JUTRZENKA I WAWEL MOGĄ SIĘ POŁĄCZYĆ

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 1999-04-07 00:00

JUTRZENKA I WAWEL MOGĄ SIĘ POŁĄCZYĆ

Spółka z Bydgoszczy potrzebuje partnera do wspólnych inwestycji w branżę

Negocjacje, które prowadzi od kilku miesięcy bydgoska Jutrzenka, mogą już w kwietniu zakończyć się wprowadzeniem do fabryki inwestora branżowego. Wbrew wcześniejszym planom, zarząd firmy nie wyklucza już żadnej z możliwych opcji przekształcenia. Możliwe więc, że już z nowym partnerem Jutrzenka zdecyduje się na dokapitalizowanie krakowskiego Wawelu.

Giełdowa Jutrzenka od kilku miesięcy rozmawia z zachodnimi oferentami w sprawie sprzedaży części akcji. Dotychczas mówiło się o sprzedaży mniejszościowego pakietu, który zapewniałby inwestorowi 20-30 proc. głosów na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. Jednak analitycy, z którymi rozmawialiśmy o spółce, mówią, że Grzegorz Dołkowski, prezes Jutrzenki, nie wyklucza już możliwości przekazania kontroli nad swoim zakładem, nawet jednemu ze światowych potentatów spożywczych. Ostatnim kandydatem była podobno szwedzka firma z branży cukierniczej, która jeszcze nie inwestowała w Polsce.

Raczej znany i branżowy

Jednak teraz jest wielce prawdopodobne, że będzie to któryś ze znanych już u nas inwestorów branżowych. Prezes Dołkowski nie chciał komentować tych informacji. Prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu poznamy efekt długich rozmów.

Prezes Jutrzenki nieustannie podkreśla, że inwestorzy sami zgłaszali chęć zaangażowania kapitału w bydgoskiej fabryce. Firma potrzebuje jednak nowych rynków zbytu. Po kryzysie rosyjskim kraj zalały słodycze, których nie można już było sprzedać na Wschodzie. Znalezienie nowych rynków zbytu jest dla wielu krajowych przedsiębiorstw jedną z nielicznych możliwości upłynnienia towaru.

Unia Jutrzenki i Wawelu

Krajowi producenci coraz częściej mówią o konsolidacji branży. Tajemnicą poliszynela jest, że od pewnego czasu Jutrzenka chce się porozumieć z krakowskim Wawelem. W grę wchodzi odkupienie pakietu akcji giełdowej spółki z Krakowa. Jej zarząd uznał bowiem, że firma potrzebuje szybkiego wsparcia. Jutrzenka nie jest w stanie samodzielnie przeprowadzić takiej transakcji. Niewykluczone jednak, że zdecyduje się dokapitalizować firmę z Krakowa wspólnie z zagranicznym inwestorem, który tym samym zadziała jak katalizator zmian na krajowym rynku słodyczy.

Zarówno Jutrzenka, jak i Wawel są nadal kontrolowane przez spółki pracownicze. Nie są natomiast bezpośrednimi konkurentami. Oferują za to asortyment, który mógłby się znakomicie uzupełniać. Według opinii analityków giełdowych, Jutrzenka jest najlepszą z trzech notowanych na GPW spółek cukierniczych.

Cena przetrwania

Ten rok będzie przełomowy dla wielu fabryk słodyczy. Żadna z dużych polskich firm cukierniczych nie wykorzystuje w pełni mocy produkcyjnych. Większość jest zmuszona maksymalnie obniżać koszty działalności. Fabryki skupiają się na produkcji najbardziej rentownych produktów, rezygnują ze zbędnych fabryk, ograniczają zatrudnienie, próbują pozbyć się zbędnego majątku. Ci, którzy zbyt późno podjęli działania restrukturyzacyjne, mogą nie przeżyć najbliższego roku.

Połączenie kilku najsilniejszych producentów w jeden organizm pozwoliłoby skuteczniej bronić się przed zachodnimi koncernami spożywczymi, które stale rozwijają swoje inwestycje w Polsce. Utworzenie grupy wymaga jednak poświęceń — często znacznych — ze strony tworzących ją firm.