JTT bez porozumienia

Jarosław Królak
opublikowano: 13-02-2007, 00:00

Fiskus nie chce rozmawiać z MCI w sporze o wyrównanie krzywd za zniszczenie JTT. Oznacza to bezpardonowy proces sądowy.

Fiskus nie chce rozmawiać z MCI w sporze o wyrównanie krzywd za zniszczenie JTT. Oznacza to bezpardonowy proces sądowy.

Prokuratoria Generalna (PG), kancelaria prawnicza reprezentująca w sądach interesy skarbu państwa, oświadczyła, że nie będzie mediować z giełdowym MCI w sporze o odszkodowanie za straty spowodowane upadkiem JTT Computer.

— Wczoraj odpowiedzieliśmy sądowi, że nasz klient, wrocławski Urząd Kontroli Skarbowej, nie zgodza się na mediację. Uważamy, że MCI Management nie ma podstawy prawnej do żądania odszkodowania, więc bezzasadne jest nasze przystępowanie do mediacji. Spór zostanie więc rozstrzygnięty w drodze procesu — mówi Marcin Dziurda, prezes PG.

Mediację zaproponował sąd na początku lutego. Giełdowy fundusz zgodził się na to, fiskus nie. Będziemy więc świadkami procesu o rekordowe odszkodowanie od skarbu państwa. MCI domaga się 38 mln zł. Na tyle oszacował straty spowodowane zniszczeniem JTT Computer błędnymi decyzjami organów skarbowych. Fundusz argumentuje, że za akcje JTT zapłacił 10,2 mln zł. Natomiast na skutek podkopania pozycji rynkowej byłego lidera w produkcji pecetów był zmuszony odsprzedać akcje upadającego JTT za śmieszną kwotę 45 tys. zł. Domaga się więc 10 mln zł odszkodowania za straty rzeczywiste oraz 28 mln zł za tzw. utracone korzyści. Po wniesieniu pozwu fundusz zaproponował skarbowi państwa ugodę. Bez skutku. Teraz wrocławski UKS odrzucił propozycję mediacji za pośrednictwem sądu.

— Z żądaniem odszkodowania powinien ewentualnie wystąpić podatnik pokrzywdzony przez fiskusa, czyli JTT Computer, a nie jego były akcjonariusz, czyli MCI, który nie ma do tego legitymacji. Gdyby okazało się, że MCI wygra w sądzie, później o odszkodowanie wystąpi JTT i skarb państwa musiałby drugi raz płacić. To byłby absurd — mówi prezes Marcin Dziurda.

Andrzej Lis, dyrektor inwestycyjny MCI, jest pełen optymizmu.

— Mamy mocne dowody. Propozycja mediacji oznacza, że także sąd dostrzega siłę naszych argumentów — przekonuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane