Jan Barba, czyli surowość i minimalizm

POMYSŁ NA BIZNES: Bartosz Puzio uważa, że eko powinna być nie tylko zawartość, ale też opakowanie. Swoich klientów nagradza za recykling

Kosmetyki naturalne — ile twórców, tyle odmiennych koncepcji, jak pokazać światu, czym tak naprawdę są i czym powinny być. Te produkowane przez Bartosza Puzio mają być — według jego słów — prawdziwe, skuteczne, surowe i uniwersalne. Prawdziwe, bo stworzone wyłącznie z naturalnych składników — bez grama chemii, bez ulepszaczy konsystencji i sztucznego zapachu. Skuteczne, bo tego oczekują ci, którzy po nie sięgają — mają regenerować, pielęgnować i działać przeciwzmarszczkowo. Jeden kosmetyk — jedno konkretne działanie. Surowe, bo wynika to wprost z natury, z której czerpane są nieprzetworzone, naturalne półprodukty. Uniwersalne, bo kosmetyki nie rozróżniają płci. Jak przekonuje Bartosz Puzio, kremy i toniki mogą być unisex.

Zobacz więcej

PO PIERWSZE: NATURA Marta Grzebisz i Bartosz Puzio, czyli zarządzający marką Jan Barba, kładą nacisk na ekologię — stąd pomysł na opakowania wielokrotnego użytku. Fot. Marek Wiśniewski

— Staramy się docierać do coraz większej grupy osób, głównie przez edukację. Proponujemy naturalną pielęgnację i minimalistyczne podejście do kosmetyków. Wciąż musimy jednak borykać się z błędnymi przekonaniami odbiorców, które zostały zakorzenione przez koncerny kosmetyczne. Syntetyczne zapachy i konsystencje tak głęboko wsiąknęły w świadomość ludzi, że niekiedy potrzebny jest naturalny detoks, aby na nowo odkryć doskonałość i piękno naturalnych substancji, cenionych od tysięcy lat — mówi Bartosz Puzio.

Z wykształcenia — muzyk i biznesmen, z pasji — zielarz. Kosmetyki zaczął tworzyć podczas studenckiego pobytu w Anglii. Tamtejsza pogoda nie oszczędzała go i przysparzała mu problemów ze skórą na dłoniach. Dostępne w drogeriach kremy nie pomagały, a bywało, że nawet szkodziły. Podjął wyzwanie i opracował autorską recepturę. W efekcie stworzył nie jeden krem, ale małą linię kosmetyków, którą nazwał Jan Barba.

Recykling nagradzany

Mając dopracowane produkty, na których powstanie trzeba było kilkuset godzin prób, poszukiwań i konsultacji, postanowił założyć firmę. Od początku jednak wiedział, że musi to być biznes na własnych warunkach.

— Jesteśmy manufakturą i taką pragniemy pozostać. Nie silimy się na masową produkcję. Tego typu model biznesowy wymaga dostosowanych praktyk. Jak mawia pani profesor z moich studiów na wydziale zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego, „balkonowego ogródka nie orze się traktorem” — podkreśla Marta Grzebisz, partnerka Bartosza Puzio współtworząca z nim firmę. Duet zarządzający spółką kładzie nacisk na odpowiedzialność społeczną i działanie w sposób przyjazny środowisku. Stąd pomysł na opakowania wielokrotnego użytku.

— Szkło, w które pakujemy nasze kosmetyki, sprowadzamy z Holandii. Znakomicie chroni zawartość, jest opatentowane i zaawansowanetechnologicznie. Jego tajemnica polega na odpowiedniej długości światła, które przenika przez szkło, trwale aktywując i energetyzując strukturę molekularną oraz właściwości zdrowotne przetrzymywanej substancji — mówi właściciel firmy. Buteleczki z ciemnofioletowego szkła mogą być ponownie wykorzystywane, a tym samym klienci firmy Jan Barba nie zostawiają niepotrzebnych śmieci, co dla wielu z nich ma duże znaczenie. Bartosz Puzio zachęca do odsyłania opakowań do firmy, w zamian za co proponuje atrakcyjne rabaty na kolejne zakupy i darmową wysyłkę. Zwolenników takiego rozwiązania nie brakuje.

Zysk inwestowany

Stacjonarnie kosmetyki tworzone przez spółkę można dostać na razie tylko w jednym butiku w Krakowie. Ze sklepu online JanBarba.com rozsyłane są po kraju i za granicę. Gdy Bartosz Puzio zamyka się w laboratorium, kontaktem z klientami zajmuje się jego partnerka. Od niedawna współpracuje z nimi również kosmetolog, do której można się zwrócić po bezpłatną poradę online i pomoc w doborze pielęgnacji. Jak większość start-upów, każdy zarobiony złoty inwestują. Ich główne wydatki to badania, zakup nowoczesnych maszyn i koszty marketingowe. Wierzą, że naturalna pielęgnacja nie jest chwilową modą. Dlatego wciąż inwestują w firmę i angażują się w powstawanie nowych produktów. Jak mówią, ich główną konkurencją — wbrew pozorom — nie są inne małe manufaktury, ale wielkie koncerny kosmetyczne. Trudno jednak powiedzieć, aby z nimi walczyli — bo i po co? Szefowie firmy Jan Barba podkreślają, że nie chcą zaspokajać gustów większości, a ich celem nie są rekordowo wysokie słupki sprzedaży. Nie chcą niepotrzebnie komplikować tego, co udało im się zbudować, bazując na prostocie i minimalizmie. Ich plan na przyszłość — robić swoje. Najlepiej, jak potrafią.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Mastykarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Jan Barba, czyli surowość i minimalizm