Jasnowidz jakiś, cholera, czy co?

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2004-06-07 00:00

Pan sobie kopie grób. I Wieczerzak też — powiedział, podobno, do Piotra Głowali, podającego się za pełnomocnika Grzegorza Wieczerzaka, szef XIV NFI Janusz Łazarowicz. Ten nie posłuchał (chyba nie uwierzył), a po kilku dniach został znaleziony, martwy, w lesie pod Warszawą.

„Wieczerzak już siedzi — kto będzie następny” — pytaliśmy prawie trzy lata temu po zatrzymaniu na 48 godzin, za „naruszenie zasad ruchu pieszego” w warszawskim hotelu Marriott (jak się wówczas powszechnie mówiło), prezesa PZU Życie. Dwie doby przedłużyły się do grubo ponad dwóch lat, a następni pojawili się stosunkowo szybko — chociażby drugi z „lekarzy bez granic” Władysław Jamroży. „Wieczerzak przed sądem to odbezpieczony granat” — pisaliśmy rok temu, kiedy rozpoczynał się wreszcie proces Grzegorza Wieczerzaka. Nie wiedzieliśmy jednak, że pirotechnicy z prokuratury, wspólnie z saperami — biegłymi, za wszelką cenę będą starali się wepchnąć tę zabezpieczającą zawleczkę na swoje miejsce. Niespodzianka wybuchła, gdy im się to wreszcie udało. Po serii bezprecedensowych kompromitacji prokuratury Grzegorz Wieczerzak wyszedł na wolność i postanowił wziąć sprawę we własne ręce. Na efekty nie trzeba było długo czekać. A wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek.

Prawie trzy lata temu, niejako przy okazji aresztowania Grzegorza Wieczerzaka, zadaliśmy na portalu „PB” pytanie: czy w świetle najnowszych afer należy sądzić, że polskie życie gospodarcze jest skorumpowane? 92,3 proc. internautów odpowiedziało: tak, dotyczy to wszystkich, którzy mają dostęp do publicznej kasy. A przecież, od tamtego czasu, i w tej dziedzinie dokonaliśmy postępu.

Możesz zainteresować się również: