Jaromir Netzel apeluje do ministra

Tomasz Brzeziński
opublikowano: 2006-06-16 00:00

Nowy prezes PZU chce, aby były minister spraw wewnętrznych włączył się w wyjaśnienie stawianego mu zarzutu prania brudnych pieniędzy.

Niezwykle gorąco było w środę w centrali PZU. Swoją pierwszą konferencję prasową zorganizował Jaromir Netzel, który od tygodnia kieruje największą polską firmą ubezpieczeniową. Spotkanie pierwotnie miało być poświęcone planom nowego szefa, zdominował je jednak temat zarzutów, które od kilku dni stawiają media.

Obrona przez atak?

Chodzi m.in. o udział Jaromira Netzela (wówczas adwokata) w wyprowadzeniu (i wypraniu) pieniędzy firmy Drob-Kartel z Tuchomia (nowy prezes PZU w środowym wywiadzie dla „Pulsu Biznesu” wszystkiemu zaprzeczył). W środę ujawnił, że wie, iż informacje o nim zbierały wówczas służby specjalne.

— Zebrane na mój temat materiały operacyjne nigdy nie miały odbicia w czynnościach procesowych — twierdzi Jaromir Netzel.

Zaapelował, aby w wyjaśnienie stawianych mu zarzutów, związanych z praniem brudnych pieniędzy, włączył się Marek Biernacki (jego kolega ze studiów), były minister spraw wewnętrznych i administracji. Jego zdaniem, dane zbierane wówczas przez służby trafiały na biurko ministra. Marek Biernacki jednak zaprzecza.

— To nie mnie podlegały służby specjalne, a jako minister nie otrzymywałem też żadnych materiałów operacyjnych — wyjaśnia były minister. Za jego kadencji w MSWiA działalność służb specjalnych koordynował Janusz Pałubicki.

„Stop wariatom”

Na godzinę przed konferencją w centrali pojawili się prokuratorzy i policjanci z nakazem przeszukania i zabezpieczenia dokumentów.

— W siedzibie PZU zostały podjęte przez prokuraturę apelacyjną i Centralne Biuro Śledcze (CBŚ) czynności związane z ujawnieniem przez media podejrzenia o finansowanie kampanii jednej z partii politycznych — przyznaje Jaromir Netzel.

Akcja CBŚ jest efektem zawiadomienia, jakie w prokuraturze krajowej złożył Jacek Kurski, poseł PiS. Twierdzi on, że za pieniądze wydane przez PZU na kampanię „Stop wariatom drogowym” sfinansowano akcję bilboardową Donalda Tuska, szefa PO, w czasie ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej. Politycy PO już zaprzeczyli i zapowiedzieli złożenie pozwu przeciw Jackowi Kurskiemu. Nowy szef PZU wyraził nadzieję, że zarzuty się nie potwierdzą.

— Jeśli nie, będzie to oznaka niezwykłej patologii życia politycznego w Polsce — mówi szef PZU.