— Czekamy niecierpliwie na nowe prawo, ale przepisy to nie wszystko — powiedział Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej (KIG), w trakcie czwartkowej debaty nad „drugą szansą dla firm”. Tak określa się przyszłą nową ustawę — Prawo restrukturyzacyjne. Ma ona wejść w życie 1 czerwca tego roku. Na razie pracuje nad nią sejmowa podkomisja nadzwyczajna, powołana ostatnio do rozpatrzenia projektu.
— Ważna jest też dobra wola wszystkich zainteresowanych stron, rzetelność samego przedsiębiorcy, który ma trudności, ale też administracji i sądów — wyjaśniał szef KIG.
Nowe przepisy mają przede wszystkim umożliwić powrót do dobrej kondycji przedsiębiorcom zagrożonym upadłością. Obecne regulacje temu nie sprzyjają. Z powodu ich wad i niejednoznaczności upadło wiele firm z szansą na naprawę. Wpływ ma na to m.in. pojmowanie niewypłacalności, od której m.in. zależy wszczęcie procedur upadłościowych.
— Obecnie wystarczą dwie niezapłacone faktury, aby złożyć wniosek o upadłość przedsiębiorcy. Nowa definicja niewypłacalności będzie odnosiła się do sytuacji ekonomicznej firmy — podkreślił Mariusz Haładyj, wiceminister gospodarki.
Zależeć też od niej będzie zastosowanie odpowiedniego postępowania restrukturyzacyjnego. Mają być cztery rodzaje postępowań. Z uproszczonego, bez udziału sądu, prowadzącego do szybkiego ułożenia się z wierzycielami, będzie mógł skorzystać przedsiębiorca, u którego pojawią się symptomy niewypłacalności. Postępowanie sanacyjne przewidziano dla firm już niewypłacalnych, ale z szansą na przetrwanie. Procedury nowej ustawy mają zachęcić dłużników i wierzycieli do dogadania się, bo zysk z tego jest większy.
— Zaspokojenie wierzycieli w postępowaniu likwidacyjnym jest niższe niż w układowym — przyznała Kinga Banaszak- -Filipiak, wiceprezes PBG SA w upadłości układowej, które finalizuje ten proces po ponad dwóch latach pracy nad układem z wierzycielami. Tak długo trwające postępowania to m.in. skutek braku jasnych i restrykcyjnych terminów, np. na zwołanie przez sędziego zebrania wierzycieli czy zgłaszanie przez nich roszczeń. To ma się zmienić. Inne też będą opłaty. Obecnie wierzyciel, który zgłasza sprzeciw w danej sprawie, płaci 200 zł, niezależnie od wartości przedmiotu sporu. Po zmianach będzie stanowić 1 proc.
— Nowe spojrzenie na restrukturyzację i niewypłacalność powinno przyczyniać się do budowania zaufania między kontrahentami i utrzymywania relacji biznesowych mimo trudnej sytuacji — podkreślił Maciej Gieromin, ekspert w Departamencie Prawa Cywilnego Ministerstwa Sprawiedliwości. Mariusz Haładyj poinformował, że obecnie ponad 80 proc. postępowań to upadłości likwidacyjne, a niespełna 20 proc. — układowe.
Przez 10 lat istnienia przepisów umożliwiających działania naprawcze doszło tylko do kilkudziesięciu takich postępowań. © Ⓟ