów i surowców, zakłócenia w łańcuchach dostaw i rosnące koszty pracy (po 36 proc.) oraz wpływ pandemii COVID-19 (34 proc.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane