Pod koniec września w „Pulsie Firmy” opisywaliśmy sieć Lewiatan Business Angels. Teraz przyjrzeliśmy się drugiej organizacji anielskiej — Sieci Aniołów Biznesu Amber, w której skupionych jest 40 inwestorów.
To osoby z doświadczeniem biznesowym, które inwestują swój kapitał w perspektywiczne biznesy. Szczególnie zainteresowani są projektami z sektora IT, produkcji i handlu. Jednak szansę mają też inne branże.
Zawód: anioł
— Niektórzy inwestorzy preferują nowe sektory gospodarki, takie jak telekomunikacja czy e-usługi, inni wolą bardziej tradycyjne. Większość naszych aniołów jest jeszcze mocno zaangażowana w prowadzenie własnego biznesu, natomiast niektórzy niedawno sprzedali swoje firmy i szukają możliwości ulokowania kapitału, czasu i doświadczenia. Ich firmy nierzadko funkcjonują na parkiecie GPW i NewConnect. W sieci Amber jest też kilka osób, dla których inwestowanie w rozwijające się firmy jest już głównym zajęciem i, jak sami twierdzą, zawodem — mówi Barbara Bartkowiak, prezes Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości, która stworzyła sieć Amber.
Anioły w ramach pierwszej rundy finansowania w jedno przedsięwzięcie mogą zainwestować od 50 tys. zł do 200 tys. zł. — Aby rozpocząć działalność inwestycyjną, anioł powinien dysponować kwotą co najmniej 500 tys. zł. Umożliwi mu to zainwestowanie w kilka projektów i zmniejszy ryzyko. Funkcjonowanie w sieci takiej jak nasza daje też możliwości współinwestowania z innymi aniołami — mówi pani prezes.
Dla aniołów najważniejsze jest, aby projekt, który pomysłodawca chce z nim wspólnie realizować, był konkurencyjny i miał perspektywę rozwoju. Istotne są też kompetencje zespołu, który chce go wcielić w życie.
— Za pomysłem powinna stać konkretna koncepcja biznesowa. Inwestorzy lubią też mieć możliwość zobaczenia prototypu projektu. Najlepiej jeśli pomysłodawca podjął wcześniej już próby sprzedaży, wdrożenia pomysłu i zna reakcje klientów lub nawet osiągnął przychody. Inwestorzy są też zainteresowani start-upami, które od początku tworzą swoje produkty czy usługi dla klienta globalnego — tłumaczy Barbara Bartkowiak. Tomasz Dutkiewicz, anioł biznesu z sieci Amber, podkreśla, że dla inwestora niezwykle ważna jest osoba projektodawcy.
— Projekt musi mieć wiarygodnych twórców, musi się wiązać z ich życiowymi dokonaniami. Anioł biznesu ma ze wspólnikiem bardzo osobisty kontakt. To nie bezosobowy fundusz. Inwestujemy nasze własne pieniądze, chcemy więc współpracować z ludźmi, którzy są tak samo wiarygodni jak my sami. Drugie kryterium, które bierzemy pod uwagę, to sam pomysł, który musi być łatwy do realizacji i skomercjalizowania — mówi Tomasz Dutkiewicz.
Pierwsze wrażenie
Pomysłodawca, który chce zapukać do drzwi sieci Amber, musi wcześniej przygotować biznesplan. Powinien być konkretny i zwięzły, na co najwyżej kilkanaście stron.
— Trzeba mieć świadomość, że będą je czytać osoby znające daną branżę znacznie lepiej od nas, więc wszelkie przekłamania czy niejasności będą zmniejszać wiarygodność pomysłodawcy — zaznacza pani prezes.
W biznesplanie powinien się znaleźć opis produktu, zespołu, umiejscowienie go na rynku i pozycja w stosunku do konkurencji, strategia działania oraz sprzedaży. Pomysłodawcy powinni również przedstawić na jego stronach scenariusze finansowe oparte na wiarygodnych założeniach. Mogą także zaproponować opcje wyjścia z inwestycji.
— Do spotkania z inwestorami trzeba się dobrze przygotować, bo tak jak przy innych okazjach liczy się pierwsze wrażenie. Czasami zdarza się nam obserwować, jak nawet doświadczeni biznesowo ludzie nie radzą sobie z prezentacją. Inwestorzy szanują swój czas i oczekują, że zespół też będzie go szanował — mówi prezes Bartkowiak.
Na przedstawienie projektu aniołom biznesu pomysłodawca ma 15 minut. Musi zaprezentować główne atuty przedsięwzięcia, model biznesowy i ofertę inwestycyjną.
— Oczekujemy od pomysłodawców, by przedstawili nam w miarę uzasadniony projekt wraz z rachunkiem przychodów i wydatków w perspektywie kilku najbliższych lat. Wyliczenia muszą być oparte na realnych przesłankach, w odniesieniu do rynku i potencjalnych klientów — tłumaczy Tomasz Dutkiewicz. Po prezentacji przychodzi czas na pytania w kuluarach i rozmowy o szczegółach.
— Każdy z naszych aniołów ma inne doświadczenia, także dalsza procedura zawierania transakcji może wyglądać różnie, ale przebiega szybciej i sprawniej niż np. w przypadku funduszy venture capital. Niektórzy inwestorzy są w stanie szybko podjąć decyzję o wejściu w projekt. Inni głęboko analizują przedsięwzięcia.
Po pierwszej analizie uzgadniane są wstępne warunki transakcji, zazwyczaj w spisanej i zaakceptowanej przez obie strony formie. Od tego momentu inwestor ma wyłączność na prowadzenie rozmów, następuje pogłębiona analiza — z audytem finansowym i prawnym włącznie. Negocjowane są ostateczne warunki, a na końcu podpisywana jest umowa inwestycyjna oraz, w zależności od formy, umowa spółki lub wprowadzane są zmiany do istniejącej umowy — tłumaczy Barbara Bartkowiak.
Zmniejszyć ryzyko
Jeśli projekt odniesie sukces, inwestor wychodzi z niego, sprzedając udziały inwestorowi branżowemu zazwyczaj po 3-5 latach.
— Anioł oczekuje ponadprzeciętnego zwrotu z inwestycji. Inwestuje bowiem w bardzo świeże podmioty i innowacyjne technologie, a więc ryzyko niepowodzenia jest naprawdę duże — zaznacza pani prezes. Do tej pory inwestorom z sieci Amber zaprezentowało się 40 pomysłodawców. Finansowanie zyskało osiem projektów.
— Osoby, które zdecydowały się zainwestować, działały indywidualnie, poza siecią, jednak ze względu na to, że włożyliśmy sporo pracy w przygotowanie zespołów, traktujemy to również jako swój sukces. Daleko nam jednak do USA i Wielkiej Brytanii. Tamtejsi inwestorzy mają więcej kapitału i działają w przyjaznym otoczeniu, m.in. funduszy koinwestycyjnych i zwolnień podatkowych. Mam nadzieję, że te instrumenty pojawią się niedługo u nas, bo uważam, że będzie miało to znacznie większe znaczenie dla rozwoju innowacji niż dotacje unijne — mówi Barbara Bartkowiak.
WIĘCEJ INFORMACJI
poradniki i weryfikator gotowości inwestycyjnej można znaleźć na stronie : www.amberinvest.org.