Giełdowa rodzina coraz większa. Do GPW i NewConnect
dołącza właśnie Catalyst — rynek obligacji komunalnych
i korporacyjnych. Szykuje się już pierwszy debiut. To MCI.
Był sierpień 2007 roku. Na rynkach akcji szczyt hossy. Warszawska giełda wystartowała z rynkiem NewConnect przeznaczonym dla małych, dynamicznie rozwijających się spółek. I zaczęła się bessa. Wbrew obawom pomysł dla dobrze rokujących maluchów wypalił. Od startu na rynku NewConnect pojawiło się 100 emitentów. Czy podobny sukces osiągnie rynek Catalyst? Inauguracja już 30 września.
"To przedsięwzięcie zmieni obraz rynku instrumentów dłużnych, wykształci nowe praktyki rynkowe, zapewni nowe produkty na rynku finansowym. To zmiana o wymiarze wykraczającym poza zorganizowanie samego tylko obrotu obligacjami" — mówi Ludwik Sobolewski, szef GPW.
Co to takiego? Chodzi o rynek notowań dla obligacji komunalnych emitowanych przez jednostki samorządu terytorialnego i przedsiębiorstwa. "Catalyst to dodatkowa możliwość pozyskania tańszego pieniądza na realizację niezbędnych inwestycji" — zachwalają przedstawiciele warszawskiej giełdy. Są też inne korzyści: większa wiarygodność emitenta, doskonałe narzędzie marketingowe wykorzystywanym do promocji emisji i gminy, powiatu lub firmy.
"Przestrzeganie obowiązków informacyjnych i stała wycena rynkowa wyemitowanych papierów wartościowych może procentować łatwiejszym pozyskaniem kapitału w przyszłości i lepszą wyceną kolejnych emisji obligacji" — czytamy w materiałach GPW.
Jak dowiedział się "PB", jest już pierwszy chętny do wprowadzenia obligacji na rynek Catalyst. Chodzi o notowany na GPW fundusz inwestycyjny typu venture capital MCI. Na parkiet miałyby trafić obligacje zamienne na akcje sprzedane niedawno krajowym instytucjom. MCI załatwia właśnie ostatnie formalności. Kolejnym kandydatem na rynek obligacji wydaje się deweloper Polnord. Powoli przygotowuje się on do emisji obligacji zamiennych na akcje o wartości do 200 mln zł. W uchwale na najbliższe walne zgromadzenie akcjonariuszy (ma zdecydować o emisji) można znaleźć informacje, że władze dewelopera rozważą wprowadzenie papierów na rynek regulowany.
Władze GPW mają ambitne cele. Chcą, by w ciągu najbliższych trzech lat na Catalyst pojawiło się 280 emitentów. Giełda liczy jednak nie tyko na spółki, ale również na samorządy. Ich obligacje rozprowadzają obecnie po rynku specjalizujące się w tym banki. Na Catalyst z reguły lepiej oprocentowane obligacje spółki lub samorządu będzie mógł kupić każdy — instytucja finansowa, przedsiębiorstwa, a nawet drobny inwestor.
Beata Stelmach:
Obligatariusze
będą zadowoleni
1Czy MCI będzie pierwszym debiutantem na rynku Catalyst?
Chcielibyśmy, ale przed nami procedury do spełnienia. Dwa tygodnie temu zamknęliśmy emisję trzyletnich obligacji zamiennych na akcje wartą 50 mln zł. Konwersja jest możliwa co dwa miesiące, od lutego 2010 r. Jeśli kurs MCI przekroczy 6,25 zł, obligatariusz ma prawo (nie obowiązek) zamienić obligacje na akcje. Obligacje kupiły OFE, TFI i dotychczasowi obligatariusze. Obiecaliśmy im, że wprowadzimy papiery na rynek Catalyst. Kiedy debiut? Prawdopodobnie w najbliższych tygodniach. Musimy przenieść obligacje z depozytu agenta emisji (Raiffeisen Banku) do KDPW. Nikt wcześniej tego nie robił. Jesteśmy więc pionierami.
2Skąd pomysł na obligacje zamienne i rynek Catalyst?
Dziś na rynku finansowym brakuje takich emisji jak nasza. Przy rozchwianym rynku obligatariusz regularnie otrzymuje odsetki. Jeśli uzna, że warto mieć akcje, dokonuje zamiany. Z punktu widzenia inwestorów to idealny moment na tego typu instrumenty hybrydowe. A dlaczego Catalyst? To tańszy sposób wejścia na publiczny rynek wtórny. I szansa dotarcia do szerszej grupy inwestorów. Nie trzeba ponosić wysokich kosztów przygotowania prospektu.
3Myśli pani, że obligatariusze mają szansę zamienić papiery na akcje MCI i na nich zarobić?
Bardzo optymistycznie patrzymy w przyszłość. Ogłosiliśmy prognozy wyników finansowych na rok 2009. Posiadamy w portfelu przedsięwzięcia, które zwiększają wartość nawet w kryzysie. Poza tym wyceny na rynku niepublicznym wciąż są atrakcyjne. Dlatego inwestycje typu private equity/venture capital mają obecnie olbrzymi potencjał wzrostu, zwłaszcza w obliczu poprawiającej się koniunktury gospodarczej.
Andrzej Stec