Japońska dzielnica biedy

PAP
opublikowano: 11-10-2014, 10:45

W cieniu liczącego 300 metrów wysokości biurowca Abenobashi Terminal Building toczy się życie najuboższych mieszkańców Osaki – rezydentów dzielnicy Kamagasaki.

Osaka stanowi serce drugiej co do wielkości aglomeracji w Japonii, liczącego prawie 19 mln mieszkańców obszaru miejskiego Keihanshin. Podróż metrem z tętniącego życiem głównego terminalu kolejowego miasta do jednego z najuboższych miejsc w Japonii zajmuje niecałe 10 minut.

Położenie dzielnicy Kamagasaki
Google Maps

Choć znajduje się w ścisłym centrum Osaki, do Kamagasaki niełatwo trafić. Nazwa dzielnicy jest dobrze znana mieszkańcom miasta, ale nie widnieje na żadnej mapie. W marcu 2014 roku Shingo Ota, jeden z reżyserów zaproszonych na festiwal filmowy Osaka Asian Film Festival, oskarżył organizatorów o próby cenzurowania jego twórczości, gdy poproszono go o usunięcie z filmu scen nakręconych na terenie Kamagasaki.

„De facto poprosili mnie o to, bym spróbował zatuszować fakt istnienia tego miejsca” – powiedział Ota po tym, gdy wycofał swój film z festiwalu.

Kamagasaki jest domem dla tysięcy bezdomnych. Wielu z nich utrzymuje się z zasiłków społecznych, części udaje się zarobić dodatkowe pieniądze dzięki jednodniowym zleceniom na budowach. Ci bardziej gospodarni mogą sobie pozwolić na nocleg w jednym z tanich moteli, który kosztuje nie więcej niż tysiąc jenów (około 30 zł). Reszta może szukać miejsca w bezpłatnych schroniskach, ale wiele osób znajduje sobie własne miejsce na ulicy.

W ciągu dnia ci, którym udało się dostać zlecenie w biurze tymczasowego zatrudnienia, idą do pracy, a pozostali odpoczywają lub próbują się rozerwać. Miejscem spotkań towarzyskich jest otoczony barakami trójkątny deptak, park Sankaku. W centrum na podwyższeniu znajduje się telewizor, uruchamiany na kilka godzin dziennie – jedyne publiczne, darmowe źródło rozrywki.

Po zmierzchu zaniedbane fasady budynków i pordzewiałe baraki przestają rzucać się w oczy, a na ulicach przybywa lokatorów, którzy szykują się do snu. Na prawie każdej przecznicy powstają prowizoryczne konstrukcje z kartonów, które zapewniają minimum prywatności.

Popularną noclegownią jest położony niedaleko osakijskiego zoo dworzec Ebisucho, którego brama pozostaje otwarta całą noc.

„Bezdomni przenoszą się na dworzec po godzinie 23, kiedy zatrzymują się pociągi. Śpią skupieni w grupach wzdłuż peronu – powiedziała PAP wolontariuszka Mayumi Sakamoto. – Chodzi nie tylko o to, żeby ogrzać się w deszczowe lub chłodne dni. Przebywając w grupie, stają się trudniejszym celem dla agresywnych wyrostków”.

W Kamagasaki bezdomni i bezrobotni częściej niż sprawcami stają się ofiarami przemocy. Wielu pełnoprawnych mieszkańców nie skrywa swojej niechęci wobec nich. Każdy skrawek prywatnej przestrzeni jest dokładnie ogrodzony, a w krawężniki, na których lubią przesiadywać, wtapiane są wystające kamienie.

„Negatywne emocje najsilniej ujawniają się wśród młodych chłopców, którzy często dokuczają bezdomnym, bo się ich boją – powiedziała Sakamoto. – Nastolatki rzucają w nich kamieniami lub petardami i uciekają".

W latach 60. w Kamagasaki powstało biuro tymczasowego zatrudnienia, które przyciągało do dzielnicy tysiące pracowników fizycznych. Sytuacja zmieniła się diametralnie po kryzysie finansowym z 2008 roku, który mocno uderzył w japoński rynek budowlany i pozostawił większość z nich bez zleceń. Wtedy władze Osaki zdecydowały się poszerzyć zakres pomocy społecznej i objęły nim rzesze zamieszkujących Kamagasaki bezrobotnych mężczyzn.

Ci, którzy nie mogą liczyć na pomoc państwa, są pod opieką wolontariuszy. W okolicy działa między innymi Forum Odnowy Kamagasaki oraz Stowarzyszenie na rzecz pomocy Bezdomnym. Aktywiści patrolują ulice, zapewniają bezdomnym niezbędną pomoc, i organizują darmowe posiłki, a nawet wydarzenia kulturalne.

„Pomimo potwornej biedy i rezygnacji malującej się na twarzach mieszkańców, Kamagasaki charakteryzuje swoiste poczucie wspólnoty oraz otwartość, z którą trudno spotkać się w japońskich miastach” – napisał na swoim blogu fotograf Lee Chapman.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane