Juncker następnym Chirakiem? Oby nie

17-07-2014, 00:00

SPECJALNIE DLA PULSU Karl Aiginger

KARL AIGINGER profesor, dyrektor Austriackiego Instytutu Badań Ekonomicznych

Choć Europejczycy mogą nie zdawać sobie z tego sprawy, przyszłość Unii Europejskiej zależy w dużej mierze od odpowiedzi na jedno proste pytanie: czy Jean-Claude Juncker, zatwierdzony właśnie przewodniczący Komisji Europejskiej (KE), będzie następnym Jacquesem Chirakiem, czy nie? Chirac poświęcił większość zawodowego życia polowaniu na posadę prezydenta Francji. Gdy jego sen się ziścił, okazał się ogromnym rozczarowaniem dla Francuzów.

Zamiast — tak jak obiecywał — promować racjonalne reformy, wprowadzał jedynie kosmetyczne zmiany. Po 12 latach urzędowania zostawił kraj w gorszej sytuacji, niż go przejmował. Jean-Claude Juncker, tak jak Chirac, spędził życie na przygotowaniach do najwyższego stanowiska — w jego przypadku szefa KE. Test przed nim.

Przewodniczący Juncker, jak mało kto, zdaje sobie sprawę, jak bardzo UE przypomina papierowego tygrysa, ogłaszając jedną „wielką reformę” po drugiej. W rzeczywistości Unia stoi w miejscu. PKB UE nadal jest poniżej przedkryzysowych poziomów, bezrobocie pozostaje dwucyfrowe, a rozwarstwienie dochodów między poszczególnymi państwami i regionami jest ogromne. Cele Strategii Lizbońskiej nie zostały osiągnięte, podobnie jak założenia programu Europa 2020, a sektor finansowy nadal nie jest stabilny, na co wskazują chociażby powracające problemy największego banku portugalskiego. Inwestycje, zwłaszcza w małych, innowacyjnych firmach są niedostateczne. Siła Europy, jaką jest tworzenie energii odnawialnej, nadal nie została skutecznie zamieniona w spójną strategię i nie udało się stworzyć z niej towaru eksportowego. Zamiast tego Rada Europejska przyjęła ostatnio „Strategię dla Unii na czas przemian”, która ma zdefiniować główne cele na pięć lat. Problem w tym, że są one tylko lekko powiązane z obowiązującą strategią Europa 2020. Jedyne pozytywne nowości to kwestia zwalczania wyłudzeń podatkowych, poprawiania warunków dla przedsiębiorczości i tworzenie zachęt do zwiększania mobilności pracowników.

Choć obraz Unii rysuje się dość posępnie, Jean-Claude Juncker jest lepiej przygotowany do wyzwań, jakie przed nim stoją, niż ktokolwiek inny.

Jako wieloletni premier Luksemburga był obecny przy tworzeniu właściwie każdej ze wspomnianych inicjatyw i reform. Jeśli Europa ma szczęście, a przewodniczący Juncker jest odważny, wykorzysta unikalną wiedzę, porzuci dotychczasowy marazm w polityce UE i dokona prawdziwych zmian. To, czego Unii najbardziej brakuje, to zdolności do trzymania się własnych założeń i konsekwentnego realizowania planów. Kompromisy, zwłaszcza osiągane przez szefów państw późną nocą na unijnych szczytach w Brukseli, mogą wydawać się esencją polityki, jednak to nie one decydują o poziomie życia Europejczyków. A właśnie taką miarą będą na koniec kadencji oceniani przewodniczący Juncker i jego komisarze. Miejmy nadzieję, że nowy szef KE uniknie błędów z cennej lekcji, jaką dał jemu i nam prezydent Chirac.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Juncker następnym Chirakiem? Oby nie