Jest tylko jedna zmiana na plus

Martyna Mroczek
opublikowano: 2008-12-18 00:00

Wrzesień 2008 r. przejdzie do historii jako miesiąc, w którym zaczął się kryzys. Co przez te trzy miesiące zmieniło się w bankach?

Kryzys pogorszył warunki dostępu do usług

Wrzesień 2008 r. przejdzie do historii jako miesiąc, w którym zaczął się kryzys. Co przez te trzy miesiące zmieniło się w bankach?

Kiedy zaczęły się ujawniać problemy amerykańskich instytucji finansowych, eksperci byli zgodni, że kryzys nie rozprzestrzeni się poza USA, a już na pewno jego skutków nie odczuje przeciętny Kowalski. Rzeczywistość okazała się inna. Pierwszym istotnym skutkiem pogorszenia się sytuacji instytucji finansowych był kryzys zaufania na rynku międzybankowym. Banki przestały sobie pożyczać pieniądze na dłuższy okres w obawie, że któryś z nich wpadnie w finansowe tarapaty.

— Konieczność zgromadzenia kapitału na rozwój akcji kredytowej oraz problemy z jego pozyskaniem na rynku międzybankowym spowodowały, że instytucje finansowe zaczęły kusić potencjalnych klientów wysokim, czasem nawet dwucyfrowym, oprocentowaniem lokat. Wydaje się jednak, że to jedyny plus obecnej sytuacji. Większość usług stała się bowiem droższa lub trudniej dostępna. Wzrosły koszty nawet najprostszych usług — choćby opłata za prowadzenie konta, korzystanie z kart płatniczych czy realizowanie przelewów. W najgorszej sytuacji są jednak osoby spłacające lub starające się o kredyt — uważa Przemysław Wojciechowski, analityk finansowy Hexus Capital Management Polska.

Koniec ery kredytu

Kryzys stał się dobrym pretekstem do podwyższenia prowizji oraz marż, i to sporo. W niektórych przypadkach tylko w październiku wzrosły one nawet o 200 proc. w stosunku do września. To się przełożyło się na zwiększenie oprocentowania kredytów, i to mimo obniżenia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w segmencie bardzo dotychczas popularnych kredytów w walucie obcej. Ostatnio wzrósł bowiem koszt spreadu, czyli różnica pomiędzy kursem kupna i sprzedaży walut, która teraz w niektórych przypadkach sięga nawet kilkunastu procent.

— Oferty banków stają się coraz mniej dostępne. Kredyt we frankach szwajcarskich na 130 proc. wartości nieruchomości, z prowizją rzędu 1 proc. to już przeszłość. Warunek posiadania wkładu własnego staje się standardem. Kredyt we frankach na przynajmniej 100 proc. wartości nieruchomości oferuje już tylko kilka banków. Wkrótce taki produkt może całkowicie zniknąć z polskiego rynku. Banki zaostrzają też kryteria, według których analizują zdolność kredytową klientów. W ostatnich miesiącach, mimo spadku cen nieruchomości, ich potencjalni nabywcy muszą często rezygnować albo z korzystnej lokalizacji, albo na przykład z kilku, a nawet kilkunastu metrów kwadratowych — dodaje Przemysław Wojciechowski.

Z wyliczeń firmy Expander wynika, że teraz średnia marża kredytu we frankach (zaciągniętego z 25 proc. wkładem własnym) wynosi około 2,9 proc., podczas gdy na początku roku sięgała około 1,6 proc. A jeszcze większe wzrosty marż kredytów we frankach dotknęły osoby dysponujące mniejszym wkładem własnym. Najwyższe marże dla tego typu kredytów przekroczyły już 5 proc.

W rezultacie wzrostu oprocentowania zwiększyły się też raty kredytów hipotecznych.

Analitycy Ekspandera obliczyli, że rata zaciągniętego teraz kredytu w złotych na 300 tys. zł (z 25 proc. wkładem własnym, na 30 lat) wynosi około 2 tys. 350 zł, a na początku roku wynosiła około 1 tys. 975 zł. Analogicznie, rata kredytu we frankach urosła z 1 tys. 575 zł do 1 tys. 761 zł.

Lokal? Bez pośpiechu

Czy z upływem czasu będzie jeszcze gorzej? Niekoniecznie. Oprócz sytuacji w bankach, liczą się również zmiany na rynku nieruchomości.

— W naszej ocenie należy wstrzymać się z kupowaniem mieszkania przez 3-6 miesięcy z uwagi na przewidywane dalsze spadki cen nieruchomości. Może to się odbić wyższymi kosztami finansowania, ale obniżka ceny za metr kwadratowy o około 10 proc. będzie dużo bardziej znacząca w krótkim czasie, niż wzrost marży kredytowej. Oczywiście, wszystko zależy od tego, jak będzie wyglądała struktura finansowania, czyli poziom środków własnych i waluta kredytu, oraz możliwości finansowe kredytobiorcy. W świetle nowych rekomendacji KNF może się bowiem okazać, że klient nie będzie miał odpowiedniej zdolności kredytowej — radzi Piotr Gajdziński z Banku Zachodniego WBK.

Grudzień to tradycyjnie miesiąc zaciągania kredytów gotówkowych. Jednak ten rodzaj pożyczek również nie należy już do tanich. Firma Open Finance prześledziła oferty 19 banków i aż w 14 z nich oprocentowanie kredytów wzrosło. W 12 zwiększyła się wysokość miesięcznej raty. Średnio banki podniosły oprocentowanie kredytów gotówkowych o ponad dwa punkty procentowe.

Martyna Mroczek