Sprawa Villa Park wraca do Urzędu Patentowego — zawyrokował warszawski WSA.
Spór o markę Villa Park prowadzi spółka Villa Park Wesoła (VPW) z firmą MPM Product z Milanówka. Marka należy do MPM i została zarejestrowana trzy i pół roku temu dla usług hotelarskich, fryzjerskich, piękności, organizacji wystaw i gier sportowych. MPM prowadzi bowiem w Ciechocinku zakład odnowy biologicznej w obiekcie pod tą właśnie nazwą. Z kolei Villa Park Wesoła (VPW) w Wesołej pod Warszawą świadczy podobne usługi — ma tam hotel, basen, jazdę konną, fitness itp. Jej zdaniem, określenie „villa park” należy do domeny publicznej i nie może być zawłaszczone przez jeden podmiot gospodarczy, bo wielu usługodawców może chcieć określić tą miło kojarzącą się nazwą swoje propozycje.
— Wiadomo, czym jest willa w parku. To miejsce, w którym można odpocząć od wielkiego miasta, kojarzące się z kameralną rekreacją. Może być członem znaku towarowego, nie samoistnym znakiem — twierdzi Hanna Dereszer-Lichańska, rzecznik patentowy VPW.
Jej zdaniem, określenie „villa park” ma charakter informacyjny, nie odróżniający, i jako takie nie może zostać objęte ochroną jako marka.
Urząd Patentowy (UP) w czerwcu ubiegłego roku oddalił sprzeciw VPW wobec rejestracji marki na rzecz MPM. Wczoraj Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie zawyrokował, że sprawa wróci do UP do ponownego rozpatrzenia. Według sądu, UP nie uzasadnił należycie decyzji.
— Sąd nie może skontrolować toku rozumowania UP, bo go w uzasadnianiu decyzji właściwie nie ma. UP powtarza tylko poglądy obu uczestników sporu — podsumowała sędzia Jolanta Królikowska-Przewłoka.
Wyrok nie jest prawomocny i przysługuje od niego kasacja. Możliwe więc, że sprawą przed UP zajmie się jeszcze Naczelny Sąd Administracyjny, mimo że WSA nie przedstawił wytycznych, jak spór powinien zostać rozstrzygnięty merytorycznie.