Trzy grosze na litrze benzyny bezołowiowej Eu-95 i jeden grosz na litrze oleju napędowego — tyle średnio zdrożało paliwo na stacjach w ubiegłym tygodniu — odnotowała firma BM Reflex, monitorująca krajowy rynek paliwowy. Od wielu miesięcy cała Polska patrzy z rosnącym niepokojem na galopadę cen paliw.
Nie dla wszystkich jest ona jednak równie dotkliwa. Według niemal zgodnych danych firm: BM Reflex oraz portali e-petrol.pl i paliwa. pl, w najlepszym położeniu są mieszkańcy województwa podlaskiego i stolicy regionu — Białegostoku.
Tam benzyny, diesel i autogaz są z reguły najtańsze. Dlaczego? Eksperci zwracają uwagę, że duży wpływ ma położenie regionu przy granicy m.in. z Białorusią, gdzie ceny paliw są zdecydowanie niższe od tych po naszej stronie granicy. — Tańsze paliwo zza wschodniej granicy trafia na polski rynek, co wymusza na koncernach utrzymywanie niższych cen na własnych stacjach — zaznacza Urszula Cieślak, analityk firmy BM Reflex.
Nasz drogi zachód
Na przeciwnym biegunie są zachodnie rejony Polski. Rekordzistą jest województwo lubuskie, a zwłaszcza Gorzów Wielkopolski. Według danych firmy e-petrol.pl (stan na 29 lutego), w tym mieście cena benzyny super plus 98 przekroczyła poziom 6 zł za litr.
— Klientami stacji położonych przy zachodniej granicy są Niemcy i Czesi. U siebie mają paliwo relatywnie droższe i chętnie zaopatrują się po polskiej stronie— tłumaczy Zdzisław Pisiński z portalu paliwa.pl.
Od tej reguły są jednak wyjątki. Najlepszym przykładem jest Wrocław. Stolica województwa dolnośląskiego też leży relatywnie niedaleko granic z Czechami i Niemcami, tymczasem ceny nie należą do najwyższych w kraju. Więcej według ostatnich notowań e-petrol.pl, cena litra „dziewięćdziesiątki ósemki” wyniosła 5,77 zł i była o 10 groszy niższa od stawki w Białymstoku!
Logistyka na ratunek
Takie ceny we Wrocławiu wcale nie są przypadkiem. To efekt rozbudowy infrastruktury logistycznej w kraju przez PKN Orlen. Na początku tego roku został oddany do użytku tzw. rurociąg produktowy z Ostrowa Wielkopolskiego do Wrocławia.
Zdzisław Pisiński zaznacza jednak, że tego typu infrastruktury wciąż brakuje. W 2007 r. została przyjęta „Polityka rządu RP dla przemysłu naftowego w Polsce”, która przewidywała m.in. budowę rurociągów produktowych. Niestety, niewiele z tego wyszło.
Co gorsza, zaniechano też przedłużenia połączeń dalej — do Niemiec i Czech. Na cenę paliw wpływa jeszcze jeden kluczowy czynnik.
— Powodem zróżnicowania cen jest przede wszystkim stopień konkurencyjności na rynkach lokalnych, czyli liczba stacji i podział na segmenty premium i ekonomiczny — podkreśla Urszula Cieślak.
Najlepszym przykładem jest Warszawa. To miasto o najwyższej w kraju średniej przychodów na głowę mieszkańca. A jednak właśnie ostra rywalizacja między koncernami powstrzymuje je przed windowaniem cen na wzór choćby Gorzowa. Z kolei woj. świętokrzyskie m.in. na skutek stosunkowo niskiej konkurencyjności depcze po piętach lubuskiemu pod względem paliwowej drożyzny.