Outsourcing zarządzania siecią rozległą to najlepsza gwarancja odpowiedniej jakości jej działania.
Ale wiele czynników go blokuje.
Zbudowanie firmowej sieci rozległej ma bardzo różne oblicza. Może się sprowadzić do wykupienia u operatora telekomunikacyjnego samych łącz, łącz z systemem monitoringu albo łącz z urządzeniami brzegowymi, a nawet usługami zarządzania sieciami lokalnymi w poszczególnych lokalizacjach czy kolokacją elementów sieci w centrum danych operatora, a więc kompleksowym outsourcingiem procesu zarządzania siecią.
Przy outsourcingu dużo łatwiej o kontrolę i zarządzanie jakością. Odpowiedniki zapisów jakościowych z umowy SLA po prostu trudniej wyegzekwować od własnych pracowników. Problemem jest karanie zarówno pojedynczych osób, jak i całych komórek IT, przypisanych do obsługi sieci rozległej.
— W przypadku sieci zarządzanych przez operatora udzielane przez niego gwarancje obejmują jakość świadczenia usługi dotyczącą straty pakietów, ich opóźnienia i zmienności opóźnienia. Oprócz tego gwarancją objęte jest również działanie usługi w czasie, a więc dostępność roczna czy miesięczna wyrażona w procentach, a także czas reakcji na zgłoszenie awarii i czas jej usunięcia — tłumaczy Janusz Figurski, menedżer produktu w GTS Energis.
Według Macieja Klepackiego, dyrektora ds. marketingu w spółce ATM, skłonność firm do oddawania w outsourcing całej sieci rozległej zależy od kilku czynników. Najważniejszy z nich to podejście kosztowe, zwłaszcza w czasach gorszej koniunktury gospodarczej, gdy budżety inwestycyjne klientów są istotnie mniejsze. Wydatki inwestycyjne zamienia się wtedy — tam, gdzie to możliwe — na koszty utrzymania sieci.
— Druga sprawa to coraz częściej spotykane, także u naszych klientów, podejście bazujące na uwzględnianiu całkowitych kosztów użytkowania. Zgodnie z tą filozofią bierze się pod uwagę nie tylko cenę zakupu czy budowy sieci, ale też koszty jej utrzymania oraz ewentualnej rozbudowy i modernizacji. Wtedy outsourcing całości rozwiązania wychodzi znacznie korzystniej. Dopóki do outsourcingu sieci nie podejdzie się w duchu całkowitych kosztów posiadania i gwarantowanych parametrów jakościowych, to będzie on zawsze droższy od zakupu pojedynczych usług — podkreśla Maciej Klepacki.
Wpływ zaszłości
Na skłonność firm do oddawania w outsourcing sieci rozległej wpływa też sama ich filozofia i struktura. Przedsiębiorstwa z dużym, jak na swoją wielkość, zespołem IT są z reguły zorientowane na robienie wszystkiego własnymi siłami. Te z relatywnie małymi grupami informatyków stawiają na zakupy zewnętrzne, pozostawiając swoim pracownikom opiekę nad głównymi systemami i monitorowanie jakości usług dostarczanych przez firmy zewnętrzne.
Ważne są także zaszłości historyczne, gdy klient ma już pewne rozwiązanie i nie chce go zastępować w całości, oraz czas realizacji takiego procesu.
— Negocjowanie rozbudowanego outsourcingu, popartego głębszą analizą, trwa po prostu dłużej niż zakup samych łączy — przyznaje Maciej Klepacki.
Firmą, w której zaszłości historyczne mają wpływ na sposób budowy i zarządzania siecią rozległą, jest np. Getin Noble Bank, powstały niedawno w wyniku fuzji Getin Banku z Noble Bankiem. Firma telekomunikacyjna Crowley Data Poland dostarczyła łącza do stu placówek banku, świadczy też usługi sieci zapasowej i sieci cyfrowej ISDN. Dariusz Terlecki, dyrektor handlowy i członek zarządu Crowley Data Poland, przyznaje, że realizacja tego kontraktu wymagała od jego firmy wyjątkowej elastyczności, a zróżnicowanie infrastruktury w placówkach było tak duże, że w praktyce można mówić o 100 odrębnych zleceniach, z których każde wymagało innego podejścia i rozwiązania innych problemów.
— Będziemy dążyli do ujednolicenia zasad budowy naszej sieci rozległej. Nie można jednak robić tego na siłę, a my jesteśmy zaledwie trzy miesiące po fuzji. Polityka Getin Banku była taka, że od operatora kupowano same łącza. Z kolei w Noble Banku było różnie. Czasami kupowaliśmy same łącza, czasami razem z urządzeniami i usługami zarządzania nimi — wyjaśnia Karol Karolkiewicz, dyrektor zarządzania obszarem IT w Getin Noble Banku.
Różne oblicza bezpieczeństwa
Maciej Klepacki przekonuje, że w zasadzie nie ma granicy tego, co można w sieci rozległej zlecić firmie zewnętrznej. Zaznacza jednak, że niekiedy outsourcing blokują regulacje prawne.
— Nie można np. zlecić firmie zewnętrznej obsługi urządzeń szyfrujących przekaz w sieci. Ich obsługa musi być po stronie użytkownika sieci — twierdzi Maciej Klepacki.
— Nierzadko banki lub instytucje państwowe stosują politykę, która zabrania oddawania operatorom zarządzania warstwą IP. Jeśli jednak operator nie ma możliwości nadzoru nad sprzętem warstwy IP, to nie może udzielić gwarancji jakościowych tej warstwy w sieci dostępowej, a jedynie gwarancji działania usługi — dodaje Janusz Figurski, menedżer produktu w GTS Energis.
Dodaje, że odrębną kategorię klientów użytkowników sieci rozległych stanowią małe firmy. Nie mają wielkich potrzeb co do zarządzania siecią, więc budują ją w oparciu o publiczny internet.
— Jest na rynku wiele prostych i tanich urządzeń, które pozwalają na zestawienie szyfrowanej transmisji między lokalizacjami. Małe firmy kupują więc od operatorów tylko dostęp do internetu, choć operatorzy mają również rozwiązania z zakresu sieci rozległych przeznaczone specjalnie dla tego sektora rynku — wskazuje Janusz Figurski. l