Joerg Haider: Austriacki silny człowiek

Marcin Zawiśliński
opublikowano: 2008-10-31 00:00

Zginął tak, jak żył. W świetle jupiterów. Liberalno-lewicowa Europa odetchnęła z ulgą, prawicowo-konserwatywna utonęła we łzach. Odszedł patriota. Skrajny.

W Karyntii, skąd pochodził, był niemal Bogiem, w Austrii — jednym z najważniejszych polityków. W pozostałych krajach Unii Europejskiej — od kilku lat persona non grata.

Należał do najbardziej kontrowersyjnych polityków europejskich minionej dekady. Jedni widzieli w nim ksenofoba, antysemitę i neonazistę, inni — jednego z najzdolniejszych polityków Austrii.

Na pogrzebie żegnało go ponad 30 tys. ludzi. Wśród nich prezydent Austrii Heinz Fischer i socjaldemokratyczny kanclerz Alfred Gusenbauer. Zwłoki Joerga Haidera mają być skremowane i pochowane w Dolinie Niedźwiedziej w Karyntii, jednym z najbogatszych landów, którym rządził przez ostatnie dziewięć lat.

W opinii wielu rodaków (także przeciwników politycznych) uchodził za porywającego mówcę i obrońcę "austriackości". Mimo że jego przyjacielem był Saif al-Islam, syn libijskiego przywódcy Muammara Kadafiego, jako premier Karyntii zabronił budowy meczetów i minaretów. Ot, cały Joerg Haider. Po prostu: Landeshauptmann, czyli "najważniejszy w kraju". Obrońca lokalnej i narodowej kultury i gospodarki przed "złymi imigrantami". Zawsze w centrum uwagi. Po raz pierwszy w wieku 16 lat, wygrywając oratorski konkurs nacjonalistycznego Austriackiego Związku Gimnastycznego, gdy wygłosił referat pod znamiennym tytułem. "Czy my, Austriacy, jesteśmy Niemcami?".

Skończył prawo i nauki polityczne na Uniwersytecie Wiedeńskim. W wieku 23 lat był już doktorem nauk prawnych. Sześć lat później, z ramienia Austriackiej Partii Wolnościowej (FPO), został najmłodszym austriackim posłem do Rady Narodowej. Jego partia nie była wówczas ani tak nacjonalistyczna, ani tak antysemicka; raczej liberalna w sferze gospodarczej i obyczajowej. Mimo iż był żonaty i miał dwie córki, zarzucano mu skłonności homoseksualne (potwierdziły to — już po śmierci Haidera — wyznania Stefana Petznera, jego zastępcy w partii). Ale to właśnie on skierował FPÖ na pozycje skrajnie nacjonalistyczne, antysemickie i na tej fali w 1986 r. został jej niekwestionowanym przywódcą. Przypadek? Nie.

Poglądy wyssał z mlekiem matki. Jego rodzice byli przekonanymi nazistami. Ojciec należał do "Austriackiego Legionu" NSDAP, a potem był żołnierzem Wehrmachtu. Matka dosłużyła się stopnia wodza (Führerin) w hitlerowskim Związku Niemieckich Dziewcząt. To właśnie w drodze na przyjęcie z okazji jej 90. urodzin Haider zginął w wypadku samochodowym. Miał 1,8 promila alkoholu we krwi, a na liczniku 142 km/h (dwa razy więcej niż dopuszczalna prędkość)… Jeszcze kilka dni wcześniej cieszył się z ogromnego sukcesu politycznego. Założony przez niego na początku 2008 r. Sojusz na rzecz Przyszłości Austrii (następca FPO) z aż 11-procentowym poparciem wszedł do austriackiego parlamentu. Ale kto teraz zastąpi lidera…