Jak zrobić, a się nie narobić

opublikowano: 25-06-2019, 22:00

O twojej produktywności nie decyduje wysiłek, ale inteligentne podejście do zadań

Skoro nie nazywasz się Hilton, zapewne musisz zarabiać na życie. Ale to nie oznacza, że jesteś skazany na karoshi, czyli śmierć z przepracowania (niech ten rodzaj ekstremalnych doświadczeń pozostanie domeną Japończyków). Sęk w tym, że choć socjalizm skończył się 30 lat temu, ruch stachanowski, skłaniający ludzi do współzawodnictwa pracy i wyrabiania kilkuset procent normy, ma się w wielu nowoczesnych firmach całkiem dobrze. Zawdzięczamy to z jednej strony przesadnie ambitnym jednostkom, z drugiej — przedsiębiorstwom, które swojemu personelowi stawiają za wzór pracowników wyróżniających się wspaniałą „etyką pracy” — takich, którzy nigdy nie biorą urlopów, zawsze są dostępni i stawiają sobie coraz nowe wyzwania.

— Można robić karierę, nie tracąc zdrowia, rodziny i przyjaciół.
Kluczem do sukcesu jest dobra organizacja pracy — mówi Katarzyna Janczuk,
trener biznesu i coach.
Zobacz więcej

METODA:

— Można robić karierę, nie tracąc zdrowia, rodziny i przyjaciół. Kluczem do sukcesu jest dobra organizacja pracy — mówi Katarzyna Janczuk, trener biznesu i coach. FOT. TP

Katarzyna Janczuk, trener biznesu i coach, twierdzi, że nie warto być przodownikiem pracy. W przekonaniu tym utwierdzają ją menedżerowie trafiający na jej szkolenia i sesje. Robią karierę, ale często płacą za to swoim zdrowiem i szczęściem rodzinnym. Niektórzy zestarzeli się w swoich wystawnych gabinetach w Mordorze. Są sfrustrowani i samotni, bo skacząc po kolejnych szczeblach korporacyjnej drabiny, zapomnieli o swoich żonach i dorosłych już dzieciach, o przyjaciołach nie wspominając. Szkoda, że u progu kariery nie mieli mądrości, którą wykazał się guru zarządzania Clay M. Christensen. Odkrył, że szefowie w pierwszej połowie życia zawodowego zabijali się, by zdobyć bogactwo, władzę i renomę, licząc na to, że później będą już mogli odcinać kupony od swoich osiągnięć. Tyle że nie mieli wokół siebie nikogo, z kim mogliby dzielić się sukcesem.

— Clay Christensen nie chciał być gwiazdą biznesu po kilku rozwodach. Postanowił, że ze swoją rodziną będzie spędzał każdy weekend i codziennie będzie zasiadał z nią do kolacji. Stało się to możliwe tylko dlatego, że zrywał się często z łóżka o trzeciej nad ranem i jechał do biura, by podołać wszystkim obowiązkom służbowym — opowiada Katarzyna Janczuk.

Sprytniej, czyli w spokoju

A jeśli nie stać cię na takie wyrzeczenia? Pracuj sprytniej, a nie więcej, dłużej i ciężej — radzą Jason Fried i David H. Hansson w swojej najnowszej książce „Mam kocioł w pracy. Odrzuć chaos i niepokój — osiągnij sukces”.

Autorzy wspólnie prowadzą firmę Basecamp, w której bardzo uważa się na to, by nie mylić słynnej „etyki pracy” z zostawaniem w biurze po godzinach. Nie dość tego: pracownicy wcale nie muszą pojawiać się w biurze, bo miejsce to nie sprzyja koncentracji i produktywności.

„Wystarczy, że przekroczysz drzwi wejściowe, a stajesz się celem rozmów, pytań albo narzekań” — zwracają uwagę przedsiębiorcy.

Okazji do rozpraszanie się nie brakuje. Kierownik chodzi po sali i pyta wszystkich, jak im idzie. Bezsensowna nasiadówka. Próby ustalenia daty następnego zebrania za tydzień. Maleńkie boksy, w których ludzie siedzą ściśnięci jak sardynki. Można wprawdzie jak Clay M. Christensen przychodzić do biura w środku nocy, ale wtedy — uświadamiają Jason Fried i David H. Hansson — to już nie jest „firma”, tylko ciche miejsce, w którym nikt ci nie przeszkadza.

Głupia biurokracja

Adam Bodziak był kiedyś dziennikarzem i redaktorem magazynów o marketingu. Potem otworzył swoją agencję PR. Poszedł na swoje po trudnym dla mediów papierowych roku 2007, ale podkreśla, że kryzys był jednym z kilku powodów. Przeszkadzało mu, że w korporacjach marnuje się tyle czasu przez niepotrzebne spotkania, złą organizację i ciągłą sprawozdawczość. Będąc na etacie, często miałem wrażenie, że jestem zmęczony nie tyle pracą, ile tym, co mnie ciągle od niej odrywa: biurokracją, hałasem, nadmiarem życia towarzyskiego — wspomina Adam Bodziak.

Na liście „przeszkadzaczy” powinny się też znaleźć technologie.

— Przed epoką poczty elektronicznej dominowały bezpośrednie kontakty z ludźmi. Teraz chowamy się za ekranami, które są protezą komunikacji i relacji międzyludzkich. Miały upraszczać wiele spraw, a komplikują życie — ocenia trener Marcin Przybyłek.

Pracoholizm jest przereklamowany — przekonują Jason Fried i David H. Hansson, zdaniem których ludzie odnoszą sukcesy z różnych powodów: są utalentowani, mają szczęście, umieją sprzedać swój pomysł, odróżniają ważne szczegóły od nieistotnych albo odpowiednio wykorzystują okazje. Ale my o tym wiemy już od czasów najsłynniejszego komunistycznego przodownika pracy Aleksieja Stachanowa. Był w Związku Radzieckim gwiazdą równą Jurijowi Gagarinowi. Los najpierw wyniósł go na szczyty, potem strącił do rynsztoka. Również ty skończysz marnie, jeśli zamiast używać w pracy rozumu, staniesz się zwykłym wołem roboczym.

Sprawdź program kongresu "HR Summit 2019", 11-12 września 2019, Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu