Jesteśmy gotowi na  złe wiadomości

Marcin Bołtryk
opublikowano: 06-06-2008, 00:00

Rozmowa: Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce

Wprowadzanie kolejnych ograniczeń w funkcjonowaniu przedsiębiorstw transportowych niszczy branżę. A transport to filar naszego PKB.

„Puls Biznesu”: Urzędnicy chcą ograniczyć wydawanie zezwoleń, dzięki którym ciężarówki mogą jeździć po Warszawie nawet w godzinach obowiązywania zakazu dla ruchu pojazdów ciężkich po stolicy. Co na to przewoźnicy?

Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce: Nas już nic nie jest w stanie zaskoczyć. Prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz przed wyborami do ratusza krytykowała populistyczne decyzje swojego poprzednika i rywala prezydenta Kazimierza Marcinkiewicza. Wówczas wspierała nas swoim autorytetem. Dziś nadal mam nadzieję, że będziemy mogli porozmawiać o tym problemie, w który ją wpychają miejscy urzędnicy. W Warszawie zarejestrowanych jest kilkanaście tysięcy ciężarówek. Ich właściciele inwestowali w nieruchomości przemysłowe, uruchomili sprawne przedsiębiorstwa logistyczne. Dlaczego kilkanaście lat wcześniej nikt nie zapowiedział, że decyzje administracyjne kiedyś pozbawią ich możliwości swobodnego działania? Czyżby komuś zależało, aby doprowadzić ich do bankructwa i odebrać im nieruchomości, w które przez ostatnie kilkanaście lat inwestowali? Warszawscy przedsiębiorcy do niedawna traktowani byli jak wybawienie dla stołecznego rynku pracy, a dziś tracą pozycję konkurencyjną. Oczywiście ZMPD będzie zdecydowanie działało przeciwko ograniczaniu swobody gospodarczej w Warszawie.

Czy rzeczywiście ciężarówki w centrum stolicy to konieczność? W Paryżu czy Londynie udało się ograniczyć ich ruch w centrach. Nie można zrobić tak samo w Warszawie?

Oczywiście, że można. Po Paryżu i Londynie jeżdżą tylko ciężarówki wykonujące zadania niezbędne dla funkcjonowania miasta, a pozostałe mają wiele alternatywnych dróg i możliwości objazdów. Ponadto tam od dziesięcioleci na budowę centrów handlowych, przemysłowych i magazynów zezwalano tylko poza miastem, na peryferiach. Dlaczego u nas chociażby przez dwadzieścia ostatnich lat nie zadbano o zlokalizowanie poza miastem dużych inwestycji, wymagających obsługi ciężkimi samochodami?

Urzędnicy i urbaniści nie pomyśleli zawczasu perspektywicznie o rozwoju miasta i o sprawnych rozwiązaniach komunikacyjnych. Dziś lekką ręką przerzucają skutki zaniedbań i bezczynności na sferę gospodarczą, a za swoje decyzje nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Ponadto te nowości, polegające głównie na mnożeniu zakazów, wprowadzane są w trybie natychmiastowym, bez żadnych okresów przejściowych i bez monitorowania ich faktycznego wpływu na ruch drogowy. Skutki ekonomiczne urzędniczych działań dla lokalnych firm pozostają poza sferą zainteresowań decydentów.

Czy zrzeszenie próbowało oszacować koszty przewoźników związane z ograniczeniami ruchu ciężarówek po polskich miastach?

To byłoby trudne. Tym bardziej że do kosztów ekonomicznych trzeba jeszcze dodać koszty ekologiczne i społeczne. Ciężko zrozumieć działania lokalnych decydentów, którzy nic nie robią dla usprawnienia ruchu tranzytowego i złagodzenia jego uciążliwości. Zamiast tego wprowadzają coraz to nowe ograniczenia, zmuszając kierowców do objazdów po drogach nieprzystosowanych do większego ruchu. Co gorsza, teraz także rząd chce stworzyć podobne utrudnienia, przerzucając na przewoźników obowiązek rozliczenia za korzystanie z wątpliwej jakości autostrad. Spowoduje to dodatkowe koszty, które uderzą w konsumenta.

Już nie nadążamy za dostosowywaniem się do eksperymentów władz różnych szczebli. Cykl inwestycyjny w naszej branży jest długi, wynosi co najmniej pięć lat, a praca nad kontraktem stałym pochłania co najmniej rok. Klienci nie akceptują zmian wysokości przewoźnego i wolą zatrudnić tańszego przewoźnika zagranicznego.

Jak wprowadzanie ograniczeń w miastach, a także inne ograniczenia ruchu, które zapewne pojawią się w związku z planowanymi inwestycjami drogowymi, wpłyną na kondycję przewoźników działających w naszym kraju?

Kiedy w wakacje 2004 r. minister Marek Pol przekazał pierwsze konkretne pieniądze na remonty i modernizacje dróg, narzekali tylko urlopowicze. Natomiast przewoźnicy ze zrozumieniem akceptowali wyczekiwanie w długich korkach. Przeżyjemy także obecne utrudnienia związane z pracami na drogach, byleby te naprawy były realizowane na zasadzie raz, a dobrze.

Jakie propozycje ma ZMPD dla samorządów wprowadzających ograniczenia?

Już w zamierzchłych czasach osady powstawały przy traktach, którymi przemieszczali się kupcy. Na skrzyżowaniach tych szlaków dziś stoją ogromne metropolie. Wystarczy popatrzeć, jak rozwija się działalność usługowa wzdłuż obwodnic, które do niedawna prowadzone były w szczerym polu. To nie transport ciągnie do miasta, ale odwrotnie — mieszkańcy miast lgną do szlaków komunikacyjnych, bo tam znajdują miejsce pracy. Dzięki inwestycjom drogowym wzrastają miasta. Wiedzą o tym burmistrzowie z otwartą głową i nosem do biznesu. Tymczasem marny urzędnik próbuje zakazami przypodobać się swoim wyborcom, niszcząc szanse miasta na rozwój. l

Spętane przewozy

Przewoźnicy drogowi ograniczeni są zakazem poruszania się po drogach publicznych w całej Polsce w niedziele i święta. Dodatkowo decyzjami władz miejskich ruch ciężarówek utrudniony jest między innymi w Warszawie. Przewoźnicy nie mogą wjeżdżać do stolicy w godzinach szczytu, czyli od 7 do 10 oraz od 16 do 20. Ograniczenia obowiązują również we Wrocławiu i Łomży. Żaden z wymienionych zakazów nie wiąże się ze zwrotem opłat regularnie wnoszonych przez przewoźników z tytułu lokalnych podatków od środków transportu, winiet czy podatków akcyzowych. Przewoźnikom udało się wywalczyć jedynie zniesienie możliwości wprowadzania

przez samorządy wojewódzkie tzw. zakazów letnich — tj. ograniczenia poruszania się ciężkich aut ciężarowych przy wysokich temperaturach (zakaz motywowany był ochroną nawierzchni).

Marcin

Bołtryk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu