Jest nadzieja dla bancassurance

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2014-10-27 00:00

Ubezpieczyciele uwierzyli w przyszłość sprzedaży polis w bankach. Po chwilowym załamaniu rynek czekają wzrosty.

Pięć miesięcy zostało do rewolucji, która wywróci do góry nogami zasady rządzące sprzedażą polis w bankach — w życie wejdą nowe regulacje przygotowane przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF). Zarówno ubezpieczyciele, jak i bankowcy zadają sobie pytanie, jaka przyszłość czeka rynek bancassurance. Początkowo dominowały głosy, że dalsza sprzedaż polis w bankowych okienkach nie będzie miała sensu, jednak coraz więcej osób uważa, że bancassurance wyjdzie z tego obronną ręką.

— Po chwilowym spadku wartości rynku, który będzie spowodowany wejściem w życie nowych regulacji, nadal będzie się on rozwijał. Nie ma żadnych zagrożeń, które mogą mu zaszkodzić w długiej perspektywie — uważa Andrzej Popielski, wiceprezes TU Europa, jednego z największych na rynku dostawców polis do banków.

Podobnie sytuację ocenia Jarosław Myjak, wiceprezes PKO BP, który we władzach banku odpowiada za ubezpieczenia. Jego zdaniem, są solidne fundamenty, dzięki którym bancassurance jest potrzebny zarówno bankom, jak też ich klientom. Nie oznacza to jednak, że przygotowane przez KNF przepisy (regulacja U oraz wytyczne w sprawie dystrybucji ubezpieczeń) nie budzą wątpliwości wśród finansistów. Chodzi jednak o obawy o skuteczne przygotowane się na ich wejście w życie. Dobrym przykładem są np. kontrowersje wokół zasad wypłacania prowizji. Nadzór chce, by były one płacone pośrednikom w ratach, co ma zlikwidować problem opłat likwidacyjnych przy polisach inwestycyjnych. Ubezpieczyciele obawiają, że o ile ratalna wypłata prowizji nie uderzy w banki, to może zaszkodzić kanałowi agencyjnemu. Agenci nie zgodzą się na to, by wynagrodzenie za sprzedaną polisę dostali w całości dopiero za kilka lat. W efekcie mogą odejść z pracy. Paweł Sawicki, dyrektor departamentu licencji ubezpieczeniowych i emerytalnych w KNF, twierdzi, że nadzór jest otwarty na rozmowę z rynkiem o takich przypadkach. Jednocześnie ostrzega ubezpieczycieli i banki, by nie próbowali obchodzić nowych regulacji, bo może się to skończyć karami.

— Inne urzędy administracji centralnej mają o wiele ostrzejsze podejście do kwestii, które są przez nas regulowane. Ich głos może przeważyć nasz. Dlatego nie ma odwrotu od zmian na rynku bancassurance i w dystrybucji ubezpieczeń — podkreśla Paweł Sawicki.

Chodzi o Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który w ubiegłym tygodniu — po nałożeniu 50 mln zł kar na cztery instytucje finansowe za sprzedaż polis inwestycyjnych — zapowiedział, że przedstawi propozycje zmian w prawie, które w jego ocenie ucywilizują rynek ubezpieczeniowy. Jedną z nich jest odgórne, urzędowe, określenie wysokości prowizji dla pośredników ubezpieczeniowych.