Skarb Państwa stara się by debiut JSW był udany
Już w
piątek po rynku krążyła informacja o nieoficjalnej cenie równej 156 zł, która
zdążyła zostać okrzyknięta jako względnie racjonalna. Dzisiaj okazało się, że
oficjalna cena będzie o 10 zł niższa, co oznacza, że jest się z czego cieszyć.
Cały debiut w ostatnim czasie nabiera rumieńców za sprawą informacji pomyślnych
dla przyszłych akcjonariuszy. Otóż wiadomo już, że akcje pracownicze nie będę
mogły być sprzedawane od dnia debiutu, ale z dwuletnim opóźnieniem, co likwiduje
niebezpieczny nawis podaży w pierwszych dniach obecności spółki na parkiecie.
Ponadto zażegnany został spór związkowców z zarządem, a uzgodnione podwyżki są
bliższe propozycjom zarządu niż pracowników. Teraz tylko trzeba liczyć na
zatrzymanie procesu pogarszania się koniunktury giełdowej, która w ostatnim
czasie porusza się w dół po równi pochyłej.
W Chinach koniunktura spowalnia i władzom to nie
przeszkadza
Dzisiaj przełomu na rynkach nie było, bo być nie mogło.
Brak ważnych informacji makro powodował, że inwestorzy uważniej niż zwykle
przyjrzeli się danym z Chin, gdzie wartość nowo udzielonych kredytów w maju była
wyraźnie mniejsza niż oczekiwano. Spadła również dynamika wzrostu podaży
pieniądza, co oznacza, że koniunktura jest dalej schładzana. Z jednej strony
można się cieszyć, gdyż spowolni inflacja, ale z drugiej słabszy wzrost
gospodarczy ciężko nazwać informacją korzystną dla giełdy. O danych zresztą w
miarę szybko zapomniano i zwrócono uwagę na liczne komunikaty o przejęciach
spółek.
Niewielkie wzrosty, ale niebezpieczeństwa dla globalnej koniunktury
pozostały
Owych przejęć było całkiem sporo i nimi starano się
wytłumaczyć lekkie wzrosty indeksów, które po południu powoli zwiększały swoją
skalę. Ciężko jednak jest się cieszyć, gdyż na razie to nic innego jak odbicie
po wcześniejszych spadkach, a wzrosty ciężko jest nazwać atakiem agresywnego
popytu. Zresztą wiele kwestii obciążających notowania pozostaje wciąż
nierozwiązanych. Przykładowo w przypadku Grecji nadal obecny jest konflikt
między niemieckim ministrem finansów a szefem EBC, który nie chce słyszeć o
żadnej formie restrukturyzacji długu Hellady. Z kolei spowolnienie w światowej
gospodarce nie zniknie z dnia na dzień, a takie komentarze jak dzisiejsze
negatywne założenia co do przyszłości globalnego wzrostu zaprezentowane przez
Nouriela Roubiniego nie pomagają bykom. Co prawda ekonomista przynajmniej od 5
lat jest chodzącym pesymistą i ciężko usłyszeć od niego pochlebny komentarz, ale
czarnowidztwo z pewnością pomocne nie jest.
Czy dojdzie to odbicia indeksów?
Indeksy po
wielotygodniowych spadkach są jednak wyprzedane i odbicia wykluczyć nie można.
Nastroje globalne są minorowe, a ostatnio opublikowane dane makro tak bardzo
różniły się od prognoz, że teraz owa różnica może się zmniejszyć. Teoretycznie
odbicie jest więc możliwe, ale coraz więcej osób jest przekonanych co do
słabnięcia globalnej koniunktury co będzie wyraźną przeszkodą w dynamicznych
wzrostach. Te mogłaby rozbudzić nadzieja na QE3, ale nie pojawi się ona dopóki
sytuacja znacznie się nie pogorszy z obecnego poziomu.
Łukasz Bugaj, Analityk Millennium Dom Maklerski SA