Jungowska: na razie wychodzę na zero

Edyta Jungowska, aktorka teatralna telewizyjna i filmowa, zainwestowała w licencje książek Astrid Lindgren. Niedawno wydała dwa nowe audiobooki: „Emil ze Smalandii” i „Lotta z ulicy Awanturników”.

Dlaczego wybrała pani książki tej pisarki?

Okładka najnowszego audiobooka z książką Astrid Lingren (FOT. ARC)
Zobacz więcej

Okładka najnowszego audiobooka z książką Astrid Lingren (FOT. ARC)

Zupełny przypadek, impuls jednego wieczora, kiedy za podszeptem któregoś z przyjaciół uwierzyłam, że mój głos brzmi jak głos Pippi i postanowiłam przeczytać przygody tego szalonego rudzielca. Ja chciałam przeczytać, ale nikt nie chciał tego wydać, więc zdecydowałam się wydać sama.

Najpierw był pomysł własnego wydawnictwa czy też to następstwo wykupienia licencji?

Na początku miała być tylko Pippi — zaczęłam więc starać się o licencję. Po drodze pewna bardzo mi życzliwa osoba, która zarekomendowała mnie Szwedom, stwierdziła: „Pani Edyto, jak Pippi, to może i »Dzieci z Bullerbyn« by pani przeczytała? A w zasadzie dlaczego nie miałaby pani przeczytać wszystkich książek Astrid. Ona sama przeczytała i wydała w formie audiobooków wszystkie swoje utwory”. I tak się stało. „Emil ze Smalandii” i „Lotta z ulicy Awanturników”, które właśnie wydaliśmy, to już dziewiąty i dziesiąty audiobook z tej serii.

Czy audiobooki to rentowne przedsięwzięcie?

Nie mogę podawać dokładnych sum, bo są objęte tajemnicą umowy. Ale koszt wydania jednego tytułu waha się od kilkudziesięciu do 200 tys. zł i więcej. Wszystko zależy od ceny licencji i rozmachu produkcji: objętości audiobooka, liczby zatrudnionych aktorów oraz kosztów promocji i dystrybucji. Gdy po raz pierwszy odbierałam nagrodę bestsellera Empiku, byłam zaskoczona: jestem nagradzana za najlepiej sprzedający się audiobook, a na moim koncie świeci zero. Oczywiście na początku płaciłam frycowe za przeinwestowany budżet. Mam jednak nadzieję, że ten biznes jest rozwojowy i że nasze audiobooki wygrają z bublami, które masowo zalewają rynek. Ja postawiłam na jakość. Wydaję audiobooki w kolorowej szacie graficznej, z autorskimi rysunkami i oryginalną muzyką. Satysfakcja z dobrze wykonanej roboty jest dla mnie podstawą, bo wiem, że dzieciom podoba się ta seria i czekają na kolejne audiobooki. Myślę, że w ostatecznym rozrachunku będę nad kreską.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Rafał Fabisiak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Jungowska: na razie wychodzę na zero