Stres jest naszym codziennym towarzyszem. Większość z nas pracuje pod presją terminów, budżetów, konkurencji, trendów, klientów i konsumentów. Tak jest od dawna i ludzie zawsze jakoś sobie radzili. Dlaczego więc teraz pracodawca powinien zastanowić się nad wsparciem psychologicznym dla pracowników?

— Dlatego, że owo teraz jest niczym czarna dziura, bez dna, bez granic, bez pomysłu, jak szybko ją zasypać — odpowiada Julia Izmałkowa, założycielka agencji badawczej Izmałkowa.
Pandemia — dodaje — jest sytuacją nową nie tylko dla zwykłych ludzi. Nawet eksperci niewiele z niej pojmują. A to już jest naprawdę groźne — bo jeśli oni nie wiedzą i nie radzą sobie, co to oznacza dla reszty? Reszta żyje w jeszcze większej niewiedzy i lęku. To jakby znaleźć się na „Titanicu” z kapitanem, który panikuje równie mocno jak najmniej doświadczony majtek.
— Do niedawna w momentach kryzysowych pracownicy mogli liczyć na swoich liderów, menedżerów, szefów, którzy pomagali im kanalizować emocje, dostarczali rozwiązania, dawali nadzieję. Dziś kadra kierownicza próbuje ratować „Titanica” i nie ma czasu zajmować się stanem mentalnym załogi — twierdzi Julia Izmałkowa.
Grunt pod nogami
Spełniają się najgorsze scenariusze. Koronawirus zamroził całe branże: turystykę, transport lotniczy, hotelarstwo, konferencje. Wiele biznesów poszło na dno. Inne walczą ostatkiem sił, tnąc etaty i pensje. Jeszcze inne wyglądają na niezatapialne, ale naprawdę takie nie są. Poznać to można po prezesach, którzy unikają trudnych pytań swoich najbliższych podwładnych.
— Skoro ludzie stracili oparcie w ekspertach, liderach, we władzy, muszą przynajmniej mieć dostęp do psychologa, który pomoże im przedefiniować sytuację, odnaleźć sens w chaosie, sprawi, że znów poczują grunt pod nogami — wskazuje Julia Izmałkowa.
Wprowadzenie na dużą skalę pracy zdalnej było słuszną decyzją. Podobnie jak mierzenie temperatury pracownikom, którzy z powodu charakteru obowiązków muszą codziennie pojawiać się w siedzibie przedsiębiorstwa. Szkoda tylko, że troszcząc się o zdrowie fizyczne zatrudnionych, firmy zapominają o ich kondycji mentalnej. Tymczasem „lęk może przenosić się z osoby na osobę analogicznie jak wirus” — jak piszą we wspólnym apelu przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego i Krajowy Konsultant w dziedzinie psychiatrii.
— Zdaniem większości ludzi obecny kryzys nie przypomina żadnego wcześniejszego spowolnienia czy zawirowania na rynku pracy. Niemożność porównania dzisiejszej sytuacji z czymkolwiek, co przeżywali wcześniej, skutkuje wysokim poziomem niepokoju, stresu i obaw. Dotyczy to wszystkich poziomów zarządzania, włącznie z najwyższą kadrą menedżerską — zaznacza Rafał Jędrzejewski, prezes spółki Executive & Friends.
Rozwiązaniem mogłyby być programy well-being, mające podnieść samopoczucie i dobrostan zatrudnionych. Tyle że niewiele firm wdrożyło te inicjatywy, choć jeszcze niedawno miały na to dość pieniędzy.
— Punktowe działania prowadzi nie więcej niż kilkanaście procent firm, a kompleksowe programy well-being uwzględniające aspekt zdrowia psychicznego tylko kilka procent — szacuje Joanna Kotzian, współtwórczyni Well.hr.
Aby chciało się chcieć
Aż 8 mln Kowalskich ma zaburzenia psychiczne, a rocznie 1,5 mln trafia do szpitali psychiatrycznych. Nic dziwnego, że jeszcze przed wybuchem epidemii 45 proc. polskich pracowników oczekiwało od pracodawców wsparcia w dziedzinie profilaktyki problemów zdrowia psychicznego — wynika z badań Grupy BUPA. Dziś zapotrzebowanie na psychologa i psychiatrę jest z pewnością dużo większe. Ale czy pracodawcy staną na wysokości zadania?
Przykładem świeci PwC, który zaoferował zatrudnionym Employee Assistance Program, obejmujący wsparcie psychologiczne, prawne i finansowe. Natomiast GSK, SITECH i Roche zapewniają personelowi pakiety prywatnej opieki medycznej, na które składają się sesje z psychologiem, lekarzem psychiatrą, seksuologiem i psychoterapeutą. Z kolei SAP Polska zdecydował się na konsultacje online oraz infolinię ze specjalistą. Społeczną odpowiedzialnością wykazał się też PKN Orlen, który z myślą o swoich pracownikach i ich rodzinach otworzył w Płocku Pracownię Psychologii Pracy.
— Zaoferowanie różnorodnych form wsparcia w trudnych chwilach daje naszym pracownikom poczucie bezpieczeństwa i jest skutecznym narzędziem budowania lojalności wobec pracodawcy — podkreśla Wioletta Kandziak, dyrektor wykonawcza ds. kadr w PKN Orlen.
Duże spółki stać na zatrudnienie psychologa. A co z mniejszymi, które muszą liczyć każdą złotówkę? Zdrowy rozsądek każe traktować takie wydatki w kategoriach niezbędnej inwestycji.
— Jeżeli firma nie pomoże w opanowaniu lęku, będzie mieć pracowników tylko na papierze, bo ich morale spadnie na łeb na szyję — ostrzega Julia Izmałkowa. Tylko czy od spanikowanego pracodawcy można oczekiwać racjonalnych działań?