Jak szef nadzoru spółki PKP został słupem

opublikowano: 12-05-2020, 22:00

Sześć osób usłyszało zarzuty w śledztwie dotyczącym spółki telekomunikacyjnej Softnet Group, a Michał D., główny podejrzany, dłużej posiedzi w areszcie

- Byłem wówczas na etapie bezgranicznego zaufania panu D. i zakładałem, że on (...) nie będzie firmował niezgodnych z prawem transakcji - mówił w śledztwie Marian Woźniak, rektor uczelni w trakcie likwidacji i szef jednej rady nadzorczej jednej ze spółek z grupy PKP. 

Przeczytaj artykuł i poznaj historię wrogiego przejęcia Softnetu, finansowych operacji, transakcji na słupy oraz dzisiejszych problemów Mariana Woźniaka, od którego menedżerowie Sobiesława Zasady żądają 3,9 mln zł odszkodowania.  

Na początku lutego 2020 r. ujawniliśmy, że Michał D., główny bohater tzw. afery Optimusa, został aresztowany pod zarzutami karalnej niegospodarności na ponad 18 mln zł i prania pieniędzy w związku z próbą wrogiego przejęcia spółki telekomunikacyjnej Softnet Group (SG). Zarzuty usłyszeli też jego partnerka życiowa Marta Z. oraz dwójka biskich współpracowników: Katarzyna K. i Tomasz P.

NIE PRZYZNAJE SIĘ DO WINY:
NIE PRZYZNAJE SIĘ DO WINY:
Michał D. kwestionuje ustalenia prokuratury w sprawie Softnet Group. W ubiegłorocznej rozmowie z „PB” zapewniał, że „nigdy nie było żadnego wrogiego przejęcia Softnetu”, a wszystkie kolejne umowy kupna udziałów spółki miały charakter rynkowy.
Fot. GK

Przy czym ten ostatni również trafił do aresztu, a wobec obu kobiet prokuratura zastosowała poręczenia majątkowe po 300 tys. zł. Areszty dla Michała D. i Tomasza P. zostały niedawno przedłużone o kolejne trzy miesiące. W sprawie pojawiła się też szóstka nowych podejrzanych, w tym… Marian Woźniak, 70-letni dziś rektor Wyższej Szkoły Biznesu i Zarządzania w Ciechanowie, a jednocześnie szef rady nadzorczej spółki PKP Szybka Kolej Miejska w Trójmieście (PKP SKM), który w rozmowie z „PB” wyraził zgodę na podawanie jego pełnych danych osobowych.

Spółka za bezcen

SG to spółka telekomunikacyjna znana głównie z tego, że w 2017 r. Play kupił od niej za 81 mln zł częstotliwości umożliwiające oferowanie szybkiego mobilnego internetu. I z tego, że dwa lata wcześniej za zaledwie 2 mln zł próbował ją przejąć właśnie Michał D., kontrowersyjny inwestor, kiedyś rozdający karty w takich giełdowych firmach, jak Calatrava Capital, Mewa, PC Guard czy Chemoservis-Dwory.

Właścicielami SG, za pośrednictwem amerykańskiej firmy Creative Development (CD), byli rodzimi biznesmeni Dariusz Górecki i Maciej Chorążak. A ich bliskim współpracownikiem był Michał W. i to właśnie on w lutym 2015 r. w imieniu CD sprzedał Softnet za nieco ponad 2 mln zł cypryjskiej firmie ITD&ITP, formalnie reprezentowanej przez Martę Z., a faktycznie kontrolowanej przez Michała D. Przy czym o ile udziały spółki przeszły na nabywcę od razu, to płatność została odroczona o trzy lata i w żaden sposób jej nie zabezpieczono.

Konkubina bohatera afery Optimusa szybko zmieniła zarząd Softnetu, powołując do niego Michała W. i Tomasza P., którzy już następnego dnia, w towarzystwie prawnika, notariusza i ochroniarzy, wtargnęli do siedziby Softnetu i ją przejęli. Dariusz Górecki i Maciej Chorążak zareagowali pozwami sądowymi.W ramach zabezpieczenia ich roszczeń sąd ustanowił w październiku 2015 r. zarządcę przymusowego, który przejął władzę nad Softnetem i sprawuje ją do dziś.

Łańcuszek transakcji

Dariusz Górecki i Maciej Chorążak zawiadomili też prokuraturę, co zaowocowało postawieniem Michałowi W. już w 2016 r. zarzutu karalnej niegospodarności i wyrządzenia amerykańskiemu CD szkody wielkich rozmiarów. Na dziś prokuratura ocenia tę szkodę na ponad 18 mln zł, opierając się na opiniach biegłych, którzy wartość Softnetu w momencie sprzedaży oszacowali na prawie 21 mln zł. A gdzie tu pranie pieniędzy?

Chodzi o to, że między 2015 a 2019 r. udziały w SG zostały przeniesione za kwoty od 10 do 20 tys. zł na pięć kolejnych firm cypryjskich i polskich. Co zdaniem śledczych „wypełniło znamiona przestępstwa prania brudnych pieniędzy”. Przy czym według prokuratury wszyscy kolejni nabywcy byli „faktycznie zarządzani przez Michała D.”

Jak bowiem wielokrotnie pisaliśmy w „PB”, od czasów afery Optimusa inwestor woli kontrolować wydarzenia z tylnego siedzenia, za pomocą zapewniających anonimowość cypryjskich wehikułów i licznych współpracowników, często zasługujących na miano słupów. Tak też było w przypadku Softnetu, co zaowocowało zarzutami dla sześciu kolejnych osób.

— Anna Rz., Patrycja Rz., Edyta S.B., Przemysław B., Arkadiusz Rz. i Marian W. usłyszeli zarzuty prania brudnych pieniędzy i udzielenia pomocy do prania brudnych pieniędzy. Wobec wszystkich zastosowano środki wolnościowe m.in. w postaci poręczeń majątkowych rzędu 10 tys. zł — informuje Piotr Marko, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

Zmanipulowany słup

Z naszych informacji wynika, że prawie wszyscy nowi podejrzani zeznali, że w wydarzeniach wokół SG odgrywali jedynie formalną rolę, a o wszystkim decydował Michał D. Takie wyjaśnienia złożył m.in. Marian Woźniak. Już w połowie 2019 r., zeznając jeszcze jako świadek, przyznał wprost, że nie tylko Softnet, ale i jego formalnego nabywcę, czyli spółkę Febus Enterprise, kupił za namową i poleceniem Michała D., który go „zmanipulował”.

— Byłem wówczas na etapie bezgranicznego zaufania panu D. i zakładałem, że on (…) nie będzie firmował niezgodnych z prawem transakcji — zeznał Marian Woźniak, przyznając wprost, że był tylko słupem Michała D.

Co Marian Woźniak ma do powiedzenia dziś, już po przedstawieniu zarzutów? Choć przyznaje, że był nadmiernie naiwny wobec Michała D., to jednak jest zaskoczony, bo w całej sprawie nie czuje się winny. I podkreśla, że w związku ze swoimi działaniami podjętymi w sprawie Softnetu nie osiągnął żadnych korzyści.

Były rajdowiec i komornik

Marian Woźniak zapewnia też, że prywatna uczelnia, w której jest rektorem, jest w trakcie likwidacji, a on sam pracuje w niej społecznie. Natomiast w przypadku PKP SKM twierdzi, że wyraził już wolę rezygnacji z funkcji szefa rady nadzorczej spółki, ale ze względów formalnych ta jeszcze nie została sfinalizowana.

Tak czy inaczej, również ze spółki z grupy PKP Marian Woźniak od dłuższego czasu nie pobiera wynagrodzenia. A to dlatego, że trafia ono do… komornika. Ma to związek z innym opisywanym przez „PB” śledztwem, w którym prokuratura bada, czy Michał D. w latach 2015-2017 nie próbował w bezprawny sposób przejąć kontroli nad Erabudem, grupą spółek z cennymi nieruchomościami, której udziałowcem jest 89-letni Sobiesław Zasada, były rajdowiec i jeden z najbogatszych Polaków.

W tej sprawie pod lupą śledczych znalazły się również liczne działania Mariana Woźniaka i jego (a faktycznie kontrolowanej przez Michała D.) spółki Febus Enterprise, m.in. podejrzana transakcja sprzedaży nieruchomości, sfinansowana w większości bezwartościowym wekslem, który dodatkowow dziwnych okolicznościach zaginął. To dlatego Marian Woźniak musi dziś mierzyć się z pozwem o odszkodowanie wysokości 3,9 mln zł, jaki wytoczyli mu menedżerowie pracujący dla Sobiesława Zasady. I właśnie na poczet zabezpieczenia tych roszczeń, po decyzji sądu, komornik zajął wynagrodzenie Mariana Woźniaka za szefowanie radzie PKP SKM.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane