Nikomu nieznana spółka Seven-Rocks-Mining chce wznowić wydobycie siarki w Baszni. Władze gminy i likwidator kopalni mają zastrzeżenia.
Tajemnicza spółka Seven-Rocks-Mining (SRM) z siedzibą w Londynie chce przejąć kopalnię siarki w Baszni (pow. lubaczowski).
— Zajmujemy się wdrożeniami nowoczesnych technologii górniczych — twierdzi Janusz Kulesza, reprezentujący SRM w Polsce.
Według niego, inwestycje w Baszni mogą przekroczyć nawet 100 mln USD (390 mln zł). Nie chciał jednak mówić więcej o planach spółki. Roman Krawczyk, wójt gminy Lubaczów, jest sceptyczny.
— Zbyt dobrze pamiętamy, do czego doprowadził poprzedni dzierżawca kopalni — dodaje Roman Krawczyk.
Działalność produkcyjna w Baszni zakończyła się w 1993 r., kiedy kopalnia została porzucona przez dzierżawiącą ją spółkę Sulphurquest. Po jej działalności zostały milionowe długi w stosunku do gminy, Skarbu Państwa, załogi oraz zaległe opłaty za szkody górnicze. Do tej pory stara się je uregulować właściciel kopalni — spółka Sulphur. Należy ona do Skarbu Państwa i jest postawiona w stan likwidacji.
Sceptyczna co do realizacji zamierzeń SRM jest także Maria Siuda, likwidator spółki Sulphur.
— Z przedstawionej propozycji wynika, że SRM nie prowadzi żadnej działalności gospodarczej — twierdzi Maria Siuda.
Dzisiaj przedstawiciele SRM przedstawią szczegóły swojej oferty władzom gminy i likwidatorowi.
Okiem eksperta
To nie ma sensu
Jedyną funkcjonującą kopalnią siarki w Polsce i na świecie jest Grzybów pod Tarnowem. My zamknęliśmy swoją kopalnię w Jeziorku w 2001 r. Od początku lat 90. większość siarki pozyskuje się z procesu odsiarczania gazu, ropy i recyklingu kwasu siarkowego. Taka technologia jest dużo tańsza. Wydaje się mało prawdopodobne, by otwarcie nowej kopalni stało się opłacalne. Szczególnie w Baszni, gdzie złoże należy do tzw. trudnych.
Witold Dziedzic dyrektor naczelny Siarkopolu w Tarnobrzegu (w likwidacji)