Jak Sequoia skarlała na suplementach

15-02-2018, 22:00

W 2015 r. działająca na atrakcyjnym rynku spółka była warta 150 mln zł. Przyciągnęła Maspex w roli inwestora. Dziś broni się przed bankructwem, a jej majątek to 3,5 mln zł

Sekwoje słyną z tego, że osiągają olbrzymie rozmiary — są najwyższymi drzewami świata. Równie ambitne cele przyświecały zapewne założycielom Sequoi, spółki specjalizującej się w dystrybucji suplementów diety i leków bez recepty, która od powstania w 2008 r. systematycznie rosła, by w 2015 r. osiągnąć przychody przekraczające 130 mln zł. Wtedy jej mniejszościowym udziałowcem został rodzimy gigant rynku spożywczego — Maspex. Na wykupienie od funduszu inwestycyjnego PAAN Capital 44,3 proc. udziałów Sequoi wyłożył 66,4 mln zł.

Zobacz więcej

BRANŻA SIĘ ROZWIJA, SEQUOIA WIĘDNIE: Rynek suplementów diety rośnie w tempie 8 proc. rocznie i już w 2020 r. ma osiągnąć wartość 5 mld zł. Sequoia po utracie flagowych marek nie uczestniczy w tym boomie. Fot. Fotolia

— Dobre postrzeganie spółki i jej produktów na rynku farmaceutycznym, wysoka efektywność i sprawność działania, a także specjalizacja w atrakcyjnych segmentach to główne atrybuty, które skłoniły nas do decyzji o inwestycji — tłumaczył wówczas Krzysztof Pawiński, prezes Maspeksu.

Wadowicka grupa wyceniła całą Sequoię aż na 150 mln zł. Dziś niemal dziewięciocyfrowe są tylko jej… długi. Sięgają prawie 100 mln zł, a majątek likwidacyjny, w związku z groźbą upadłości, wyceniany jest na… 3,45 mln zł. Były doradca Sequoi, a jednocześnie jej wierzyciel, firma Delta Capitalb Group (DCG), twierdzi, że tak katastrofalna sytuacja spółki to rezultat „wyprowadzenia” większości jej majątku tuż przed otwarciem restrukturyzacji.

Fiasko fuzji

By zrozumieć, czego dotyczą zarzuty DCG, trzeba wrócić do schematu transakcji z lipca 2015 r. W jej ramach Maspex-GMW pożyczył 67,1 mln zł swojej spółce zależnej SQI, a ta za większość tej kwoty (66,4 mln zł) odkupiła od PAAN Capital 44,3 proc. udziałów w Sequoi. Głównym zabezpieczeniem pożyczki był zastaw rejestrowy ustanowiony na sześciu najbardziej znanych i dochodowych znakach towarowych Sequoi: Omegamed, Actiferol, Pedicetamol, Dierol, Entitis i Solbaby/Solkids. Marki te generowały około 70 proc. sprzedaży spółki, a według wyceny firmy Finelite Advisors z lipca 2015 r. — łącznie były warte 89,6 mln zł.

Umowy podpisane przez założycieli i większościowych udziałowców Sequoi ( Jarosława Wypycha i Anetę Pakiełę- -Rajtkowską) oraz spółki Maspeksu przewidywały też, że docelowo negocjowane będzie połączenie Sequoi z Polskim Lekiem, dystrybutorem preparatów witaminowych i tabletek musujących Plusssz z grupy Maspeksu. Fiasko rozmów o joint venture miało przy tym oznaczać, że zobowiązanymi do spłaty pożyczki stawali się Jarosław Wypych i Aneta Pakieła-Rajtkowska. I taki negatywny scenariusz się spełnił — m.in. ze względu na rozbieżności, dotyczące parytetu podziału udziałów po połączeniu.

W rezultacie w kwietniu 2016 r. Maspex- -GMW zażądał od założycieli Sequoi spłaty 67,1 mln zł wraz z odsetkami, a ponieważ nie nastąpiła, w styczniu 2017 r. przejął na własność przedmiot zastawu, czyli kluczowe marki spółki.

Zarzuty i insynuacje

Tu, zdaniem DCG, pies jest pogrzebany. Zarzuty byłego doradcy Sequoi sprowadzają się do tego, że spółka udzieliła zabezpieczenia spłaty pożyczki, której nie była stroną. Pożyczkodawcą był bowiem Maspex-GMW, pożyczkobiorcą kontrolowana przez Maspex- GMW spółka celowa SQI, a pieniądze z pożyczki zostały przeznaczone nie na potrzeby Sequoi, a wykupienie jej akcjonariusza finansowego. W pismach, złożonych do akt restrukturyzacyjnych, DCG twierdzi, że od momentu utraty marek Sequoia stała się „spółką wydmuszką”, a poprzedzające to zdarzenia „najpewniej wypełniają znamiona działania przez władze Sequoi na szkodę tej spółki i jej wierzycieli”. Mimo tak ostrych stwierdzeń DCG nie doniosła do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, ale jedynie wniosła do sądu, by to on rozważył zawiadomienie śledczych. Jarosław Wypych, założyciel, największy udziałowiec, a jednocześnie prezes Sequoi, zaprzecza „insynuacjom” DCG.

— Umowa zastawu rejestrowego była częścią dużej złożonej transakcji, związanej z dołączeniem do Sequoi inwestora w postaci Maspeksu, co w danym momencie było dla spółki bardzo korzystne — ocenia Jarosław Wypych. Dlaczego więc dziś Sequoia musi bronić się przed bankructwem, choć rynek suplementów diety uchodzi za bardzo atrakcyjny i perspektywiczny? Zdaniem Jarosława Wypycha, zdecydowały o tym głównie problemy z drugiej połowy 2016 r., wynikające z modelu dystrybucji produktów spółki, bazującego na wyłączności dla jednego partnera [chodzi o Polską Grupę Farmaceutyczną (PGF) — red.]. Próby zmiany tego modelu okazały się nieskuteczne, podobnie jak towarzyszące im poszukiwania inwestora branżowego innego niż Maspex (jak wynika z naszych informacji, jednym z potencjalnych zainteresowanych była grupa Adamed). W rezultacie pojawiły się gigantyczne problemy z płynnością, towarzyszące im egzekucje komornicze, a wreszcie 20 grudnia 2016 r. — wniosek o upadłość Sequoi, złożony przez PGF.

Zaginione pismo

Zarząd spółki zareagował w lutym 2017 r. wnioskiem o przyspieszone postępowanie układowe, które sąd otworzył miesiąc później. Jarosław Wypych, pod okiem Katarzyny Uszak, nadzorcy sądowego, przygotował propozycje układowe, a większość wierzycieli zaakceptowała je na zgromadzeniu 26 lipca2017 r. Zgodnie z nimi, wierzyciele prywatni, którym Sequoia jest winna ponad 10 tys. zł, mają odzyskać jedynie 21 proc. wierzytelności, i to w ratach rozłożonych do połowy 2020 r. Do tego z pozoru niefrasobliwego kroku skłoniło ich zapewne to, że w przypadku nieprzyjęcia układu i ogłoszenia upadłości spółki… nie odzyskaliby nic. Tak przynajmniej twierdził zarząd Sequoi, wedle którego majątek likwidacyjny firmy (3,45 mln zł) nie wystarczyłby nawet na pokrycie kosztów postępowania upadłościowego, szacowanych na 3,85 mln zł. W momencie głosowania nad układem większość wierzycieli nie znała też szczegółów zarzutów formułowanych przez DCG. Choć bowiem obszerne pismo w tej sprawie spółka doradcza złożyła w sądzie 24 lipca, czyli dwa dni przed głosowaniem nad układem (co potwierdza prezentata sądu), nie znalazło się ono w aktach restrukturyzacyjnych Sequoi.

Piłka w grze

Nie tylko DCG, ale też kilku innych wierzycieli Sequoi zgłosiło zastrzeżenia do układu, ale sąd 20 września 2017 r. je oddalił i układ zatwierdził. DCG broni jednak nie złożyła i odwołała się do sądu drugiej instancji. Zdaniem byłego doradcy Sequoi, wierzyciele mogliby odzyskać znacznie więcej, gdyby sąd zakwestionował układ, umorzył restrukturyzację i ogłosił upadłość dystrybutora suplementów diety. Ustanowiony w takim wypadku syndyk mógłby bowiem wystąpić o uznanie zastawu na markach i późniejszego ich przejęcia przez Maspex za bezskuteczne. Tej argumentacji nie podziela ani nadzorca sądowy, ani sąd. Ich zdaniem, zastaw został ustanowiony, zanim pogorszyła się sytuacja finansowa Sequoi, i „nie obejmują go żadne przepisy dotyczące bezskuteczności czynności prawnej wobec wierzycieli”. O tym, kto ma w tej sprawie rację, ostatecznie zdecyduje sąd odwoławczy.

OKIEM INWESTORA

Straciliśmy na tej operacji

DOROTA LISZKA, wiceprezes i rzecznik prasowy Grupy Maspex

Znaki handlowe Sequoi zostały przejęte zgodnie z umową zastawu zawartą między stronami jeszcze w 2015 r. Była to umowa zabezpieczająca przekazane przez nas istotne środki finansowe na rzecz m.in. operacji wykupu realizowanej przez Sequoię. Brak wywiązania się przez tę firmę z należnej spłaty, pomimo upływu terminu i wezwania, sprawił, że musieliśmy zaspokajać nasze wierzytelności z przysługujących nam zabezpieczeń w postaci tych znaków. Wszystko przebiegało zgodnie z prawem, co potwierdzają kolejne działania właściwych sądów, urzędów i banków. Żaden z nich nie dopatrzył się nieprawidłowości w tym procesie, na żadnym z jego etapów. Post factum okazało się natomiast, że wartość zabezpieczeń była mniejsza niż kwota udzielonego finansowania. I niestety ponieśliśmy stratę na tej operacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Jak Sequoia skarlała na suplementach