Nie wystarczą nam dotychczasowe osiągnięcia na rynku detalicznym. Chcemy więcej — zapewnia Jacek Obłękowski, wiceprezes PKO BP.
Pierwsze półrocze okazało się dla PKO BP rekordowe pod względem sprzedaży produktów detalicznych. To oznacza, że wynik netto największego polskiego banku detalicznego będzie najwyższy w historii. Jacek Obłękowski, wiceprezes banku, zapowiada, że na tym apetyt banku się nie skończy.
Detal to podstawa
Wiceprezes PKO BP przekonuje, że bank w dalszym ciągu będzie stawiać na detal, a udział tego segmentu w wynikach znacząco nie spadnie.
— W I półroczu w bankowości detalicznej bank wypracował ponad 50 proc. zysku. Nie mogę jeszcze powiedzieć, ile zarobiliśmy, ale to będzie rekord — mówi Jacek Obłękowski, który w PKO BP odpowiada właśnie za detal.
Czy wynik netto przekroczył już pierwszy miliard? Analitycy uważają, że to możliwe.
— PKO BP stać na to, by wypracować dwa miliardy złotych zysku w tym roku. A skoro zarząd jest zadowolony, to niewykluczone, że bank zarobił już połowę tej kwoty. Warunki na rynku detalicznym w pierwszym półroczu sprzyjały rozwojowi PKO BP. Pytanie tylko, ile bank mógł stracić na spadających cenach obligacji. Według ostatnich danych jego portfel jest wart około 20 mld zł — ocenia Artur Szeski, analityk Pekao.
— Widzę jeszcze duże możliwości poprawy efektywności banku, przede wszystkim dzięki lepszemu rozpoznaniu potrzeb poszczególnych klientów. Mamy program, który chcemy wykonać — dodaje Jacek Obłękowski.
Fundament to kredyt
Bank zarabia przede wszystkim na kredytach. W pierwszym półroczu samych hipotecznych udzielił na 4,9 mld zł — o 40 proc. więcej niż w takim samym okresie ubiegłego roku. Daje mu to niemal 30-procentowy udział w rynku i oczywiście pierwsze miejsce.
— Zmienia się struktura kredytów hipotecznych. W ubiegłym roku 60 proc. portfela stanowiły kredyty dewizowe, a 40 proc. złotowe. W czerwcu tego roku proporcje się odwróciły. Ale to właśnie czerwiec był rekordowy. Udzieliliśmy kredytów hipotecznych na 1,1 mld zł — podkreśla Jacek Obłękowski.
Do końca roku bank ma zachować średnią miesięczną sprzedaż kredytów hipotecznych na poziomie nieco ponad 800 mln zł. Oznacza to, że spółka planuje powtórzenie wyniku i tempa wzrostu z pierwszej połowy roku. Jak twierdzi wiceprezes PKO BP, utrzymanie 40-procentowego wzrostu tych kredytów jest możliwe jeszcze przez kilka lat.
— Liczymy także na wzrost sprzedaży kredytów konsumpcyjnych, bo to produkty o najwyższej rentowności. Tu też nasz udział w rynku może stopniowo rosnąć. Obecnie wynosi on prawie 23 proc. — mówi Jacek Obłękowski.
PKO BP i na tym rynku jest liderem. Miesięczna wartość udzielanych kredytów konsumpcyjnych to 500 mln zł, ale to wiceprezesowi nie wystarcza. Podobnie jak 26-procentowy wzrost wartości kredytów udzielonych małym firmom.
— Firmy mają znacznie większe potrzeby finansowe. Uważam, że powinniśmy to wykorzystać — twierdzi Jacek Obłękowski.
A rezerwy tkwią w kartach
Jacek Obłękowski podkreśla, że bank ma jeszcze ogromne możliwości wzrostu na rynku kart kredytowych.
— Prowadzimy 5,8 mln kont osobistych, a aktywnych kart kredytowych wydaliśmy 680 tys. To najlepszy dowód — przekonuje Jacek Obłękowski.
Aż 68 proc. właścicieli kart kredytowych banku nie spłaca całego zadłużenia w pierwszym terminie, czyli bez odsetek. Ale wiceprezes PKO BP przypomina, że w brytyjskim Barclays odsetek ten dochodzi do 90 proc. Jego zdaniem to powinien być cel polskiego banku.
Jacek Obłękowski widzi też rezerwy na rynku inwestycyjno-oszczędnościowym.
— W tym roku sprzedaliśmy jednostki TFI za 1,7 mld zł. Oznacza to, że ten rynek zaczyna powoli się rozwijać, ale nie jest to jeszcze tempo, którego oczekujemy — mówi Jacek Obłękowski.
Dodaje jednak, że PKO BP nie zamierza na siłę przekonywać swoich klientów do funduszy.