Premier Luksemburga, przewodniczącego obecnie Unii Europejskiej, Jean-Claude Juncker odrzucił w środępomysł wycofania projektu dyrektywy w sprawie liberalizacji rynku usług.
Postulował jednak wyeliminowanie z tekstu dyrektywy elementów, które mogłyby sprzyjać dumpingowi socjalnemu.
"Nie należy wycofywać dyrektywy, ale usunąć wszystkie elementy, które stwarzałyby ryzyko dumpingu socjalnego i fiskalnego" - powiedział Juncker w Parlamencie Europejskim.
Udzielając poparcia przewodniczącemu Komisji Europejskiej Jose Manuelowi Barroso, Juncker powiedział: "Jestem pewien, że nie leży w intencji KE zmuszenie do przyjęcia dyrektywy w obecnym stanie". Według Junckera, Barroso zgadza się z nim, że "należy wymagać, by z tekstu (dyrektywy) zostały usunięte fragmenty, z których wynikałaby groźba dumpingu socjalnego". "Te zagrożenia są liczne i różnorodne" - dodał Juncker.
Pytany przez parlamentarzystów czeskich i polskich, którzy - gorąco oklaskiwani przez innych deputowanych - pytali, w czym jest źródło dumpingu socjalnego, Juncker odpowiedział, że projekt dyrektywy daje podstawy do "interpretacji bardzo różnych". Zauważył przy tym, że "diabeł tkwi w szczegółach".
Deklarując się jako "zwolennik liberalizacji usług", Juncker wypowiedział się "przeciwko szkodliwej harmonizacji fiskalnej" w UE.
Powiedział jednak pod adresem deputowanych z "nowych" krajów członkowskich: "Nie posuniemy się daleko, jeśli będziemy ze sobą walczyć". Według niego, krajom Europy Zachodniej nie chodzi o "zamknięcie swych rynków pod pretekstem dumpingu socjalnego" ze strony nowych członków UE.
Dyskusja na temat dyrektywy o usługach toczy się na różnych unijnych płaszczyznach. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso zapewnił w poniedziałek, że będzie bronił "nowych" krajów Unii Europejskiej przed "protekcjonistycznymi naciskami Zachodu".
Barroso występuje w obronie dyrektywy o usługach i opowiada się za zasadą kraju pochodzenia, według której przedsiębiorcy muszą przestrzegać jedynie regulacji prawnych obowiązujących w ich kraju, niejednokrotnie dla nich bardziej korzystnych.
Nawiązując do wypowiedzi Barroso, prezydent Francji Jacques Chirac po raz kolejny oświadczył we wtorek, że "propozycja dyrektywy w sprawie usług jest nie do przyjęcia dla Francji, tak jak i dla innych partnerów unijnych, i że powinna zostać całkowicie zmodyfikowana".
Dyrektywa o liberalizacji rynku usług wywołuje szczególne napięcia we Francji, gdzie wykorzystywana jest jako argument przeciwko konstytucji unijnej, na dwa miesiące przed referendum w tej sprawie.