Już czas ruszyć na Zachód

Jarosław Augustynowicz
opublikowano: 2003-12-01 00:00

Inwestorzy czekają na 1 stycznia jak na ścięcie. Pojawiają się już głosy, że ile dni do końca roku, tyle dni do końca giełdy. Powód? Wprowadzenie podatku giełdowego od 2004 roku.

Na rynku panuje duża niepewność co do skutków, jakie przyniesie obciążenie podatkiem zysków z dochodów z gry na giełdzie. Nastroje graczy są tak złe, że nie należy się nawet spodziewać nagłego szturmu na akcje przed końcem roku, by wykorzystać ostatnią okazję do otwarcia długoterminowych, nieopodatkowanych inwestycji.

Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) wielokrotnie przedstawiało statystyki będące dowodem na to, że podatek nie pozostanie bez wpływu na obroty na rynku akcji. Pytanie tylko, co będzie się działo z kursami akcji, gdy spadnie zainteresowanie tą formą inwestycji. Optymizm graczy zależy w dużym stopniu od prognoz dotyczących przyszłorocznej kondycji całej gospodarki. Wzrost gospodarczy być może w pewnym stopniu zniweluje negatywne skutki wprowadzenia na giełdę obciążenia fiskalnego.

Trudno jednak w tej sytuacji oczekiwać napływu nowych graczy, skoro atrakcyjność inwestowania zmniejszy się przynajmniej o 19 proc. Najbardziej aktywni inwestorzy już przeszli na rynki zagraniczne akcji lub forex, bo miejsca te oferują dużo większe możliwości inwestycyjne niż GPW. Ostatnio w stowarzyszeniu o wiele częściej dyskutuje się na temat kursów walut i indeksów rynków zagranicznych, niż o tym, co dzieje się na warszawskiej giełdzie. To zła wróżba dla polskiego rynku akcji.

Co z podatku będzie miał budżet? Symulacja zrobiona na podstawie obrotów z 2002 r., przy założeniu 10-proc. rocznego wzrostu indeksu i braku odliczania strat, daje przychody budżetowe na poziomie 90-120 mln. W następnych latach będzie już tylko gorzej — będzie już kompensacja strat, a przecież też nie co roku będziemy kończyć na 10- -proc. plusie. Z przeprowadzonej przez nas ankiety z początku tego roku wynika, że ponad 50 proc. inwestorów zmniejszy zaangażowanie na giełdzie. To musi się odbić na spadku obrotów na GPW.