Technologia zdominowała sprzedawanie i kupowanie. Sukces niewielkiej sieci marketów, a nawet pojedynczego sklepu zależy od zaawansowanych narzędzi cyfrowych. Te zaś są już dostępne także dla mniejszych firm. Przykładem może być Alfa-San, zatrudniająca kilkanaście osób spółka z Leżajska, do której należy hurtownia, pięć placówek stacjonarnych i sklep internetowy z obuwiem. Zainwestowała w system ERP Navireo firmy InsERT i dzięki temu usprawniła komunikację, zarządzanie handlem w sieci i rozbudowaną politykę cenową. Ponadto zyskała stały monitoring tzw. statusu rozliczeń z odbiorcami na koncie bankowym.

— System uporządkował i zorganizował sprzedaż obuwia i akcesoriów do wielu odbiorców w różnych częściach regionu i kraju. W wygodny sposób obsługuje dużą liczbę dokumentów handlowych: faktur sprzedaży, korekt sprzedaży, paragonów czy zwrotów detalicznych — mówi Bogdan Pokrywka, właściciel Alfa-Sanu.
Kto pyta, nie błądzi
Odsetek podmiotów z sektora MŚP wdrażających oprogramowanie ERP zwiększył się z prawie 11 proc. w 2013 r. do ponad 15 w roku ubiegłym — wynika z danych GUS. Za tym wzrostem kryje się m.in. oprogramowanie dostępne przez internet. Alfa-San akurat stać na zakup pudełkowego rozwiązania, ale wielu małych firm nie. Dla nich dobrym rozwiązaniem może się okazać tzw. chmura obliczeniowa (cloud computing), szczególnie zaś jeden z jej rodzajów — SaaS (Software as a Service).
Według badania IDC zrealizowanego na zlecenie Oracle z aplikacji jako usługi korzysta 48 proc. przedsiębiorstw, a 31 proc. planuje wdrożenie SaaS w najbliższym roku lub do dwóch lat. Jego zalety coraz lepiej widzą firmy o skromnych budżetach. — SaaS zmienia reguły gry. Zakup kompetencji informatycznych i najnowszego oprogramowania jeszcze niedawno był poza zasięgiem maluchów. Dziś biznesowa drobnica może ich używać bez przeszkód, a przez to skutecznie konkurować nawet z rekinami rynku — wskazuje Piotr Witczyński, dyrektor generalny Oracle Polska.
O przewadze nie decydują tylko technologie, ale także to, czy umie się z nich właściwie korzystać. A z tym wiele małych firm kiepsko sobie radzi, bo nie mają działu IT ani choćby jednego informatyka. Softwarem i hardwarem zajmują się w nich właściciele lub pracownicy, którzy nieco lepiej od reszty znają się na komputerach. Kiedy takie firmy stają przed koniecznością cyfrowej transformacji, nikt w nich nie wie, jakie narzędzia i aplikacje najlepiej się sprawdzą. Warto wtedy zadzwonić do zewnętrznych doradców.
— Czasy, gdy po konsulting technologiczny sięgały przede wszystkim korporacje, należą do przeszłości. Również mali przedsiębiorcy nierzadko nie nadążają za szybkim tempem rozwoju IT. A skoro nie mogą sobie pozwolić na zatrudnianie informatyków, szukają pomocy u wynajętych specjalistów — tłumaczy Krzysztof Witczak, prezes itelligence. Posiłkowanie się doradztwem powinny rozważyć jednak także zamożniejsze spółki. Niekiedy lepiej zapłacić fachowcowi z zewnątrz, by skupić się na swojej podstawowej działalności.
Koniec z marnotrawstwem
Firma Alfa-San kupiła ERP Navireo po dokładnym przyjrzeniu się funkcjonalnościom tego systemu. Znaczenie miało zintegrowanie modułów, współpraca ze sklepem on-line, jednoczesna obsługa wielu magazynów, a także otwartość programistyczna, która pozwala na wprowadzanie dodatkowych, indywidualnych rozwiązań. Liczył się także przejrzysty, intuicyjny interfejs. Ale czy taką analizę mógłby przeprowadzić klient o znikomych kompetencjach informatycznych?
— Próby rozwiązania problemów technologicznych własnymi siłami często przynoszą więcej szkody niż pożytku. Złe wdrożenie nierzadko daje gorsze skutki niż brak wdrożenia — uświadamia prezes Witczak.
Zaangażowanie doradcy może zapobiec przeinwestowaniu informatycznemu. Zwłaszcza średnie i duże firmy podejmują wiele zbędnych przedsięwzięć IT, bo nie zdają sobie sprawy, jakimi zasobami dysponują i jaki mogą zrobić z nich użytek. Następstwem jest marnotrawstwo — analitycy IDC obliczyli, że utrzymanie technologii informacyjnej pochłania średnio 25 proc. rocznego budżetu firmy.
— Zewnętrzny specjalista pomoże zinwentaryzować sprzęt, oprogramowanie i zweryfikować dane o kupionych licencjach. Pozwoli to uniknąć niepotrzebnych wdrożeń albo — przeciwnie — zachęci klienta do unowocześnienia środowiska IT — uważa Krzysztof Witczak.
Dodaje, że nie ma sensu pytać, czy zatrudnić konsultanta, ale którego wybrać. Na rynku działa ich wielu, ale nie każdy tak samo zna się na prowadzeniu biznesu (choćby sklepu WWW) jak na technologii. A kluczem do sukcesu jest połączenie obu tych spraw.
