Jedni po angielsku, inni po niemiecku

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2004-02-03 00:00

Niebawem, aby móc dalej prowadzić współpracę z globalnymi sieciami handlowymi, ich poddostawcy będą musieli certyfikować BRC lub IFS.

W całej Polsce ruszyło masowe wdrażanie HACCP. Jednak, choć zainteresowanie implementacją systemu jest duże, z pewnością sporo czasu upłynie, zanim wszystkie firmy działające w branży spożywczej zaczną spełniać jego wymagania. Tymczasem przed poddostawcami międzynarodowych sieci handlowych pojawia się kolejne wyzwanie — certyfikacja standardów BRC (British Retailer Consumer) oraz IFS (International Food Standard). Wprawdzie dotąd przeprowadzono u nas pojedyncze audyty certyfikujące, jednak wszystko wskazuje na to, że rozwój tych standardów nabierze tempa.

Bezpieczny produkt

Standard BRC powstał w 1996 r. w Wielkiej Brytanii.

— Współzawodniczący detaliści posiadali własne zróżnicowane standardy bezpieczeństwa żywności. Pojawiła się więc potrzeba stworzenia wspólnego systemu i kiedy został opracowany, firmy szybko przekonały się o jego praktyczności. Coraz więcej podmiotów decydowało się zatem na jego implementację — opowiada John Oakley, prezes brytyjskiej firmy konsultingowej IOA International, członek Królewskiego Towarzystwa Zdrowia w Wielkiej Brytanii, jeden z twórców BRC.

Jak wylicza John Oakley, BRC jest wykorzystywany przez przedsiębiorstwa z Ameryki Północnej, Południowej, Islandii, Europy, w części krajów Afryki, w Nowej Zelandii, Bangladeszu i Hongkongu.

— Standard ten powstał głównie dla producentów marek własnych. Ponadto w Polsce będą musiały go certyfikować oddziały globalnych firm oraz podmioty produkujące na eksport — mówi Jakub Domagalski, kierownik projektów z jednostki certyfikującej RWTÜV Polska.

BRC praktycznie nie jest niczym nowym. Zawiera rozszerzone wymagania dwóch systemów — HACCP oraz ISO 9001.

— Został zbudowany z myślą o sektorach mięsnym i mleczarskim, w których występuje największe zagrożenie biologiczne. W związku z tym czasem jego wymagania zupełnie nie przystają do działań w innych branżach spożywczych, na przykład do produkcji suchej, gdzie zagrożenia mikrobiologiczne są dużo mniejsze. Ponadto standard reprezentuje inne podejście niż HACCP, gdyż w BRC wpisano wymagania prawa krajowego — wyjaśnia Patryk Grzelak, konsultant Doradztwa Gospodarczego DGA.

Niemiecka riposta

Przedstawiciele niemieckich firm doszli jednak do wniosku, że sami stworzą doskonalszy standard. Powstał więc IFS stanowiący praktycznie kopię BRC.

— Różnice polegają na sposobie ujęcia wymogów — w BRC jest to tabela w postaci listy kontrolnej z pytaniami. Natomiast wymagania IFS zostały ułożone w punktach, według których należy spełnić dane warunki — mówi Jakub Domagalski.

— Inaczej wygląda też audyt. Ocena BRC jest jasna — albo przedsiębiorca spełnia wszystkie warunki, albo nie. Natomiast pozytywny audyt IFS dopuszcza realizację 75 proc. wymagań — dodaje Patryk Grzelak.

Podwójne koszty

Certyfikacja obu standardów jest ważna do roku, po upływie tego czasu w firmie musi się odbyć audyt na kolejne 12 miesięcy. Przedsiębiorcy muszą się więc liczyć z corocznym wydatkiem.

Koszty certyfikacji BRC w firmie małej lub średniej wahają się od 5 do 10 tys. zł.

— Audyt przeprowadzony po upływie roku jest już tańszy — wyniesie 45-80 proc. kosztów certyfikacji standardu BRC — wylicza Jakub Domagalski.

— Certyfikacja IFS kosztuje 7 tys. zł w firmie zatrudniającej około 200 osób. Przy kolejnych audytach opłata ta nie ulega zmianie — zaznacza Patryk Grzelak.

Natomiast koszty związane z przygotowywaniem się do standardów są o wiele bardziej zróżnicowane. Jak zapewnia Patryk Grzelak, jeśli firma wdrożyła już HACCP i ISO 9001, spełnienie wymagań standardów nie będzie zbyt drogim przedsięwzięciem.