Jedyna w bankowej elicie

Eugeniusz Twaróg ,Magdalena Graniszewska
09-12-2009, 00:00

Nominacja zaskoczyła rynek, bo choć nowa prezes wymieniana była w gronie kandydatów, to faworytem wydawał się Michał Szczurek.

Małgorzata Kołakowska przejmuje stery ING Banku Śląskiego

Nominacja zaskoczyła rynek, bo choć nowa prezes wymieniana była w gronie kandydatów, to faworytem wydawał się Michał Szczurek.

Na palcach jednej ręki można policzyć panie zasiadające w zarządach polskich banków — mimo, że bankowość jest jedną z najbardziej sfeminizowanych branż. Według danych Związku Banków Polskich, 76 proc. osób zatrudnionych w sektorze stanowi płeć piękna.

— Cały sektor bankowy jest zdominowany przez kobiety, ale to mężczyźni obsiedli wyższe stanowiska kierownicze — mówi Maria Pasło-Wiśniewska, która przez pięć lat kierowała Pekao.

Od tamtego czasu musiało upłynąć sześć lat, zanim doczekała się naśladowczyni. Wczoraj rada nadzorcza ING Bank Śląski (ING BSK) wybrała następcę Brunona Bartkiewicza, dotychczasowego prezesa, i powierzyła stery Małgorzacie Kołakowskiej. Decyzja trochę zaskoczyła rynek, bo chociaż jej nazwisko było wymieniane w gronie kandydatów, to jednak faworytem wydawał się Michał Szczurek, do marca wiceprezes ING BSK.

— Bardzo się cieszę i szczerze gratuluję. Znam panią Małgorzatę nie od dziś. Pamiętam ją z czasów, gdy kierowała biurem Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) i bardzo dobrze oceniam jej pracę — mówi Maria Pasło-Wiśniewska.

Małgorzata Kołakowska będzie jedyną kobietą wśród ponad 50 prezesów banków komercyjnych w kraju.

Bez zmian

Rynek przywitał nową prezes na czerwono: kurs banku spadł o 1,23 proc. Nie jest to jednak wotum nieufności.

— Kurs nie zniżkuje ze względu na nominację nowej prezes, wszystkie banki są "na czerwono". Rynek spodziewał się, że prezesem zostanie ktoś z banku — mówi Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk KBC Securities.

Małgorzata Kołakowska do Banku Śląskiego trafiła w 2006 r. Wcześniej pracowała w EBOR, dokąd przeszła z McDonald’sa, gdzie była dyrektorem finansowym. Obecna prezes ING BSK karierę zaczynała w ING Bank NV oddział w Warszawie.

W ING BSK odpowiadała za kluczowych klientów, czyli głównie duże firmy z obrotami powyżej 300 mln zł rocznie. Czy to oznacza, że teraz w banku nastąpi przechył w stronę korporacji? Brunon Bartkiewicz, poprzednik Małgorzaty Kołakowskiej, mocno związany był z obszarem detalicznym. Szczególnie bliska jego sercu była bankowość internetowa, co zresztą było widać i w reklamach banku, i strategii nastawionej na przekształcanie tradycyjnych rachunków na internetowe.

— Nie spodziewam się wielkich zmian, jeśli w ogóle jakiekolwiek będą — ocenia Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk KBC Securities.

Powód jest prosty: to dobra strategia.

— Widać to po wynikach banku — tak Marta Jeżewska, analityk DI BRE Banku, kwituje pytanie o ocenę kierunku, jaki obrał ING BSK.

Do niedawna ING BSK nie błyszczał na tle branży. Inne banki dały się ponieść fali hossy, napędzanej przez kredyt hipoteczny we frankach szwajcarskich, przed którymi ING BSK długo się bronił. Dopiero kryzys dał mu szansę pokazania się z jak najlepszej strony.

— Niski wskaźnik kredyty/depozyty, potencjał wzrostu marży, stabilna baza kapitałowa — wylicza Marta Czajkowska-Bałdyga, która spodziewa się, że dzięki tym atutom bank również w IV kwartale pokaże dobry wynik.

Zastrzeżenia ma tylko do kosztów, które ING BSK mógłby mocniej przyciąć.

Marta Jeżewska też spodziewa się, że bank znowu zaprezentuje niezłe wyniki, choć gorsze niż w III kwartale (210 mln zł zysku).

— Będą rosły koszty ryzyka, zarówno po stronie korporacji, jak i detalu — mówi Marta Jeżewska.

Bez przywilejów

Wybór Małgorzaty Kołakowskiej dobrze oceniają również koledzy z branży, a jeszcze lepiej koleżanki. Zastrzegają, że płeć nie ma tu nic do rzeczy.

— Rada nadzorcza podjęła taką decyzję, wybierając najlepszego kandydata — mówi Lidia Jabłonowska-Luba, wiceprezes Kredyt Banku.

I dobrze, że to kobieta. Lidia Jabłonowska uważa, że paniom trudniej zrobić karierę niż mężczyznom.

— Często mówię kolegom, że ja nie mam przywileju posiadania żony — mówi wiceprezes Kredyt Banku.

W firmach z giełdy kobiet na szczycie jak na lekarstwo

Na warszawskiej giełdzie rządzi tylko 15 prezesek w 16 spółkach. Coraz lepiej, ale nadal mało. Czas na parytet w biznesie?

Małgorzata Kołakowska dołączyła wczoraj do szczupłego grona kobiet piastujących stanowisko prezesa giełdowej spółki. I od razu została liderką pod względem wielkości firmy, którą zarządza. ING BSK, z kapitalizacją na poziomie 9,5 mld zł, zostawia w tyle drugą na tej liście Alchemię. Stalową grupą wartą 1,5 mld zł od kilku lat zarządza Karina Wściubiak-Hankó.

Z naszego tegorocznego rankingu wynika, że łącznie giełdowych prezesek jest dziś 15 w 16 spółkach (na 377 spółek!). Przed rokiem było ich jedenaście, a dwa lata temu — tylko siedem. Liczba szefów w spódnicy rośnie, ale powoli.

— Kryzys sprawił, że firmy chętniej ograniczają ryzyko. A w tym dobre są kobiety, ze swoją ostrożnością. Mimo to wciąż daleko nam do równowagi — komentuje Henryka Bochniarz, prezydent PKPP Lewiatan.

Skoro panie walczą już o parytet na listach kandydatów do Sejmu, może warto pomyśleć o wprowadzeniu parytetu także w zarządach największych firm?

— Dla Polski to zbyt radykalna inicjatywa. Najpierw kobiety muszą w większym stopniu zaistnieć u nas w przestrzeni publicznej, czyli w polityce. Za polityką w naturalny sposób pójdą zmiany w świecie biznesu — przewiduje Henryka Bochniarz.

Podobają jej się jednak inicjatywy związane z parytetem w biznesie. Przykład? We Francji prezydent Nicolas Sarkozy zamierza zaproponować ustawę, która ustanawia udział kobiet w zarządach spółek giełdowych — początkowo na poziomie 20 proc., a docelowo na poziomie 40 proc. Kolejny przykład? Bank Światowy.

— Strategia Banku zakłada, że do 2012 r. na wszystkich stanowiskach o charakterze "senior position" połowę zatrudnionych stanowić będą kobiety. To pokazuje, że w tej dziedzinie nie chodzi już o jednorazowe inicjatywy, tylko o trwałą tendencję —twierdzi Henryka Bochniarz.

Przypomina, że wśród osób z wyższym wykształceniem kobiety są w większości. Stanowią też 40 proc. w gronie małych przedsiębiorców. Jednak im większa firma, tym kobiet mniej.

— W dużych firmach decyzje o obsadzie menedżerskiej podejmowane są już przez typowo męskie gremia, np. rady nadzorcze. A mężczyźni mają przewagę nad kobietami wynikającą choćby z sieci kontaktów i powiązań — zauważa Henryka Bochniarz.

Eugeniusz

Twaróg

Magdalena

Graniszewska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg ,Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Jedyna w bankowej elicie