Teta zapowiada na ten rok 40-procentowy wzrost zysku. Jeśli uda się zrealizować plany przejęć, będzie jeszcze lepiej.
Teta, wrocławska firma informatyczna, zarobiła w 2005 r. 4,423 mln zł. To o 29 proc. więcej niż w poprzednim roku i nieco lepiej od publikowanych prognoz (4,4 mln zł). Wzrosły również obroty firmy, ale wolniej — o 3 proc., do 34 mln zł.
Wyższe marże
Teta poprawiła w ubiegłym roku rentowność z 10 do 13 proc.
— Dynamiczny wzrost naszych wyników to efekt zwiększenia sprzedaży produktów i usług własnych, które pozwalają generować wyższe marże przy malejącym udziale w przychodach oprogramowania obcego i sprzętu — tłumaczy Jerzy Krawczyk, prezes Tety.
Zapowiada dalszą poprawę wyników także w tym roku. Według założeń zarządu, zysk spółki powinien wzrosnąć o 40 proc., do 6,2 mln zł, a sprzedaż o 23,5 proc., do 42 mln zł.
Pomóc ma w tym wprowadzenie na rynek nowego produktu do wspomagania zarządzania przedsiębiorstwem (ERP) o nazwie Teta Constellation.
— Pierwsze przychody z tego tytułu planujemy na drugie półrocze. Nowe oprogramowanie ma szanse w krótkim czasie stać się przebojem rynkowym — twierdzi Jerzy Krawczyk.
Negocjacje
Prezes zaznacza, że tegoroczne prognozy Tety oparte są na rozwoju or-ganicznym. Spółka prowadzi jed- nak rozmowy w sprawie przejęć poza granicami kraju.
— Negocjujemy z trzema firmami. W jednym przypadku jest to już faza mocno zaawansowana — zapowiada Jerzy Krawczyk.
Najbardziej prawdopodobne wydaje się przejęcie czeskiej firmy informatycznej. Może do tego dojść w drugim kwartale. Chodzi o spółkę o podobnych obrotach jak Teta. Dlatego jeśli ten projekt wyjdzie, a wyniki przejętej firmy będą konsolidowane od połowy roku, to tegoroczna sprzedaż grupy powinna sięgnąć nawet 60 mln zł. Czeska firma jest natomiast nieco mniej rentowna od Tety, więc w mniejszym stopniu przyczyni się do poprawy zysków.
Na zakupy potrzebne będzie około 10-15 mln zł. Prezes Jerzy Krawczyk chce zebrać środki z bieżących zysków, wspomagając się kredytami. Alternatywą dla akwizycji jest wypłata dywidendy