Jedziemy w Bieszczady

opublikowano: 23-10-2014, 00:00

A gdyby tak kupić do floty Suzuki? Czemu nie? Gorszy od flotowych tuzów? Ofertę ma uboższą, finansowanie, serwis? Czy po prostu jest poza nurtem?

Auto do floty: Suzuki SX-4 S-Cross

SUV-y rzadko stanowią podstawę firmowych flot. Duże floty dokonują przemyślanych (mniej lub bardziej) zakupów. Przemyślenia prowadzą do VW, Skody, Forda czy Opla. Mniejsze firmy są pod tym względem bardziej kreatywne.

Ryzykują? Taki dowcip mi się przypomniał. Egzamin. Końcowy. Bardzo ważny. Profesor zmęczony i nieco zły, bo studentka nie zna odpowiedzi na żadne pytanie. Profesor z każdym kolejnym pytaniem obniża poprzeczkę. Ale gdy studentka nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, kim jest Donald Tusk, co to jest Sejm, czym się zajmuje Jarosław Kaczyński lub Elżbieta Bieńkowska, nie wytrzymuje.

— Gdzie pani mieszka? — pyta.

— Ja? — dziwi się studentka. — Mieszkam w Bieszczadach.

Rozmarzony profesor wstaje znad katedry, podchodzi do okna. Spogląda nostalgicznie w dal i mruczy: „A może by tak wszystko rzucić i pojechać w Bieszczady?”

No właśnie. A może by tak kupić Suzuki do firmowej floty? Przytoczone w leadzie argumenty będą pewnie skuteczną blokadą w dużych korporacjach, ale w mniejszych firmach? S-cross poradzi sobie wyśmienicie. Niekiedy lepiej od Skody. Porównywalnym do S-crossa autem w stajni naszego rynkowego lidera — Skody — jest piekielnie wysoko wyceniony model Yeti. Do porównania wzięliśmy tego z silnikiem 1,4 TSI, ponieważ ma podobną moc (w ofercie Skody jest jeszcze silnik 1,2 TSI, najtańszy kosztuje 65 800 zł, ten porównywalny — 71 650 zł). A mimo to jest gorzej wyposażony. S-cross — w odróżnieniu od niefrasobliwej studentki — jest dobrze przygotowany. Owszem, oferta skromna (dwa silniki), cena relatywnie wysoka. Ale jak dobrze policzyć, może się okazać tańszy (trwa promocja — można „wyrwać” nawet 16 tys. zł). Proponujemy oczywiście to, co Suzuki ma najtańszego (dla tego modelu). Ale jeśli rzeczywiście chcesz używać tego auta i do pracy, i po niej, rozważ dokupienie napędu na obie osie. Ile to kosztuje? W Skodzie minimum 87 tys. zł (silnik benzynowy 160 KM, ze słabszymi taki napęd nie jest dostępny). W Suzuki? Od około 85 tys. zł (silnik słabszy — 120 KM, ale wyposażenie o klasę wyższe i do tego rewelacyjny napęd allgrip). To jak, jedziecie utartymi ścieżkami, czy może mały wypad w Bieszczady?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane