Jesteśmy liderem rynku

di
opublikowano: 13-02-2013, 00:00

Rozmowa z Rafałem Wnorowskim, wiceprezesem SIMPLE SA

Jedną ze specjalizacji państwa firmy są systemy informatyczne dla szkół wyższych. Jak wygląda ta oferta i czy długo firma nad nią pracowała? Rafał Wnorowski, wiceprezes SIMPLE SA: SIMPLE od wielu lat jest obecne na rynku uczelni wyższych jako dostawca systemów ERP z zakresu obsługi procesów administracyjnych Chcąc poszerzyć naszą ofertę dla rynku edukacyjnego, rozpoczęliśmy współpracę z producentem znanego systemu do obsługi części dziekanatowej – BAZUS. Nasza wspólna praca zaowocowała akwizycją spółki i stworzeniem kompleksowej platformy SIMPLE.EDU, która ma pełen pakiet funkcjonalności niezbędnych do zarządzania całą uczelnią. Dodatkowo mamy specjalny zespół deweloperów i osób wdrażających system, którzy specjalizują się w problematyce szkół wyższych i doskonale znają ich specyfikę.

Takie wdrożenia podobno nie należą do najprostszych ze względu na złożoność procesów, które zachodzą na uczelniach.

To prawda. Uczelnia to ogromna machina, na której odbywa się wiele złożonych procesów, a liczba zatrudnianych pracowników w niektórych przypadkach to nawet 4 tysiące osób. Dlatego władze szkół wyższych kładą szczególny nacisk na odpowiednie rozwiązanie zarządzania finansami w systemie. Bardzo istotne jest analizowanie przychodów i kosztów z podziałem na kierunki, formy i działy studiów, co znacząco wpływa nie tylko na rentowność uczelni, ale przede wszystkim atrakcyjnośćoferty edukacyjnej. Przygotowanie kompleksowej oferty dla uczelni wymagało od nas dużego nakładu pracy i czasu. Dzięki powołaniu zespołowi, który ma ogromne doświadczenie w realizacji projektów w uczelniach, udało nam się stworzyć specjalną platformę SIMPLE.EDU. Obejmuje ona wszystkie procesy, które zachodzą w uczelni: administrację, kadry, płace, finanse i księgowość, budżetowanie projektów, rozliczanie, obsługę dziekanatów, studentów i obieg dokumentów. Dzięki unikatowym elementom naszej oferty i wyspecjalizowanym zespołom, składającym się z najlepszych specjalistów, utrzymujemy się na pozycji lidera. Dlatego wiele uczelni wybiera oprogramowanie SIMPLE. EDU. Klientów przekonujemy między innymi tym, że chcemy dostarczać nie tylko sam produkt, ale także konsulting. Pokazujemy im, jak efektywnie wykorzystywać system, aby poprawić zarządzanie konkretnymi procesami w ich instytucjach.

W zakresie informatyzacji uczelnie są chyba w dużym stopniu uzależnione od dofinansowań?

Wiele uczelni uzależnia rozpoczęcie informatyzacji od pozyskania dofinansowania. Na przykład pieniądze z programu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju dostało 49 uczelni w Polsce (teraz wybierają dostawców różnych rozwiązań). Tymczasem w całym kraju działa około 350 szkół wyższych. To spory rynek, o który z pewnością warto powalczyć. Za ofertą spółki SIMPLE przemawiają kompetencje i doświadczenie naszych ekspertów, a także udane projekty informatyczne, realizowane często pod presją czasu. Najlepszym przykładem jest Uniwersytet Łódzki. Wygraliśmy postępowanie w kwietniu 2012 roku. Klient narzucił bardzo rygorystyczne terminy. Mimo bardzo rozbudowanego projektu wdrożeniowego uruchomienie systemu nastąpiło zgodnie z harmonogramem.

Ale czy w przetargach nie konkuruje się głównie ceną?

Nie do końca. W większości przypadków koszty to 50-60 proc. oceny projektów. Dotyczy to nie tylko szkół wyższych, ale także samorządów. Lokalni włodarze są coraz bardziej świadomi tego, że finanse są ważnym, ale nie najważniejszym kryterium wyboru oferty.Przy tak dużych inwestycjach ważne jest, aby wybór dostawcy padł na firmę, która ma odpowiednie kompetencje, doświadczenie i merytorycznie przygotowany zespół, który nie zmarnuje czasu i pieniędzy uczelni, zostawiając ją z rozwiązaniem nieodpowiadającym jej potrzebom. Wszystkie te zależności sprawiają, że uczelnie, wybierając najlepszego dostawcę, sprawdzają również kompetencje, referencje, wcześniejsze dokonania, oglądają próbki systemu i prezentacje oraz oceniają funkcjonalność oferowaną w standardzie. Na rynku jest coraz mniej postępowań, w których konkuruje się przede wszystkim ceną.

Jak pan ocenia cały rynek publiczny? Ile jest na nim do zrobienia?

Potencjał rynku jest wciążogromny. W najbliższych latach najważniejszym zagadnieniem nadal będą e-Usługi, zarówno dla szpitali, uczelni, jak i jednostek naukowo-badawczych. Większość z nich dotąd wykorzystywało stare rozwiązania, wdrożone w pojedynczych dziedzinach. Teraz administracja publiczna podąża w kierunku kompleksowej informatyzacji, co ma dać usprawnienie i przyspieszenie działań administracyjnych, obniżenie kosztów funkcjonowania i zwiększenie przejrzystości działań. Dużym zainteresowaniem w ostatnim czasie cieszy się system do zarządzania budżetami jednostek administracyjnych. Każda instytucja powinna być traktowana odrębnie i podlegać podobnym ocenom co przedsiębiorstwo. Żeby tak było, nie wystarczą kompetentni pracownicy czy menedżerowie. Niezbędne są odpowiednie systemy do zarządzania. To wszystko wymaga inwestycji.

A jakie systemy są bardziej popularne? Czy rywalizacja między producentami krajowymi i zagranicznymi jest duża?

Na polskim rynku jest wiele rozwiązań informatycznych pochodzących od rodzimych producentów. Dla tych jednak, którzy marzą o systemach zagranicznych, dostępnych jest kilka rozwiązań oferowanych przez duże korporacje. Są to jednak produkty niedostosowane do polskiej rzeczywistości, rozporządzeń czy nawet możliwości finansowych. Wdrożenia takich systemów nie tylko trwają zdecydowanie dłużej, ale wiążą się z dużo większymi kosztami utrzymania. Ale wszystko to, co obce i zagraniczne, nadal kusi klientów, na szczęście tylko w początkowej fazie rozpoznania rynku. Ostatecznie w większości przypadków uczelnie decydują się na rozwiązania krajowych dostawców. Wybór polskiego rozwiązania jest znacznie bezpieczniejszy i daje pewność, że oprogramowanie zostało stworzone pod specyficzne normy naszego rynku publicznego i dostosowane do wymagań prawnych obowiązujących w kraju.

Jakie tendencje technologiczne zmieniają rynek IT? Dużo mówi się o rozwiązaniach mobilnych czy chmurze.

Jesteśmy firmą, która nadąża za światowymi tendencjami. Co się tyczy cloud computingu, spodziewamy się, że ta technologia będzie w największym stopniu napędzała rozwój teleinformatyki w najbliższych latach. Coraz więcej firm pyta o dostęp do usług IT w modelu usługowym. Pierwsze przekonały się do zakupu tego typu rozwiązań międzynarodowe korporacje. Teraz upowszechniają się także w małych i średnich przedsiębiorstwach, których często nie stać na inwestycje we własny sprzęt i oprogramowanie. Największą rezerwę wobec chmury wykazuje rynek publiczny, a głównym powodem wydaje się obawa o bezpieczeństwo poufnych danych. Chociaż i w tej sprawie jestem optymistą – wraz z postępującą edukacją technologiczną znikną uprzedzenia nie tylko do usług cloudowych, ale też do wielu innych nowości informatycznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: di

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu