Jolanta Fedak przestanie straszyć OFE

GN
opublikowano: 2010-07-23 00:00

Projekt przesunięcia

Projekt przesunięcia

składki do ZUS trafił

na obrady rządu. Kontrę

szykuje minister Boni

wspierany przez ekspertów.

Minister pracy przeszła od słów do czynów. Od wielu miesięcy szykowała reformę OFE, która mroziła krew w żyłach przedstawicielom funduszy i większości ekspertów. W końcu przestała straszyć — wczoraj zapowiedziała, że projekt ustawy jeszcze w tym tygodniu trafi do komitetu stałego Rady Ministrów.

— Jestem konsekwentna i przygotowałam projekt, który jest zgodny z tym, o czym mówię od roku. Jest realne, że zmiany wejdą w życie od 1 stycznia przyszłego roku. Wszystko zależy od pracy Rady Ministrów i Sejmu — mówi Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej.

Najważniejsza zmiana to przesunięcie składki z OFE do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Dziś do funduszy trafia 7,3 proc. Po zmianie jedynie 3 proc., za to o 4,3 pkt proc. wzrosłaby składka trafiająca do ZUS. OFE nie byłyby też obowiązkowe, a obecni klienci mieliby prawo wyjścia. Nie będzie za to funduszy o różnym profilu ryzyka. Nowością, w porównaniu z poprzednimi wersji projektu, jest zmiana limitów inwestycyjnych dla funduszy — obecnie w akcje mogą inwestować do 40 proc. aktywów. Po zmniejszeniu składki na giełdzie mogłyby ulokować do 95 proc. aktywów.

— Jesteśmy przeciwni tym zmianom. Obecnie jedna trzecia łącznej składki inwestowana jest na rynku kapitałowym i to ma sens. Zmniejszenie sprawi, że zniknie efekt — mówi Wojciech Nagel, ekspert BCC.

Krytyczne uwagi pod adresem projektu założeń do ustawy zgłaszały ministerstwa Skarbu i Spraw Zagranicznych, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Narodowy Bank Polski, Komisja Nadzoru Finansowego i organizacje pracodawców oraz niektóre związki zawodowe. W głośnym sporze z minister pracy jest też Michał Boni, szef doradców premiera. Z jego inicjatywy powołany został zespół pod kierownictwem prof. Marka Góry, który przygotowuje projekt kompleksowej reformy OFE, ale bez zmniejszania składki.

— Do Rady Ministrów trafiła jedna ustawa, więc nie widzę problemu — mówi Jolanta Fedak.

Mimo że eksperci krytykują projekt resortu pracy, to cieszą się, że trafi pod obrady rządu.

— Przejdziemy z fazy dyskusji i medialnych sporów do decyzji rządu — mówi Wojciech Nagel.

W lipcu resort skarbu w związku z transakcjami prywatyzacyjnymi przekazał resortowi pracy 443 mln zł. Pieniądze nie będą leżeć bezczynnie.

— Zostaną przeznaczone na interwencje na rynku pracy. 150 mln zł trafi na wsparcie grup najbardziej potrzebujących, czyli młodych do 30. roku życia i osób w wieku okołoemerytalnym na szkolenia, dotowanie tworzenia miejsc pracy. Kolejne 150 mln zł zostanie przeznaczone na rozwój małych i średnich firm, a 50 mln zł na programy powodziowe — mówi Jolanta Fedak.