Jak wykorzystaćamerykański dołek

Anna Bełcik
opublikowano: 21-10-2011, 00:00

Gigantyczne załamanie gospodarcze w USA wywołało spadek cen nieruchomości. Dziś dom na Florydzie wart jest tyle, ile trzypokojowe mieszkanie w Warszawie

Załamanie na rynku nieruchomości w Stanach Zjednoczonych paradoksalnie stało się okazją urzeczywistnienia amerykańskich marzeń o własnym domu na Florydzie czy w Kalifornii. Kilkuletni dom o powierzchni ok. 180 mkw. (liczonych w amerykańskiej nomenklaturze, czyli powierzchnią fundamentów), zlokalizowany w mniejszej miejscowości na Florydzie, bez trudu można dziś kupić za 120 tys. USD. W większych miastach też zdarzają się okazje. Zapewnia je system licytacji komorniczych. — W ostatnich czterech latach ceny nieruchomości w niektórych stanach w USA spadły nawet o 50 proc. Nic nie wróży też rychłego powrotu koniunktury. Dobrze już będzie, jeśli cena sprzedaży domu zrówna się z kosztem jego budowy. Dziś różnica ta dochodzi nawet do 30 proc. — mówi Cezary Sadliński, główny menedżer w Pol Investors Group, firmie zajmującej się doradztwem, m.in. na rynku nieruchomości, z siedzibą na Florydzie.

Pod młotek

W latach 2005-07, tuż przed kryzysem finansowym, amerykańskie banki masowo udzielały kredytów hipotecznych. Preferencyjne warunki pożyczek kusiły, tak jak chęć posiadania domu, często kolejnego, w atrakcyjnych turystycznie regionach kraju. Załamanie gospodarcze ostro zweryfikowało zdolność kredytową nabywców większości takich nieruchomości. Nie byli oni w stanie dłużej spłacać rat pożyczki. Domy masowo trafiały na licytacje komornicze. Z danych RealtyTrac wynika, że w III kwartale 2011 r. w całych Stanach Zjednoczonych średnio jeden na 213 domów przymusowo zmieniał właściciela. Rekordy notowano w Newadzie, gdzie jeden na 44 właścicieli kupionego na kredyt domu nie był w stanie spłacić zobowiązania wobec banku. Daleko w tyle nie pozostawał także złoty stan — Kalifornia. Tu proces komorniczy był już rozpoczęty w przypadku jednego na 88 domów. Takie zestawienie idealnie pokazuje skalę zjawiska, które zdaniem analityków potrwa jeszcze długo. Czy zatem warto wykorzystać okazję i zainwestować?

Zarobić na zniżce

Zdaniem Cezarego Sadlińskiego, na Florydzie na dobrze wybranej i zarządzanej nieruchomości na wynajem można zarobić, nawet 8 proc. w skali roku, już po odjęciu kosztów podatku, ubezpieczenia czy opłaty agencyjnej za obsługę inwestycji (około 10 proc. miesięcznej stawki czynszu). Pamiętać tylko trzeba, że przy takiej inwestycji liczy się ciągłość najmu. Trudno ją sobie zapewnić w mniejszych miastach, gdzie ceny nieruchomości są najtańsze. Zysku nie przyniesie za to krótkoterminowa indywidualna inwestycja, choć interes zwietrzyły już europejskie firmy, które odkupują od banków po kilkadziesiąt domów, remontują porzucone i zaniedbane posiadłości i sprzedają je, nie celując nawet w poprawę koniunktury. — W obecnej sytuacji makroekonomicznej trudno oczekiwać, że nagle osłabi się wartość dolara, a ceny nieruchomości pójdą w górę. Domy w Stanach Zjednoczonych cały czas tanieją — mówi Łukasz Wróbel, analityk Noble Securities. Jego zdaniem, ten spadek dodatkowo przedłuży zjawisko ukrytej podaży, obecne na rynkach Florydy czy Kalifornii. Duża ilość domów sprzedawanych w systemie komorniczym zmusza właścicieli sąsiednich nieruchomości do odłożenia w czasie planu ich sprzedaży. — Trudno zatem oczekiwać rychłego odrodzenia się rynku nieruchomości w USA. Zwłaszcza że aktualnie już ponad 10 mln domów w całym kraju, czyli około 20 proc. rynku, jest wartych mniej niż zaciągnięte pod nie kredyty. Wydłuża się także czas procesu komorniczego. Mimo tak dużej liczby wystawionych pod młotek posiadłości na znalezienie najbardziej atrakcyjnej okazji trzeba zatem poczekać. Nawet kilkanaście miesięcy — mówi Łukasz Wróbel. Nie zmienia to jednak faktu, że warunki zakupu domu w USA dawno nie były aż tak korzystne. — Obywatele Polski nie powinni mieć żadnych problemów formalnych z kupnem domu w USA. Taki cel wyjazdu jest też atutem w procesie przyznawania wizy na wyjazd. Zakupu można dokonać również z Polski — mówi Cezary Sadliński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu