Jak zabawa, to tylko na Pradze

opublikowano: 24-01-2019, 22:00

Stołeczna mapa kulturalna byłaby o wiele uboższa bez Pragi. Jedno z najnowszych modnych miejsc to Mała Warszawa, której współzałożycielem jest Krzysztof Kostro

Praga ewoluuje, pięknieje, zaciekawia i czaruje. Obok rewitalizowanych fabryk i przedwojennych kamienic powstają nowoczesne plomby. Instalują się w nich ośrodki artystyczne i kulturalne. Na prawą stronę Wisły coraz większym strumieniem wlewa się też biznes, więc praski melanż robi się coraz ciekawszy. Jest różnorodnie, energetycznie, egzotycznie, a przy tym autentycznie. Trudno spacerować po Pradze z obojętnością — zawsze znajdzie się jakieś miejsce, które skusi wyrazistym charakterem.

Stołeczna mapa kulturalna byłaby o wiele uboższa bez Pragi. Jedno z najnowszych modnych miejsc to Mała Warszawa, której współzałożycielem jest Krzysztof Kostro.
Wyświetl galerię [1/6]

Stołeczna mapa kulturalna byłaby o wiele uboższa bez Pragi. Jedno z najnowszych modnych miejsc to Mała Warszawa, której współzałożycielem jest Krzysztof Kostro. FOT. MAREK WIŚNIEWSKI

Jeszcze na początku ubiegłego wieku praski krajobraz był upstrzony dymiącymi kominami fabrycznymi. Produkowano tu niemal wszystko: wódkę, marmoladę, pończochy, kasy pancerne, a nawet tory kolejowe. Budynki wielu zakładów przetrwały II wojnę światową i w wielu z nich, po upaństwowieniu, dalej coś wytwarzano pełną parą. Aż skończył się peerel i fabryki jedna po drugiej zaczęły pustoszeć. Nie na długo. Dziś życie znów zaczyna w nich tętnić. Już nie przemysłowe, lecz artystyczno-imprezowe, a także biznesowe. Wystarczy spojrzeć na dawną Wytwórnię Wódek Koneser, gdzie swego czasu produkowano słynne: Żytnią, Luksusową, Siwuchę, Żubrówkę… Dziś w całkowicie zrewitalizowanej i zmienionej przestrzeni działają bary, stoją apartamenty, rozkręca się biznes. Ulica Ząbkowska, przy której znajduje się Koneser, zaprasza do modnych kawiarni, knajpek i restauracji, a jeszcze niedawno, na początku nowego milenium, strach było tu po zmroku spacerować. Latem jest zamknięta dla ruchu kołowego, staje się deptakiem i sceną, a sąsiadujące z nią podwórka, placyki i zaułki — kinem, teatrem, klubem poetyckim czy po prostu miejscem zabawy.

Wszędzie trwa też rewitalizacja dawnych obiektów industrialnych. Zmieniają się fabryka po fabryce, a Praga pokazuje swoje zadziorne nowe — stare oblicze. Z Zakładów Amunicyjnych Pocisk na Kamionku wyrasta nowoczesne, klimatyczne Soho Factory. W nowy etap wchodzą też Fabryka Farb Drukarskich Pigment i Polskie Zakłady Optyczne. Stare cegły zyskują blask i famę. Powstają tu nie tylko mieszkania i biura, lecz bardzo często obiekty, w których kipi życie kulturalne, np. zagłębie klubowe przy 11 Listopada, które swego czasu należało do najmodniejszych w stolicy. Na koncerty i imprezy zaprasza też dawna Fabryka Wyrobów Gumowych Brage. Ważnym punktem na arystyczno-clubbingowej mapie Pragi był róg Targowej i Inżynierskiej (dawny skład mebli Wróblewskiego), gdzie do 2013 r. działał popularny klub Sen Pszczoły i rozwijały się artystyczne pracownie. Po pożarze Sen Pszczoły poleciał w inne miejsca, najpierw do Konesera, a potem zagnieździł się w ceglanej hali na terenie fabryki Perun przy Grochowskiej. Z kolei zniszczone pożarem i rozsypane budynki przy ul. Targowej i Inżynierskiej są odnawiane i powstanie w nich Centrum Kreatywności Nowa Praga. Bo na Pradze nic nie ginie bezpowrotnie…

W fabryce pepegów

Arcyciekawym miejscem jest Szmulowizna, charakterystyczne osiedle otoczone z trzech stron torami kolejowymi. Choć legenda miejska głosi, że jego nazwa pochodzi od szmuglowania, w rzeczywistości stoi za nią dawny właściciel tych terenów Szmul Zbytkower (1727-1801), żydowski kupiec, bankier, protegowany króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Przez długi czas Szmulowizna kojarzyła się warszawiakom ze wszystkim, od czego należy się trzymać z daleka. Dziś chętnie tu przyjeżdżają, bawiąc się w knajpiano-artystycznych enklawach. Do kultowych miejsc należą dawne Zakłady Polskiego Przemysłu Gumowego PePeGe przy Otwockiej 14. Przed słynnymi pepegami wytwarzano tu marmoladę i konserwy. W tych właśnie surowych, ceglanych murach z odsłoniętymi instalacjami kompozytor Wojciech Trzciński uruchomił w 2003 r. słynną Fabrykę Trzciny. To prywatne centrum kultury było jednym z pierwszych tego typu miejsc na Pradze. Funkcjonowało do 2016 r., jednak show must go on. Rok później w dawnej fabryce pepegów pojawiło się nowe centrum kultury — Mała Warszawa. Wcześniej budynki przeszły lekki lifting. Jedną z większych zmian okazało się usunięcie trzech tysięcy butelek, zdobiących salę koncertową, które, zdaniem artystów, zaburzały rozchodzenie się dźwięku.

— Mała Warszawa obejmuje cały kompleks. Fabryka Trzciny zajmowała tylko część budynków, oddzielną działalnością był np. funkcjonujący tu w tamtych czasach teatr. W trakcie remontu odtworzyliśmy istotne elementy dawnej fabryki z roku 1916. Odsłoniliśmy starą cegłę i konstrukcje stalowe, przywróciliśmy budynkom oryginalne otwory okienne. Wykonaliśmy też nowe posadzki, które teraz są zgodne ze standardami i spełniają wymagania widzów. Zamontowaliśmy również nowe oświetlenie, ogrzewanie, internet z łączem symetrycznym w całym kompleksie. Na szczęście został wpisany do ewidencji zabytków i walka o grunty pod kolejny apartamentowiec nas nie dotyczy — mówi Krzysztof Kostro, jeden z pomysłodawców i właściciel Małej Warszawy.

Dziś w Małej Warszawie są już: sala klubowa ze starym piecem, mającym ponad 20 mkw., który często służy np. za VIP room. Można też na nim postawić stół didżejski. Są również sale widowiskowa, wystawowa i konferencyjna oraz restauracja.

— Mamy ogromny szacunek dla Wojciecha Trzcińskiego za to, co zrobił. To on nadał kulturalny kształt Pradze, a my chcemy być godni spuścizny, którą nam pozostawił. Prace związane z adaptacją wnętrz trwają i trwać będą, choć ścian nie zamierzamy przestawiać, bo obiekt został wpisany do ewidencji zabytków. Tym niemniej przystosowanie do obecnych trendów zarówno technologicznych, jak też estetycznych to priorytet. Nasza misja jest całkowicie zbieżna z dotychczasową funkcją obiektu — zapewnia Krzysztof Kostro.

Z różnicy potencjałów

Właściwie dlaczego Mała Warszawa?

— Bo Warszawa jest mała. A tu mamy wszystkiego po trochu — żartuje Krzysztof Kostro.

O tym projekcie zadecydował przypadek.

— Szukaliśmy miejsca dla planowanej wspólnej aktywności. Nic nie odpowiadało naszym oczekiwaniom, aż w końcu zadaliśmy sobie pytanie: Co się dzieje w niedziałającej od jakiegoś czasu Fabryce Trzciny? I tak się zaczęło — wspomina Krzysztof Kostro.

Za Małą Warszawę odpowiadają dwie osoby. Krzysztof Kostro, od dawna prowadzący prężną firmę z branży HoReCa, i Jarosław Jankowski, specjalizujący się w zarządzaniu dużymi przedsiębiorstwami. Połączyli teorię i praktykę, co zaowocowało tym, co dziś widać.

— Cementuje nas różnorodność, a ponieważ prąd powstaje z różnicy potencjałów, nam prądu nigdy nie zabraknie — twierdzi Krzysztof Kostro.

W Małej Warszawie sporo się dzieje. Wydarzenia muzyczne przeplatają się z wernisażami, projekcjami filmowymi i przedstawieniami teatralnymi. Jest nawet miejsce dla opery — w tych murach odbył się Festiwal Oper Barokowych z premierą „Alcyny”, opery w trzech aktach Georga Friedricha Händla. Tu też Pablopavo promował nową płytę „Marginal”.

— Bilety cieszyły się tak dużym powodzeniem, że wspólnie z organizatorem zdecydowaliśmy się na zorganizowanie dodatkowego koncertu — mówi Lucyna Fidos, menedżer artystyczno-kulturalny Małej Warszawy.

Zaśpiewała tu również amerykańska wokalistka jazzowa Stacey Kent. Mała Warszawa, jak zresztą cała Praga, działa magnetycznie na filmowców. Kręcono tu już kadry do filmów i seriali: „Diagnoza”, „Druga szansa”, „Dziewczyny za Lwowa”, „Ojciec Mateusz”, „Trzecia połowa”, „Za marzenia”. W klimatycznych pomieszczeniach powstały też ujęcia do produkcji „Hejter”, reżyserowanej przez Jana Komasę, „Szczerego złota” w reżyserii Jacka Bromskiego i „Kobiet sukcesu” Roberta Wichrowskiego.

— Oprócz tego często u nas są nagrywane reklamy — dodają przedstawiciele Małej Warszawy.

Kulturalnie i biznesowo

W najbliższych miesiącach szykuje się wielka muzyczna uczta: 2 marca 2019 r. w Małej Warszawie wystąpi Peter Hammill, uznawany za jednego z największych poetów rocka, brytyjski wokalista, instrumentalista, kompozytor, producent nagrań, jeden z założycieli i zarazem lider formacji Van der Graaf Generator. Krótko mówiąc, legenda muzyki progresywnej. Natomiast 27 kwietnia 2019 r. odbędzie się koncert duetu Bars & Melody, który szturmem zdobył serca nastolatków z całej Europy. Właściciele Małej Warszawy zamierzają też poszerzyć działalność związaną z operą, a także wprowadzić teatr do budynków przy Otwockiej 14. Krzysztof Kostro chce, by to miejsce stało się centrum kulturalnym, rozrywkowym i biznesowym po prawej stronie Wisły.

— Rozpoczęliśmy budowę czegoś pięknego, ale to nie jest łatwe i nie zadzieje się „za chwilę”. Musimy stworzyć to miejsce niejako na nowo, dotrzeć do świadomości zarówno widzów, jak i artystów i pokazać, że Mała Warszawa to przestrzeń niezwykła, otwarta na różnorodne działania artystyczne. Teatr, muzyka, sztuki plastyczne, taniec — jest tu miejsce dla wszystkich dziedzin sztuki. Mamy pełną infrastrukturę i możliwości. Mamy świetny zespół zaangażowany i otwarty na wszelkie wyzwania. Wbrew obawom niektórych nie jesteśmy na drugim końcu świata, lecz jedynie 12 minut drogi samochodem ze Śródmieścia — kwituje Krzysztof Kostro.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Kaczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu