Według wstępnych informacji na temat porozumienia osiągniętemu na szczycie w Brukseli, Polska dostanie z Unii Europejskiej 105,8 mld EUR na lata 2014-2020. Z tej kwoty 72,9 mld EUR pójdzie na rozwój naszego kraju, a 28,5 mld EUR dostanie polskie rolnictwo. Oznacza to, że rząd może zacząć śmiało dzielić między firmy, samorządy, instytucje państwowe, gospodarstwa rolne i organizacje pozarządowe około 440 mld zł (przy kursie EUR/PLN równym 4,16).

Ile to pieniędzy? Teoretycznie rząd mógłby za to:
- na 10 lat zlikwidować obywatelom podatek PIT,
- na 20 lat zlikwidować firmom CIT,
- spłacić ponad połowę długu publicznego, co trwale obniżyłoby roczne wydatki budżetu na spłatę odsetek o 23 mld zł (czyli mieliśmy na lata zapewnione utrzymanie armii).
- przejąć w całości koncern McDonald’s (kapitalizacja wynosi obecnie 295 mld zł) oraz przeprowadzić gigantyczną konsolidację sektora lotniczego, łącząc pod szyldem PLL LOT: Lufthansę (28,3 mld zł), China Airlines (35,8 mld zł), Japan Airlines (26,8 mld zł), British Airways (12,8 mld zł), Air France-KLM (10,3 mld zł) i Aerofłot (6,4 mld zł),
- kupić po 51 proc. udziałów w bankach inwestycyjnych Goldman Sachs i JP Morgan (kapitalizacja odpowiednio 228 i 572 mld zł) i… „rządzić światem”.
To jednak tylko fantazje. Efekty takich eksperymentów dla polskiej gospodarki trudno przewidzieć, a poza tym, rząd ma stosunkowo niewielki wpływ na to, jak wykorzysta przyznane mu pieniądze. Reguły są narzucone przez Komisję Europejską – możemy właściwie tylko korzystać z palety rozwiązań dopuszczalnych przez Brukselę.
Firmy w centrum uwagi
To jednak tylko fantazje. Efekty takich eksperymentów dla polskiej gospodarki trudno przewidzieć, a poza tym rząd ma stosunkowo niewielki wpływ na to, jak wykorzysta przyznane mu pieniądze. Reguły są narzucone przez Komisję Europejską – może właściwie tylko korzystać z palety rozwiązań przez nią dopuszczonych. Na co zatem pójdzie 440 mld zł?
Nad systemem rozdzielania unijnych pieniędzy rząd pracuje „na sucho” już od wielu miesięcy. Generalne założenia tego systemu są ustalone. Najbardziej zadowoleni z tego podziału mogą być przedsiębiorcy. Pewne jest, że w nadchodzącej perspektywie finansowej najwięcej pieniędzy – około 35 mld EUR, czyli 150 mld zł – zostanie przeznaczonych na wspieranie szeroko rozumianej przedsiębiorczości: inwestycje, badania i rozwój czy szkolenia.
- Wspieranie przedsiębiorczości, wzrost innowacyjności i konkurencyjności firm – to będą kluczowe elementem systemu wdrażania funduszy na lata 2014-20. Musimy nadal pamiętać o potrzebach infrastrukturalnych, np. budowie dróg, ale sporą część zaległości w tym obszarze eliminujemy dzięki obecnemu rozdaniu unijnych dotacji – mówi Paweł Orłowski, wiceminister rozwoju regionalnego.
Szkielet już stoi
Wiadomo, że w nowym rozdaniu unijnych funduszy przybędzie programów operacyjnych. Oprócz czterech działających obecnie (wspierających innowacyjność, kapitał ludzki, rolnictwo i ścianę wschodnią) uruchomione zostaną dwa nowe — dedykowane cyfryzacji i rybołówstwu, a największy program — Infrastruktura i Środowisko — zostanie zredukowany do działań ekologicznych. Nadal będzie też działać 16 programów regionalnych – po jednym dla każdego województwa.
- System rozdzielania nowej puli unijnych funduszy będzie jeszcze mocniej nastawiony na wspieranie innowacyjności niż ten z lat 2007-13. To dobra decyzja rządu i znakomita wiadomość dla przedsiębiorców. Na firmy czekać będzie potężna kwota wsparcia na badania i rozwój. To znaczy, że Unia weźmie na siebie ryzyko związane z tego rodzaju przedsięwzięciami – mówi Beata Tylman, ekspert PwC.
Diametralnie zmienić ma się jednak forma udzielania pomocy. Ograniczone zostaną dotacje, częściej będą uruchamiane instrumenty zwrotne, np. pożyczki, gwarancje czy poręczenia. Jak twierdzi rząd, zwiększy to dostępność pomocy (dotację można przyznać raz, pożyczkę – kilkakrotnie) i w mniejszym stopniu zaburzy konkurencję.