Jak zachowa się Zachodni

Kamil Zatoński
opublikowano: 2006-11-02 00:00

Spadkiem kursu o 20-30 proc. zareagowały akcje trzech Narodowych Funduszy Inwestycyjnych: Drugiego, Progressu i Kwiatkowskiego, na wprowadzenie do obrotu walorów nowych emisji. Inwestorzy nerwowo — choć nie panicznie — pozbywali się także papierów 14 NFI Zachodniego, bo i nad notowaniami tego funduszu krąży widmo dużej podaży „tanich” wa- lorów.

Na warszawskim parkiecie pojawiło się we wtorek 47,3 mln sztuk akcji NFI Kwiatkowskiego, kontrolowanego obecnie przez Romana Karkosika i jego żonę. Do tej pory kapitał dzielił się na 11,8 mln akcji. Właściciela zmieniło 3,2 mln akcji, co dało imponujące obroty 115 mln zł. Na ostatniej sesji większą wartość handlu zanotowano jedynie w przypadku PKO BP, Telekomunikacji Polskiej i KGHM. Przynajmniej więc pod tym względem przyszły Midas (fundusz ma wkrót- ce zmienić nazwę) dogonił już blue chipy.

Drugi NFI i NFI Progress wyceniane są dużo niżej, dlatego wartość obrotu nie była w ich przypadku tak imponująca. Ale także od wtorku liczba ich akcji jest czterokrotnie większa niż przed emisją. Do tej pory kapitał „Dwójki” dzielił się na 13,7 mln akcji, dziś — na blisko 55 mln. Akcji Progressu jest 47,5 mln. We wszystkich przypadkach to efekt wypuszczenia kilkudziesięciu milionów akcji, emitowanych z zachowaniem prawa poboru i po cenie równej wartości nominalnej (0,10 zł).

Ale przyczyna zasypania rynku papierami nowej emisji jest bardziej złożona: ponieważ przed ofertą fundusze dysponowały 75-82 proc. własnych walorów, nie miały w związku z tym możliwości wykonania z nich prawa poboru. Dodatkowo w przypadku NFI część walorów należy do tzw. uśpionych akcjonariuszy, czyli osób, które obejmowały akcje w ramach Programu Powszechnej Prywatyzacji, a dziś mogą nawet nie pamiętać o ich posiadaniu. W efekcie w pierwszej turze zapisów obejmowano po 10-18 proc. oferowanych akcji, a w drugim terminie składano zapisy na sumę dwu-dwuipółkrotnie przekraczającą dostępną pulę.

Ci, którzy zaryzykowali, dziś nawet mimo silnej obniżki kursu liczą pokaźne zyski. Stratni natomiast są ci, którzy na fali hossy na rynku NFI kupowali na przykład Kwiatkowskiego po blisko 40 zł, a jednocześnie nie uczestniczyli w emisji. W szczycie Progress i Drugi wyceniane były mniej więcej na 10 zł.

Taka reakcja inwestorów powinna skłonić do ostrożności akcjonariuszy NFI Zachodniego. Do 6 listopada trwają zapisy w drugim terminie wykonania praw poboru i tu przynajmniej pierwsza część scenariusza jest bliźniaczo podobna do emisji trzech wymienionych funduszy: oferta spowoduje, że liczba akcji, na które dzieli się kapitał zakładowy, wzrośnie pięciokrotnie (licząc w stosunku do 21,3 mln istniejących walorów, po umorzeniu starych akcji będzie około 10 mln), inwestorzy mogą nabywać papiery po „promocyjnej” cenie 0,10 zł, a w drugim rzucie do objęcia pozostało blisko 50 mln z oferowanej puli 85 mln sztuk.