Jak (nie od razu) Rzym zbudowano

aktualizacja: 21-04-2017, 09:35

Zgodnie z tradycją Rzym został założony przez Romulusa, syna boga Marsa i bliźniaka Remusa, dokładnie 21 kwietnia 753 r.p.n.e. Romantyczna legenda miała znaczenie praktyczne - oznaczała początek rachuby lat i okazję do świętowania w pełni wiosny.

Legenda o boskich bliźniakach wykarmionych przez wilczycę ukształtowała się w czwartym wieku przed Chrystusem. Pikanterii opowieści dodaje fakt, że łacińskie słowo "lupa" oznacza jednocześnie wilczycę i prostytutkę. Lupanary, czyli domy publiczne, mieściły się w licznych jaskiniach, gdzie teoretycznie mogła żyć również opiekuńcza wilczyca. 

Romulus i Remus oraz ich wilczyca karmicielka w wersji dla niepełnoletnich.
Zobacz więcej

Romulus i Remus oraz ich wilczyca karmicielka w wersji dla niepełnoletnich.

Zgodnie z mitem bracia byli synami Rei Sylwii córki władcy równie legendarnego miasta Alba Longa położonego na południowy wschód od miejsca, gdzie założono Rzym. Jeszcze przed narodzeniem bliźniaków, król Numitor został obalony przez swego brata, Amuliusa. On to zmusił Reę Sylwię do złożenia ślubów czystości i wstąpienia do grona kapłanek dziewic bogini Westy. Przyrzeczenia nie dopełniła, ale złamała je z nie byle kim, bo bogiem Marsem. Takie usprawiedliwienie nie mogło przekonać chciwego władzy Amuliusa (wnukowie obalonego władcy stanowili poważne zagrożenie), który nakazał utopić chłopców w Tybrze. Cudownie uratowanych rzeka wyrzuciła na brzeg u podnóża Palatynu gdzie zaopiekowała się nimi wilczyca, a wreszcie odnalazł pasterz Faustulus. 

Wychowani przez małżeństwo pasterzy chłopcy stali się przywódcami zbrojnej grupy swego zawodu. W wieku młodzieńczym dowiedzieli się o swoim pochodzeniu i pomścili swą matkę i dziadka obalając złego Amuliusa. Wkrótce po tym postanowili założyć miasto w miejscu, w którym zostali ocaleni. Miłość braterska nie trwała jednak długo i w wyniku konfliktu, jaki wybuchł między nimi, Romulus zabił Remusa. Legenda obudowała tę historię w praktyczną naukę: bracia wyznaczyć mieli między sobą nieprzekraczalną dla drugiego granicę między swymi terenami. Kiedy Remus upokorzony wcześniejszą porażką zaczął drwić z brata, prowokując go przeskoczył przez wyznaczoną granicę. Został natychmiast zabity przez Romulusa, który miał wtedy wykrzyknąć: Sic deinde, quicumque alius transiliet moenia mea! (Niech tak zginie każdy, kto odważy się przejść przez moje mury!). Pozbawiony konkurencji brat zbrodniarz został w ten sposób pierwszym władcą Rzymu (który zresztą przyjął nazwę od jego imienia). Data morderstwa, oszacowana w pierwszym wieku przed naszą erą przez Marka Terencjusza Warrona uznawana jest za założycielską dla miasta. 

Jak każde miasto w początkach swego rozwoju, a już starożytne w szczególności, Rzym cierpiał na niedobór mieszkańców. Romulus znalazł na to sposób - oferował prawo azylu, bezpiecznego schronienia, wszystkim uciekinierom, uchodźcom i innym wyrzutkom społecznym, którzy chronili się w jego włościach. Byli to ludzie obdarzeni z pewnością sprytem i walecznością oraz oddani swej nowej ojczyźnie, jednak brakowało wśród nich kobiet... I na to pomysłowy Romulus znalazł sposób! zorganizował w Rzymie igrzyska, na które zwabił kobiety z plemienia Sabinów. W mieście zostały one uwięzione i siłą pożenione z najznakomitszymi przedstawicielami elity nowego miasta. Oburzeni Sabinowie oczywiście wyprawili się zbrojnie na Rzym, ale zostali powstrzymani przez porwane kobiety, które odkryły swe dziejowe posłannictwo jako matki przyszłych budowniczych imperium. Tak opisuje tę historię Cyceron w swym dziele "O państwie". Jak widać, nawet zbrodnie mogą być budujące. 

W tradycji rzymskiej panowanie Romulusa było szczęśliwe, mądre i długie. Umrzeć miał w niewyjaśnionych okolicznościach, co dało podstawę do późniejszych sugestii, jakoby dołączył do grona bogów. Faktycznie, Rzymianie czcili go w postaci boga Kwirynusa, jednego z pięciu najstarszych i najważniejszych w religijnym panteonie. Po założycielu, jeszcze sześciu królów rządziło miastem, które około 509 r. p.n.e. przekształciło się w republikę. 

Inna, choć powiązana z przytoczoną, legenda na temat założenia miasta, opowiada o Eneaszu, uchodźcy spod Troi, który po długiej podróży wylądował w Lacjum i założył Lavinium - główne miasto portowe regionu. Tam też dał początek dynastii, która wydała m.in. Romulusa i Remusa. W homeryckiej Iliadzie (spisanej około VIII w.p.n.e.) Eneasz faktycznie był jedynym ocalałym z rzezi, jaką Grecy urządzili Trojanom po zdobyciu miasta. 

W piątym wieku przed Chrystusem niektórzy greccy historycy przypuszczali, że Eneasz mógł osiedlić się w niewielkim, ale już istniejącym Rzymie. Sto lat później, kiedy republika zaczęła zdobywać coraz większe znaczenie na Półwyspie Apenińskim (co oznaczało również intensywniejsze kontakty z Grekami zamieszkującymi liczne tam kolonie) teza o bohaterskim założycielu miasta, członku królewskiej rodziny trojańskiej, była chętnie rozpowszechniana przez Rzymian. Legenda ta stała się również kanwą największego poematu łacińskiej literatury klasycznej - Eneidy, napisanej przez poetę Wergiliusza tuż przed przełomem er. To wyjątkowe dzieło pełniło również funkcję państwotwórczą - przygody Eneasza tłumaczyły historię ludu, system władzy i rolę Rzymu w otaczającym świecie. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Historii / Jak (nie od razu) Rzym zbudowano