Centra handlowe, restauracje i dostawcy usług odetchną. W końcu, o co walczą od wielu lat, będą wnosić opłaty w zakresie praw pokrewnych do jednej organizacji zbiorowego zarządzania (OZZ), a nie do kilku — przekonywali uczestnicy debaty na temat zmian sposobu pobierania opłat za publiczne odtwarzanie muzyki, klipów i filmów, zorganizowanej przez „Puls Biznesu”.



Chaos informacyjny
— OZZ zarządzające prawami pokrewnymi są stowarzyszeniami,które — na podstawie zezwolenia Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiDN) — chronią prawa artystów muzyków, instrumentalistów, solistów, dyrygentów, aktorów, jak również prawa producentów fonogramów i wideogramów — tłumaczyła Agnieszka Parzuchowska- Janczarska, radca prawny Z.A.W. STOART.
Organizacje te zarządzają prawami artystów, zawierając umowy z użytkownikami w zakresie wykorzystywania ich repertuaru. W Polsce takichorganizacji zajmujących się prawami autorskimi i prawami pokrewnymi jest obecnie 14. Samymi prawami pokrewnymi zajmuje się 6 z nich. Instytucje te różnią się zakresem podmiotów i osób, które reprezentują — np. STOART reprezentuje artystów wykonawców utworów muzycznych i słowno-muzycznych, stowarzyszenie ZASP aktorów, inne producentów fonogramów czy videogramów.
— Wszystkie te organizacje mogą pobierać opłaty od podmiotów wykorzystujących publicznie ich twórczość, ponieważ ustawa „O prawie autorskim i prawach pokrewnych” gwarantuje wszystkim objętym ochroną stosowne wynagrodzenie — wyjaśniała Agnieszka Parzuchowska- -Janczarska. Dla usługodawców sytuacja ta jest niekomfortowa.
— Panuje chaos. Choć zależało nam, by w naszej sieci muzykę puszczać legalnie, to nie wiedzieliśmy na początku, do kogo o to mamy się zwrócić. Szybko udało nam się podpisać umowę ze STOART-em. Trudniej z innymi organizacjami — powiedział Krzysztof Kołaszewski, prezes sieci fast food Bobby Burger.
— W obecnym systemie prawnym prawdopodobnie potrzebujemy umów z kolejnymi organizacjami. Ale nasi prawnicy twierdzą, że jest to bardzo skomplikowane — dodał Krzysztof Kołaszewski. To na wniosek instytucji, wykorzystujących publicznie wartości intelektualne i zagubionych w systemie poborców opłat, nastąpiła nowelizacja ustawy „O prawie autorskim i prawach pokrewnych”.
— Do końca czerwca MKiDN ma wybrać jednego inkasenta, który będzie pobierał opłaty w imieniu wszystkich organizacji chroniących prawa pokrewne. Będzie to duże ułatwienie dla użytkowników — wyjaśnił Włodzimierz Wiśniewski, dyrektor Biura Wykonawczego STOART. — Celem tego zabiegu jest likwidacja wizyt kilku inkasentów u tego samego użytkownika. W obecnie funkcjonującym systemie użytkownicy są zdezorientowani, komu, ile razy i jakie kwoty mają płacić — dodał Włodzimierz Wiśniewski. Z grona wszystkich uprawnionych o funkcję inkasenta ubiegają się dwie organizacje — STOART i Związek Producentów Audio-Video, czyli ZPAV.
— Dla artystów ta zmiana jest bardzo ważna. Po pierwsze, uproszczone zostaną rozliczenia. Taka organizacja jak STOART, która reprezentuje bezpośrednio nas, muzyków, robi to bardzo sprawnie. Natomiast inne organizacje są zagubione w biurokracji. Tworzą ogromny podmiot pośredniczy pomiędzy nami a odbiorcami — stwierdził muzyk jazzowy Michał Urbaniak. — Dla nas to też ogromna jakościowa zmiana. Jako sieć
fast food chcemy mieć jedną, góra dwie umowy do podpisu. A nie jak teraz, gdy zdarza się, że do lokalu przychodzi po kilka osób, mówiąc, że z nimi także należy stosowne dokumenty podpisać. Pytamy prawników, czy to koniecznie, a oni twierdzą, że tak, ale nie do końca — wtórował artyście Krzysztof Kołaszewski. Problem polega na tym, że w obecnej sytuacji użytkownik powinien mieć zawarte umowy ze wszystkimi OZZ, które posiadają zezwolenie na zarządzanie prawami w zakresie publicznego odtwarzania utworów. — Obecnie sytuacja jest dość skomplikowana. Z tych względów toczy się postępowanie administracyjne w ministerstwie kultury i dopiero decyzja o wyborze jednego inkasenta uprości cały obrót i system — tłumaczył Wiesław Lubieński, adwokat STOART-u. Podkreślił, że STOART pretenduje do tej funkcji z uwagi na wieloletnie doświadczenie w tym zakresie.
Pozycja STOART-u
— STOART reprezentuje artystów wykonawców należących nie tylko do naszego stowarzyszenia, ale także, na podstawie zawartych umów m.in. ze stowarzyszeniem ZASP oraz kilkudziesięcioma organizacjami zagranicznymi, ich członków. W sumie dbamy o interesy około pół miliona artystów z całego świata — stwierdził Jan Drozdowski, przewodniczący STOART-u. W ubiegłym roku STOART z opłat za publiczne odtwarzaniepozyskał 42 mln zł. Rekordowy był 2012 r. — 52 mln zł. Wysokość inkasa to jedno z kryteriów ministerstwa przy wyborze głównego poborcy.
— Liczy się efektywność poboru wynagrodzeń, co przekłada się na wysokość inkasa i liczbę zawartych umów z użytkownikami. Kolejnym kryterium jest efektywność wypłaty wynagrodzeń i w końcu ogólne kryterium skuteczności i prawidłowości działania — powiedziała Agnieszka Parzuchowska-Janczarska. Podkreśliła, że w ubiegłym roku konkurent miał inkaso na poziomie 27 mln zł.
— Jeśli chodzi o poziom skomplikowania rozliczeń, to trudno znaleźć płaszczyznę porównania pomiędzy aplikującymi o wyznaczenie do roli jednego inkasenta organizacjami. My, by rozliczyć artystyczne wykonanie utworu, musimy zidentyfikować wykonawcę, w tym np. jednego konkretnego z wieloosobowej orkiestry albo każdego w niej, co nierzadko obejmuje ponad 100 osób biorących udział w nagraniu jednego utworu. Musimy ustalić, którzy artyści pracowali w danym utworze, jakie pełnili funkcje w danym wykonaniu, bo z tego wynika procent udziału, czyli repartycji — objaśnił Jan Drozdowski.
Odparł pojawiający się często wobec stowarzyszenia zarzut, że przetrzymuje ono pieniądze. Tłumaczył, że wynagrodzenia muszą trafić do właściwych artystów, a proces repartycji, przetwarzania danych, identyfikacji artystów wymaga dołożenia należytej staranności — co jest często czasochłonne. — Aby wypłacić 100 proc. zainkasowanej kwoty, musimy nie tylko zidentyfikować i dotrzeć do wszystkich wykonawców, ale także uzyskać stosowne dokumenty od każdego z nich — dodał Jan Drozdowski.
Niewypłacone artystom pieniądze umieszczane są na lokacie, by nie traciły na wartości. — Zysk z lokat trafia w całości do artystów wykonawców — podkreślił Włodzimierz Wiśniewski. Pieniądze przeznaczone są m.in. na fundusz promocyjny artystów, którzy występują o wsparcie swoich projektów. Z tych pieniędzy współfinansowane są także festiwale — np. Jazz nad Odrą czy Warszawska Jesień oraz inne przedsięwzięcia artystyczne. — Sam na dwa projekty dostałem dotacje. I wielu kolegów także z tego korzysta. To wsparcie nie jest oprocentowane, nie trzeba go zwracać — podkreślił Michał Urbaniak. Na tego rodzaju pomoc stowarzyszenie co roku przeznacza ok. 1,5 mln zł.
— Podkreślam, że STOART nie może prowadzić żadnej polityki biznesowej pieniędzmi artystów. Stąd nie obracamy nimi, nie możemy np. inwestować na giełdzie. Możemy je wyłącznie trzymać na bezpiecznych lokatach — podkreślił mecenas Wiesław Lubieński.
— Gdyby z jakiejś przyczyny minister nie wskazał nas, wykorzystamy pełną drogę odwoławczą, którą przewidująśrodki prawne — zaznaczył Wiesław Lubieński. Przedstawiciele stowarzyszenia podkreślali, że mają bardzo ambitne plany rozwoju, by jeszcze aktywniej wspierać artystów i ułatwiać życie użytkownikom.
— Staramy się, by w niedalekiej przyszłości dzięki zmianom w prawie artyści byli stosownie wynagradzani za wykorzystanie ich wykonań w internecie. To teraz najbardziej ważki problem dla artystów. Mamy nadzieję, że będziemy mogli zarządzać wynagrodzeniami artystów również z tego tytułu — powiedziała Agnieszka Parzuchowska-Janczarska. Sami artyści podkreślali, że trzeba zwrócić także uwagę na serwisy streamingowe. — One prawnie nie płacą tantiem.
Nawet największe oferują artyście i kompozytorowi 0,003 centa za utwór. Z kolegami w Nowym Jorku już rozmawiamy o tym, by bojkotować wszystkie streamingi. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy dawali im naszej muzyki, dopóki nie zaczną nam płacić godnie. Mamy nadzieję, że STOART będzie wspierał naszą walkę o godziwy procent — powiedział Michał Urbaniak. A stowarzyszenie ma nadzieję, że takie działania wspierające twórców, ale także uświadamiające konieczność opłat za publiczne odtwarzanie muzyki, klipów i filmów, zdecydowanie zwiększą zarówno liczbę artystów należących do STOART-u, jak i użytkowników płacących należności.