Jeden pojazd to za mało. Liczy się flota

Rafał Kerger
opublikowano: 2005-10-05 00:00

Pięć samochodów. Tyle musi mieć firma, by negocjować ceny ubezpieczeń komunikacyjnych OC i AC. Ale nie zawsze.

Samochody firmowe można ubezpieczać na zasadach ogólnych, czyli przy indywidualnie określanych stawkach uzależnionych od pojemności, wieku, marki pojazdu — nawet przy uwzględnieniu przysługujących właścicielom zniżek (jeżeli prowadzą oni jednoosobową działalność lub np. mają spółkę cywilną). W tym przypadku istnieje jednak niebezpieczeństwo, że jeden wypadek handlowca może zaważyć na utracie preferencyjnych stawek dla wszystkich samochodów — i to nie tylko firmowych.

Ubezpieczając tzw. flotę, można uzyskać bardziej korzystne warunki. Zwykle wychodzi taniej.

Na czym to polega?

Nie dla każdego towarzystwa flota oznacza to samo. Na przykład w PZU liczy ona pięć pojazdów. W Hestii — minimum 20.

— Wszystko zależy od towarzystwa — mówi Nina Olbrych, broker z Akma Brokers.

— Zdarzają się ubezpieczyciele którzy za flotę uważają ponad 50 pojazdów — mówi Andrzej Bocheńczyk, dyrektor handlowy Adler Brokers Group.

W umowach flotowych nie mają znaczenia wiek, pojemność i marka pojazdów. Towarzystwa oceniają je jako całość. Umowy są do negocjacji. Im więcej mamy samochodów, tym więcej możemy uzyskać.

Aby wybrać najlepszą ofertę, można przeprowadzić przetarg.

We flotowym autocasco obowiązuje jedna stała roczna stawka procentowa dla wszystkich pojazdów. Osobna dla osobowych i ciężarowych. W OC podobnie — jedna składka kwotowa osobna dla osobowych i ciężarowych.

Pojedyncza szkoda z reguły nie wpłynie na zmianę składki. Dlaczego z reguły?

— Posłużmy się przykładem. Przedsiębiorca zapłacił za ubezpieczenie floty 50 tys. zł. Szkoda na 10 tys. zł nie powinna podwyższyć stawki w przyszłym roku. Ale już pięć szkód po 20 tys. zł może ją zwiększyć — wyjaśnia Andrzej Bocheńczyk.

— Jeśli ktoś przechodzi z systemu indywidualnych stawek na umowę flotową, argumentem w negocjacjach, oprócz liczby aut, może być np. dotychczasowy przebieg szkód w pojazdach firmowych — tłumaczy Andrzej Bocheńczyk.

Bonusy z floty

Gdy ubezpieczamy flotę, to, oprócz assistance 24 h, za niewygórowaną cenę możemy też zagwarantować sobie sumę odszkodowania. Daje to pewność, że przez cały okres ubezpieczenia suma ta będzie odpowiadać wartości pojazdu w dniu zawarcia umowy. Przy normalnej polisie z każdym przejechanym tysiącem kilometrów maleje uznawana przez towarzystwo wartość samochodu.

Zależnie od tego, czy ubezpieczający ma prawo do odliczenia podatku VAT przy zakupie samochodu, towarzystwo ustala sumę ubezpieczenia zawierającą VAT lub nie. Odszkodowanie też wypłacane jest brutto lub netto.

— Można dla przykładu rozszerzyć ochronę na kraje Europy Wschodniej — radzi Nina Olbrych.

Kraje Unii są zwykle w standardzie. W umowach flotowych można też zapewnić sobie ubezpieczenie niefabrycznego wyposażenia samochodów firmowych czy przyspieszenie procesu likwidacji szkód, np. z 30 do 14 dni.