Jak smok wygrywa z Europą

Przewagą chińskich firm nad europejskimi są koszty, ale nie tylko. Sięgają po najlepsze technologie, a czasem szokują wydajnością

Na przełomie maja i czerwca odwiedziłam w Chinach kilkanaście firm, z których większość już prowadzi lub chciałaby rozpocząć interesy z Europą. Każdą pytałam o przewagi konkurencyjne nad firmami z naszego kontynentu. Oto, co odpowiadały.

Chińskie firmy chętnie otwierają w Europie fabryki, ale często po to, by składać w nich elementy wyprodukowane w Chinach. Oburzonym odpowiadają: „to globalizacja pcha nas w kierunku produkcji”.
Zobacz więcej

CHIŃSKA PLATFORMA PRODUKCYJNA:

Chińskie firmy chętnie otwierają w Europie fabryki, ale często po to, by składać w nich elementy wyprodukowane w Chinach. Oburzonym odpowiadają: „to globalizacja pcha nas w kierunku produkcji”. Bloomberg

Tanie etaty

— Koszty — nie miał problemu z odpowiedzią Jiang Guozhong, główny inżynier w Lianovation, firmie produkującej oświetlenie LED. Zaskoczył mnie, bo do Lianovation pojechaliśmy po wizycie w specjalnej strefie high-tech, z której miasto Nanchang jest dumne. W samym Lianovation pokazano nam na wstępie eleganckie smartfony, do których firma dostarcza systemy oświetleniowe. Takie to wszystko zaawansowane, a kluczem do sukcesu i tak są koszty?

— W Europie sprzedajemy głównie jarzeniówki i żarówki — objaśnił jednak Jiang Guozhong. Może to dlatego. Jak coś jest proste, to musi być tanie. W Lattice Power, też wyspecjalizowanym w oświetleniu LED, znów usłyszałam o kosztach. — W Europie jest bardzo drogo — załamała niemal ręce Queena Wang, menedżerka w Lattice Power.

To też mnie zaskoczyło, bo Lattice chwali się przełomową technologią z Japonii, nagrodą prezydenta Chin oraz akcjonariatem złożonym z funduszy inwestycyjnych. Zapytałam więc o wynagrodzenie pracowników. Podstawowa pensja to 1500 RMB, czyli 900 zł. Operatorzy supermaszyn, w które firma zainwestowała po 20 mln RMB, zarabiają jednak więcej, ok. 4000 RMB (2,4 tys. zł). W Europie pensje byłyby pewnie wyższe.

Patenty na protekcjonizm

Odpowiedzią Europy na niskokosztową konkurencję z Chin są cła importowe. Zapytałam o nie BYD, który produkuje baterie, pojazdy elektryczne oraz panele fotowoltaiczne.

— Radzimy sobie z wszelkimi typami protekcjonizmu — odparł John Gabarra, odpowiedzialny za komunikację w BYD. Kilka lat temu głośno było o tym, że panele z Chin, dumpingowo tanie, zalewają europejski rynek. Nałożenie ceł uspokoiło sytuację, ale BYD twierdzi, że i tak sobie radzi. — Odpowiedzią jest technologia. To ona pozwala nam np. zmniejszać wykorzystanie srebra w produkcji paneli, dzięki czemu ich cena spada — zauważa John Gabarra.

A cła na auta? Sposobem na nie jest budowa przez BYD zakładu na Węgrzech, który będzie składać pojazdy z części wyprodukowanych w Chinach. Identyczny plan ma Lianovation. — To metoda na ominięcie ceł. I proszę się nie oburzać, bo to globalizacja pcha przecież Chiny w kierunku bycia światowąplatformą produkcyjną — obrusza się Jon Gabarra. Odpowiedź może być jeszcze jedna — przejęcia. Kilka tygodni temu głośno było o tym, że Guangzhou Automobile Group chce przejąć Fiat Chrysler Automobile. Chińczycy ostatecznie zaprzeczyli, ale widać, że taka droga również jest możliwa.

Liczbowy szok

Moje dziennikarskie oko zwróciło zaś w trakcie wizyt uwagę na to, że produkowanie w Chinach jest po prostu wygodne. Wielkie tereny, wygodne dojazdy, pole do rozbudowy. Okazuje się, że oko eksperckie wyłapuje podobne detale. Nawet jeśli mowa nie o fabrykach, ale o kopalniach.

— W zeszłym roku miałem okazję odwiedzić kilka kopalni węgla kamiennego w Chinach. Byłem pod wrażeniem. Chińczycy sięgnęli po najlepsze technologie, amerykańskie lub europejskie, i wybudowali od podstaw najnowocześniejsze kopalnie na świecie. To obiekty na środku pustyni, otoczone setkami kilometrów nowych autostrad, z zakładami przetwórstwa chemicznego po sąsiedzku — opowiada Mirosław Taras, były wieloletni prezes lubelskiej kopalni Bogdanka. Imponujące są też liczby.

— Co za wydajność! Wyliczyłem, że osiągają wydobycie na poziomie 17 tys. ton węgla na osobę rocznie, co dla nas jest trudne do wyobrażenia [w Bogdance jest to 1,7 tys. ton — red.]. Mają długie ściany wydobywcze i świetny transport podziemny. W porównaniu z Chinami polskie górnictwo zastygło w miejscu — mówi Mirosław Taras. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu