Jedynym konkretem są poselskie guziki

Jacek Zalewski
opublikowano: 2004-06-17 00:00

Pobyt premiera Marka Belki w Brukseli nie zawiesza krajowej dyskusji nad perspektywami jego rządu. Po raz drugi w ostatnim czasie wypowiedziały się organizacje biznesowe. Tym razem dokument został zgodnie przyjęty przez wszystkich 11 udziałowców Rady Przedsiębiorczości. Zaapelowano do posłów i partii o zawarcie kontraktu politycznego, albowiem sytuacja „wymaga powołania stabilnego rządu”.

Dokładnie o to samo chodzi wszystkim siłom politycznym — zarówno wspierającym gabinet Marka Belki, jak i żądającym natychmiastowych wyborów. Ta druga opcja wręcz nie dopuszcza myśli, aby pakietem pilnie potrzebnych ustaw — zasadnie wymienionych w apelu przedsiębiorców — śmiał zajmować się jeszcze obecny rząd i obecny parlament. Czy skutkiem przedterminowych wyborów może być powołanie stabilnego rządu? Wielki sondaż z 13 czerwca wykazał, że będzie to niezwykle trudne, jeśli nie niemożliwe.

Dywagacje o dżentelmeńskim kontrakcie politycznym — na jakiejż to podstawie prawnej zawartym? — są czystym idealizmem. Również abstrakcyjna jest obietnica Marka Belki, iż na jesieni podda się kolejnemu, weryfikacyjnemu wotum zaufania — przecież jeśli przegra, to czekają nas nie szybkie wybory, lecz ponowne przejście całej procedury powoływania rządu. Można by oczywiście skrócić wszelkie terminy, ale wymagałoby to przystąpienia do wirtualnego kontraktu także prezydenta. W tej sytuacji jedynym konkretem jawią się zielone i czerwone guziki (żółte tym razem nie grają) w sejmowej maszynce do głosowania, które zostaną wciśnięte 24 czerwca...