FSO może produkować matizy i lanosy do 2007 r. Co z tego, skoro po zawieszeniu rozmów przez Rovera nikt nie negocjuje zakupu fabryki.
Coś drgnęło w sprawie Daewoo-FSO. Przedstawiciele polskich władz i zarządu spółki podpisali w ubiegłym tygodniu w Korei z firmą GM Daewoo Auto & Technology porozumienie, gwarantujące przedłużenie życia fabryki.
— Uzyskaliśmy zgodę na produkcje matizów i lanosów do końca grudnia 2006 r. Sprzedaż możemy prowadzić do czerwca 2007 r. GM DAT zobowiązał się także do dostarczania komponentów do produkcji — mówi Janusz Woźniak, prezes Daewoo-FSO.
W ciągu siedmiu lat od wygaśnięcia licencji GM DAT zapewni dostawy części zamiennych, umożliwiających serwisowanie samochodów.
Coś za coś
Według Jacka Piechoty, wiceministra gospodarki, umowa wchodzi w życie warunkowo.
— Po pierwsze, trzeba spełnić określone warunki specyfikacji offsetowej — przekonuje wiceminister.
Drugi warunek został już spełniony.
— Wczoraj podpisaliśmy z General Motors ugodę po trwającym kilka lat sporze o charakterze fiskalnym. Wymiar finansowy tej ugody jest symboliczny, a priorytetem była dla nas przede wszystkim sprawa ratowania Daewoo-FSO — zapewnia Piotr Sawicki, wiceminister finansów.
Majowe decyzje
Wojciech Janczyk, szef rady nadzorczej Daewoo-FSO, potwierdził wczoraj na konferencji wcześniejsze informacje „PB” o zawieszeniu przez Rovera negocjacji w sprawie wejścia na Żerań, co spowodowane jest postępami negocjacji nad konkurencyjnym projektem w Chinach. Jacek Piechota pocieszał.
— Do końca maja będziemy w stanie przedstawić docelowe rozwiązania dla FSO. Jest kilka innych firm potencjalnie zainteresowanych współpracą — zaznaczył minister.
Na razie o żadnych negocjacjach, alternatywnych wobec prowadzonych z Roverem, nie ma mowy.